logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
26.05.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
62
7
25

Homomężowie wychodzą z ukrycia?

Rozmowa z Adamem, gejem, który miał żonę

Dodano: 11.05.2017, Aktualizacja: 23.05.2017

Nazywam się Adam. Przez 10 lat żyłem w małżeństwie z kobietą. Mam dwie córki. Zrobiłem coming out, gdy miałem 37 lat. Mam za sobą trudne chwile, ale jestem szczęśliwy i nigdy nie czułem się lepiej we własnej skórze. Mam kochającego partnera - czytamy na blogu homomąż, który Adam założył dla osób takich jak on. W rozmowie z nami opowiada o swoim coming oucie, życiu po nim i blogu.

Chcecie podzielić się własną historią?
PISZCIE DO NAS!
Jednym z pierwszych wpisów na blogu Adama jest poruszająca historia coming outu przed żoną. Z dystansu - bo miał on miejsce 2 lata temu. Dziś para jest w trakcie rozwodu. "Jestem przekonany, że zrobiłem dobrze. Nie mam wątpliwości, nie żałuję. Mimo że nie jest łatwo. Że od wielu miesięcy sypiam w piwnicy naszego domu, że ze sprzętów mam jedynie materac i pościel, nowe biurko i krzesło z IKEI" - czytamy na stronie.

Ostatnio Adam przetłumaczył film "Opowieści drugiej strony", o osobach, które były w małżeństwie z gejami lub lesbijkami.



Pierwszy wpis na blogu jest bardzo poruszający. Opisanie tego musiało być dla Pana trudne?

Adam: Najtrudniejsze, po tym jak powiedziałem żonie, że zakochałem się w mężczyźnie, były pierwsze chwile, pierwsze miesiące. To wszystko było bardzo świeże, targały mną silne emocje. Pierwszy raz od wielu lat płakałem. Przed rozmową z żoną w Święta Bożego Narodzenia, w domu moich rodziców (gdzie byli też moi teściowie i oczekiwanie, że wszyscy będą w radosnym, świątecznym nastroju), byłem struty i nieobecny. Po tej chwili, którą opisuję na blogu, nastąpiły całe miesiące niekończących się rozmów, nieprzespanych nocy, zbierania się w sobie, by jakoś funkcjonować w pracy. Upływający czas, praca nad sobą oraz wsparcie niektórych bliskich pozwoliły mi jednak utwierdzić się w przekonaniu, że dobrze zrobiłem. Dzisiaj odzyskuję poczucie stabilności. 

 

ZOBACZ TEŻ Mam 55 lat, za sobą małżeństwo, dzieci... i pierwsze coming outy


Jak jest dziś?

Nadal jest trudno. Zrobiłem coming out wobec rodziny oraz przyjaciół. Coming out w sferze zawodowej i wobec niektórych znajomych mam jeszcze przed sobą. To tylko kwestia czasu, mimo komunikatów, jakie słyszę. Ojciec powiedział mi, że „przecież dalsza rodzina wiedzieć nie musi”, a teściowie: „nie musisz od razu być gejem”. Mam wreszcie siłę i mówię: "Tak, jestem gejem. Taka jest moja historia." Wymaga to jednak ode mnie większej asertywności, definiowania siebie zanim niektórzy ludzie ulepią obraz mnie ze swoich uprzedzeń, stereotypów.

Dlaczego akurat blog?

Początkowo myślałem o stronie internetowej z linkami do sensownych, pomocnych treści dla osób w małżeństwach o odmiennych orientacjach seksualnych partnerów. Te treści są w Internecie jakby głębiej, często przykryte hejtem, trzeba się wysilić, by je znaleźć. Dużo materiałów jest tylko w języku angielskim. W rozmowie o moim pomyśle padło hasło „bloga” i je podchwyciłem, nie wiedząc, czy będę umiał sklecić jeden wpis. Okazało się, że poza funkcją terapeutyczną, pisanie sprawia mi też frajdę.

Mam nadzieję, że na blogu się nie skończy. Chciałbym kiedyś organizować spotkania, na które mogłyby przychodzić osoby, które są lub były w związkach osób o odmiennych orientacjach seksualnych.

Samo dzielenie się swoimi doświadczeniami i wsparcie grupy mogą być pomocne, a co dopiero, jak w programie takiego spotkania byłyby zajęcia z prawnikiem, psychologiem czy mediatorem rodzinnym.

Czy zna Pan inne osoby z podobną historią?

Znam jednego Belga. Też ma dwójkę dzieci, jest ze swoim partnerem od 9 lat. To od niego usłyszałem o tzw. opiece naprzemiennej. Ostatnio jego partner pomagał jego byłej żonie kupić dom. Po pierwszych trudnych latach porozumieli się i teraz wszyscy (mój znajomy ze swoim partnerem i jego była żona ze swoim drugim mężem) spotykają się na przykład na imprezach urodzinowych dzieci.

