Pasjami oglądamy "Skam", wzruszał nas "Twój Simon". Polską młodzież LGBT+ i jej różnorodne doświadczenia trudniej znaleźć w popkulturze. Codzienność nastolatków z mniejszych i większych miejscowości, ich zmagania z fobicznymi zachowaniami, trudami funkcjonowania w szkole czy w rodzinie zbyt często poznajemy dopiero z doniesień medialnych i z raportów organizacji równościowych. Powieść "Rado Boy" otworzy oczy i serca na sprawy młodych ludzi żyjących tu i teraz. A nawet wkurzy.
Widoczna słabość "chudych tyłków", pasywność względem opresyjnych zaczepek, "ciotowski", bo "niemęski" wygląd, za który się obrywa – to tylko kilka powodów do nękania, prześladowań ze strony starszych i rówieśników w "Rado Boyu". Czy chłopcy będący ofiarami w pani książce musieli być aż tak stereotypowi? Może pani zostać pomówiona o rozpowszechnianie klisz genderowych.
Kamil, bo o niego głównie chodzi, "w realu" właśnie taki był. Tak autentyczny w swej bierności z pogranicza autodestrukcji, tak stereotypowo doskonały, że powstrzymałam się od sztucznego przekształcania go w kogoś, kim nie jest. To po pierwsze. Po drugie, nasz świat w dużej mierze bazuje na pozorach, przysłowie: "jak cię widzą, tak cię piszą", ma drugie dno. "Jak cię widzą, tak cię biją", można by powiedzieć.
Kuba jest gejem, ale nikt go o to nie podejrzewa, bo fizycznie nie pasuje do stereotypowego wizerunku geja. Kamilowi dostałoby się, nawet gdyby nie był gejem. W życiu w wielu przypadkach zbiera się łomot za wygląd, za kolorowe spodnie czy długie rzęsy, wcale nie tylko za orientację. Stereotypy są w tym wypadku przekleństwem, źródłem tragedii. Moja książka to pokazuje.
Czy rozpowszechniam stereotypy? Nie wiem. Jeśli tak wyszło, to niezamierzenie, bo przecież w książce są różni geje, jest i Kamil, i Kuba. Może nie tak całkowicie różni i inaczej postrzegani, jak – przykładowo – Adam Rippon i Mike Parrow, ale jednak różni.
Pisałam bardziej sercem niż rozumem
Jak pani odbiera niekorzystne recenzje?
Przeczytałam pierwszą, wylałam morze łez, chciałam umrzeć, naprawdę, aż spuchłam z płaczu. Potem przeczytałam ją drugi raz, przyjęłam na klatę, uznałam, że recenzent taką ma pracę, a połowa uwag to święta racja, nie ma co się nad sobą użalać, trzeba wziąć się do roboty. Pod wieloma względami książka jest niedopracowana, brakuje pogłębienia psychologicznego postaci, są grafomańskie kawałki, zbędne, choć zamierzone, niepotrzebnie jedną tajemnicę pozostawiłam bez wyjaśnienia. Chyba emocje, jakieś uniesienie, radość pisania, wizja publikacji chwilowo pozbawiły mnie mózgu. Pisałam bardziej sercem niż rozumem. Dlatego pod połową uwag sama bym się z chęcią podpisała.
A druga połowa?
A druga połowa to czepianie się nieistotnych szczegółów, jak na przykład tego, że gdzieś tam na wsi, w tle zdarzeń boczną drogą przejechał duży fiat (pozdrawiam dumnych właścicieli dużych fiatów). Odnośnie do żartów z tężca, zdobyłam się na odwagę i wyznałam prawdę w wywiadzie dla Krytyki Politycznej. Zainteresowanych odsyłam jednak do sprawozdań na pzh.com.pl, ciekawa lektura.
Wytyka mi się również nieszczęsną budkę telefoniczną. Teraz rzeczywiście budek nie ma, ale akcja powieści toczy się w 2015 roku, kiedy budki jeszcze istniały i nie były niczym nadzwyczajnym.
Homofobia jest niezależna od geografii
Skąd wiadomo, że w 2015? W pani książce nie ma konkretnych nazw miejsc ani dat.
