Co się dzieje, kiedy człowiek chciałby uciec od własnej płci? Jakie uczucia mogą towarzyszyć nastoletniemu piłkarzowi, gdy dociera do niego, że czuje się dobrze w damskim ubraniu i makijażu? Co przeżywa? A co jeśli to nie chwilowy kaprys, lecz długotrwały stan? Na co może liczyć, kiedy idzie ulicą w butach na wysokim obcasie i potyka się? - za nami premiera książki Tibor Noé Kiss, "Incognito", która próbuje odpowiedzieć na te pytania. A my zapraszamy Was na spotkania z autorką w Krakowie i Wrocławiu i - do udziału w konkursie - czekają 3 egzemplarze książki!
Zbyt rzadko trafiam na transową, autobiografizującą her/historię, która okazuje się pełnowymiarową, wieloaspektową prozą. Węgierska powieść „Incognito” to dowód na zwycięstwo literatury: nad obciążonym kontekstami religijnymi dawaniem świadectwa, łamiącym życiem, pękniętą tożsamością, wyobcowaniem, obcym i obcością w sobie.Z okazji premiery książki w Polsce mamy dla Was 3 egzemplarze "Incognito" od wydawnictwa Książkowe Klimaty: co trzeba zrobić? W 2-3 zdaniach napiszcie w komentarzu o swojej ulubionej książce lub filmie na temat transpłciowości. Na komentarze czekamy do końca przyszłego tygodnia, czyli 8 grudnia. Ze zwycięzcami skontaktujemy się poprzez wiadomość na portalu.
Ta w wielu miejscach osobista, pokawałkowana z bólu, ale i młodzieńczych uniesień opowieść jednak płynie, i to wartko, często lirycznie. Staje się narzędziem do zadawania – tak sobie, jak innym – pytań zupełnie prozaicznych (dlaczego się na mnie gapisz?), ale też fundamentalnych, jak to: na ile znamy siebie, by opowiedzieć o sobie we własnym ciele i nie zawsze przystającej do wyobrażeń osobie widocznej na zewnątrz.
Książka Tibor Noé Kiss to ważny początek, otwarcie innego rozdziału LGBT-storii – zachęta, by spróbować po swojemu wynazywać często nienazywalne, albo niewypowiadane, i usłyszeć własny głos. To ci dopiero coming out!
(Tomek Charnas)
Poniedziałek, 16.09.2019 Dorota Jaworska: przez bierność przegrywamy wszyscy, również jako społeczeństwo
Poniedziałek, 14.04.2008 Heteryckie przesłuchanie Pasewicza
Czwartek, 17.01.2008 Warszawa: Tęczowa Debata z Michałem Zygmuntem
Wtorek, 16.10.2007 Błażej Warkocki w Krakowie i Warszawie
Poniedziałek, 30.01.2006 Lambda Cafe w lutym
Moim ulubiony filmem na temat transpłciowości jest "Romeos". Mało jest produkcji poruszających transseksualizm w sposób inny niż 100% dramat,a te z k/m to i ogólnie są rzadkie. Tu mamy również całkiem udany romans i to homoseksualny za co brawa dla twórców za walczenie z twierdzeniem, że transmężczyzna nie może być gejem. Sam problem też został dobrze ukazany, scena przed lustrem gdzie główny bohater cały czas się upewnia że nie widać mu biustu świetnie oddaje dysforie i to że po pewnym czasie można już dostać obsesji na punkcie swojego wyglądu.
Zgadzam się, temat rzadko pokazywany w filmach. Zwłaszcza, transmężczyzna gej.
Moim ulubiony filmem na temat transpłciowości jest "Romeos". Mało jest produkcji poruszających transseksualizm w sposób inny niż 100% dramat,a te z k/m to i ogólnie są rzadkie. Tu mamy również całkiem udany romans i to homoseksualny za co brawa dla twórców za walczenie z twierdzeniem, że transmężczyzna nie może być gejem. Sam problem też został dobrze ukazany, scena przed lustrem gdzie główny bohater cały czas się upewnia że nie widać mu biustu świetnie oddaje dysforie i to że po pewnym czasie można już dostać obsesji na punkcie swojego wyglądu.
2-3 zdania? ;)
"Nie spodziewam się nagrody"
2-3 zdania? ;)
Przeczytałem książkę Kingi Kosińskiej "Brudny Róż"
i bardzo mnie poruszyła swoją formą - brakiem egzaltacji,
brakiem prób chwytania czytelnika na rozpisywanie się
nadmierne o emocjach, w zasadzie prób grania na nich.
To jest kronika, przez to właśnie TAK MOCNA, że faktycznie jednak
pisze o emocjach, ale w kronikalny sposób.
Czemu jednak odnoszę się do niej? Pamiętam pewne spotkanie
firmowe, gdzie była obecna kobieta, bardzo kolorowa,
w mocno rzucającej się w formie sukience, gdzie wiele osób,
w tym znajomi geje, komentowali, że wygląda jak draq.
Trochę faktycznie tak było, zaśmiałem się razem z nimi,
a po jakimś czasie przyszła mnie refleksja z ksiązki,
gdzie główna bohaterka tłumaczyła, że jak bardzo chciała
być kobieca, w stroju, makijażu itd, tak bardziej była
wyśmiewana i atakowana z zewnątrz za "męską sylwetkę".
Poczułem się jak kupa, ale głównie za tę osobę, bo faktycznie
nie mam pojęcia jaka jest jej historia i w jakiej płci
ciału faktycznie się ona urodziła...
Mam nadzieję nie popełnić tego błędu ponownie i tego Wam życzę.