W audycji „Lepiej późno niż wcale” w radiu TOK FM słyszałem wywiad z Marcinem Nowackim, nauczycielem z Poznania, któremu jestem wdzięczny za jego świadectwo. Chciałbym, aby moje doświadczenie też okazało się pomocne dla innych, dlatego je upubliczniam. Czytając o historiach takich jak moja, natknąłem się na wyniki badań, zarówno polskich jak i amerykańskich, wg których około połowa homoseksualistów żyjących w małżeństwach heteroseksualnych nie zamierza wyjawić prawdy małżonkowi.

Co by Pan powiedział osobom, które są w małżeństwie różnopłciowym i coming out wciąż mają przed sobą?

Powiedziałbym, że ja sam żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. To niewiarygodne, jakie mury budujemy wokół siebie, w jakich klatkach się zamykamy. Może to wyświechtane, ale prawdziwe powiedzenie, że strach ma wielkie oczy. Przekonałem się o tym, robiąc coming out przed moimi rodzicami.

Do dzisiaj nie mam takiego zrozumienia i akceptacji ze strony rodziców czy teściów jakbym chciał, a zarazem nigdy w życiu nie czułem się lepiej. Inaczej (lepiej) smakuje poranna kawa, inaczej odbieram muzykę czy literaturę, mam wrażenie, że po długiej podróży odnalazłem siebie.

Żona usłyszała gdzieś, że rozkład małżeństwa osób o odmiennych orientacjach seksualnych trwa zwykle dwa do trzech lat, licząc od momentu coming outu jednej ze stron. Te małżeństwa są często zbudowane na innych silnych emocjach i zależnościach, jak przyjaźń, troska, powzięte zobowiązania. W moim przypadku jest jeszcze szalenie silna więź z dwoma córkami. Starałem się też patrzeć na naszą sytuację z perspektywy mojej żony, pewnie często ułomnie. W momencie mojego coming outu, moja żona poczuła, że to ona weszła do szafy, więc dzieliłem się z nią moim doświadczeniem coming outu. Wierzę, że prawda, nawet najtrudniejsza, buduje relacje międzyludzkie. Budowanie związku na kłamstwie jest drogą donikąd.

ZOBACZ TEŻ Jestem gejem, kocham moją żonę Coming outy po 50. (odpowiedź)


Nie wiem, co radzić, wiem, że przełomowy u mnie był moment, gdy odważyłem się sięgnąć po pomoc i pozwoliłem sobie pomóc. Czytałem, słuchałem i oglądałem w temacie jak najwięcej. Ważny był dla mnie np. niemiecki film pt.: „Freier Fall”. Wiedza, którą nabywałem, pomagała mi radzić sobie z emocjami. Przeczytałem też książkę pt. „A Pebble in his Shoe” (“Kamień w jego bucie”). Bohater tej książki, Frank, przez lata nie był w stanie zdecydować, czy jest gejem, czy ma odejść od żony. Opiszę tę historię na blogu, więc teraz powiem tylko, że jej koniec jest tragiczny. Historia Franka uświadomiła mi, że toczę z góry przegraną walkę, kurczowo trzymam się czegoś, co nie istnieje, że nie mogę być źródłem cierpień dla mojej żony i bliskich. Jednocześnie świadomość, że miałbym zniszczyć miłość, której miałem szczęście doświadczyć, była przerażająca i wyniszczająca. Jak już poznałem prawdę o sobie, to postanowiłem, że jedyną drogą, którą mogę w życiu iść, jest droga prawdy. Chciałem też, by to właśnie była lekcja, jaką przekażę moim dzieciom.

Co dla Pana było najtrudniejsze?

Patrzenie na zranioną kobietę i świadomość, że to ja jestem źródłem jej cierpienia i nie mogę nic z tym zrobić. Trudne było też zrozumienie, że poza tym naszym polskim tradycyjnym, „jedynym słusznym” modelem rodziny, możliwe jest też szczęśliwe życie. Poznałem koncepcję rodziny patchworkowej.

Trudne i czasochłonne jest czyszczenie siebie ze złogów homofobii. Długo nie mogłem się pozbyć głosu w mojej głowie, który mówił na przykład: „nie możesz być taką miękką ciotą, weź się w garść i zachowaj wreszcie po męsku!”. Brakowało mi języka do opisywania w myślach mojej własnej sytuacji. Ciągle się go uczę.

Przetłumaczył Pan i opublikował na blogu film "Opowieści drugiej strony" o osobach, które były w małżeństwie z gejami lub lesbijkami. Dlaczego akurat ten film?

Ten film pokazuje obu stronom w małżeństwach osób o odmiennych orientacjach seksualnych, czyli zarówno gejom, lesbijkom, ich heteroseksualnym partnerom, że jest życie po coming oucie żony czy męża, że jest nadzieja. Jedna z bohaterek, Amity, której mąż powiedział, że jest gejem po 25 latach małżeństwa, mówi w filmie: „Chcę żebyś wiedziała, że pomimo tego, że wydaje ci się, że to koniec, przyjdzie czas, kiedy znowu doświadczysz radości, odnajdziesz życie lepsze niż to, które prowadziłaś dotychczas.” Amity pozwala zobaczyć, że jest szansa na szczęście w przyszłości. W polskim internecie jest w tym temacie dużo wściekłości, nienawiści, obelg, kłamstw – na takie treści natykałem się głównie wpisując do Internetu słowa „mąż gej” czy „żona geja”.