Nazw miejsc nie ma celowo. Homofobia jest niezależna od geografii. Ale daty są. Zacytuję. "…poinformowała o zaplanowanym na drugą sobotę grudnia spotkaniu twórcy z czytelnikami. (...) Kamil stał przed księgarnią (...). Na drzwiach zobaczył kartkę. Spotkanie z Wojciechem Gierdoniem zaplanowane na 12 grudnia zostaje odwołane". Wystarczy sprawdzić, kiedy dwunasty przypada w drugą sobotę grudnia. Jest też łatwiejsza podpowiedź – Kamil idzie do kina na "Gwiezdne wojny. Przebudzenie mocy". Film miał polską premierę w grudniu 2015 roku.
Poplotkujmy na opak: czy poeta Wojciech Gierdoń rzeczywiście został tak nazwany na cześć Roberta Biedronia?
To nawet śmieszne. Czytelnik zawsze wie lepiej, "co poeta chciał powiedzieć", prawda? Nazwiska brałam losowo ze starych, papierowych, by nie powiedzieć historycznych, list zawodników dwóch szkółek piłkarskich z różnych krańców Polski.
Dlaczego nie ma pani w sieci? Jak czytelnik ma się z panią skontaktować?
Właściwie nie korzystam z Facebooka, Twittera czy innych messengerów, by się w nich nie zatracić, nie dać im zawładnąć moim życiem. Od wielu lat nie oglądam też telewizji, nie mam telewizji, w hotelach nawet nie włączam telewizora. Telewizja mnie nudzi, poza tym nie zniosłabym reklam. No i nie mam czasu. Można się ze mną skontaktować za pośrednictwem wydawnictwa, przynajmniej tak sądzę.
Nawet przez chwilę nie myślałam o pieniądzach, pisząc tę książkę – i w tej kwestii nic się nie zmieniło
A liczy pani na to, że pisanie książek stanie się źródłem dochodu?
Dobry żarcik. Jeżeli w ogóle trochę książek się sprzeda i jakąś kwotę dostanę, gwarantuję, że całość przekażę potrzebującym. Przykładowo ostatnio na Queer.pl czytałam o Fundacji Głos Serca, która prowadzi w Krakowie ośrodek pomocy dla kobiet – ofiar przemocy, w tym również lesbijek czy kobiet trans.
Nawet przez chwilę nie myślałam o pieniądzach, pisząc tę książkę – i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Już przy podpisywaniu umowy z wydawnictwem chciałam zrzec się zapłaty, niestety przepisy na to nie pozwoliły.
Ufam, że to nadal początek przygody z pisaniem…
Na zakończenie pragnę podziękować znajomym i byłym uczniom, którzy mnie wspierają, za pozytywne reakcje, za konstruktywną krytykę, za zachętę do dalszej pracy. To im obiecuję, że – wyposażona w doświadczenie – nie poddam się i jeszcze napiszę dobrą książkę. Nie boję się własnych marzeń, choć muszę bardziej się postarać, by się spełniły.
Dziękuję cudownie życzliwym, serdecznym i cierpliwym ludziom w Wydawnictwie Krytyki Politycznej. Dziękuję również panu Mariuszowi Kurcowi i "Replice", Tolerado, Grupie Ponton i redakcji Queer.pl za objęcie książki patronatem, a pani Natalii Osińskiej za wsparcie i dobre słowo.
Dziękuję panu za wszelką pomoc.
A ja dziękuję za otwartość i szczerą rozmowę.
Dorota Jaworska – nauczycielka, w tym roku zadebiutowała w Wydawnictwie Krytyki Politycznej młodzieżową powieścią "Rado Boy".
Czwartek, 30.11.2017 "Incognito" - książka o transpłciowości już w Polsce
Środa, 31.08.2016 Wakacyjne (gejowskie) czytadła
Piątek, 13.12.2013 Agnieszki dawno już nie ma
Czwartek, 07.03.2013 Konkurs: książki czekają!
Wtorek, 05.03.2013 Mężołożnicy, zniewieściuchy i lubieżnicy