Amity wykorzystała swoje ciężkie doświadczenie w fantastyczny sposób, w 1986 roku założyła Straight Spouses Network (SSN), czyli sieć wzajemnego wsparcia dla kobiet, które przechodziły przez podobne doświadczenia (a także dla mężczyzn, których żony okazywały się lesbijkami). Z SSN można się już skontaktować w 11 krajach, w Polsce jeszcze nie.

W samej społeczności osoby takie jak Pan często spotykają się z brakiem zrozumienia. Jak wspierać osoby z podobną historią, o czym trzeba pamiętać?

Moje doświadczenia są stosunkowo świeże i nie znam jeszcze dobrze społeczności LGBT w Polsce, dlatego każdy gest akceptacji i szacunku będzie dla mnie na wagę złota. Choć jednocześnie mam świadomość, że zamiast wsparcia mogę się spotkać z odrzuceniem. Ktoś może chcieć mi zarzucić strach czy egoizm.

Przekonałem się, że homofobia w nas Polakach jest głęboko zakorzeniona, niezależnie od orientacji seksualnej. To czy ją przezwyciężamy i zmieniamy w podejście akceptujące, zależy od wielu czynników

- od środowiska w jakim się wychowujemy, od wartości przekazywanych w rodzinie, od podejścia nauczycieli, czy sytuacji życiowej. Jeżeli ktoś z nas ma to szczęście i wcześnie potrafi być sobą, być dumnym z tego, że jest LGBTQIA, to fantastycznie. Ja takiego szczęścia nie miałem.

W moim małym rodzinnym mieście presja społeczeństwa była tak duża, że uwierzyłem, że nie jestem gejem. Geje „nie istnieli”, nie znałem żadnego, nikt nie wypowiadał słowa gej, czasami w żartach pojawiał się jedynie „pedał”. W latach 80. i 90. nie było Internetu. Nie miałem skąd czerpać wiedzy. Musiało minąć wiele lat, musiałem wyjechać, musiałem się ożenić, dojrzeć, dopuścić do siebie trudną prawdę. W momencie, gdy po raz pierwszy na głos powiedziałem, że jestem gejem, poczułem, jakbym narodził się na nowo. To była euforia. W tym samym czasie pozwoliłem sobie nazwać to, co czułem do drugiego mężczyzny, pozwoliłem sobie za nim tęsknić, kochać go. Szczerze mówiąc, to on wziął mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Wtedy właśnie zrozumiałem, że nie ma odwrotu, że świat się zmienił. Wiem, że to brzmi górnolotnie, ale chcę to powiedzieć: on podarował mi życie.

Blog Adama znajdziecie pod adresem Homomąż.blog.

Redakcja Queer.pl Autor: Redakcja Queer.pl Pierwszy polski portal ludzi LGBT Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT, założony w 1996 roku.

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (25)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Tanete (26) Warszawa środa 19:04
shrike-demostenes:
Coś w tym jest, polska firma to to nie jest :D


No właśnie, wiedziałem :P
Masz po prostu zagraniczną kulturę w miejscu pracy, w mniejszym lub większym stopniu.
shrike-demostenes (24) Wrocław środa 4:46
Tanete:

Rok w IT to już bardzo blisko do średniego czasu po którym zmienia się firmę, warto było to robić skoro pewnie zaraz się i tak odejdzie?
Poza tym ciągle przychodzą nowi ludzie, nie da się w takiej pracy raz wyoutować, to robota comiesięczna...


Z tym, że coming out to ciągły proces to w tej robocie jest trochę jak w życiu, ze swojego punktu widzenia sądzę, że się opłaca. Dochodzą nowi to z miejsca się dowiadują, jak nie ode mnie to przez osmozę. Inna sprawa, że u nas aż takiego przemiału nie ma.

Tanete:


Yyy, są jakiekolwiek firmy w Polsce które to forsują?
No chyba że zagraniczna korporacja z międzynarodowymi pracownikami, takimi na miejscu.


Coś w tym jest, polska firma to to nie jest :D
Tanete (26) Warszawa wtorek 22:38
shrike-demostenes:
Ja męczyłem się ponad rok siedząc w szafie w pracy. Powiem Ci, że odkąd się wyoutowałem to pracuje mi się znacznie lepiej i mniej stresująco.

Rok w IT to już bardzo blisko do średniego czasu po którym zmienia się firmę, warto było to robić skoro pewnie zaraz się i tak odejdzie?
Poza tym ciągle przychodzą nowi ludzie, nie da się w takiej pracy raz wyoutować, to robota comiesięczna...

shrike-demostenes:

wcześniej odbyłem starz w innej firmie, zajęło to 3 miesiące - tam nigdy chyba bym się nie wyoutował, bo ludzie byli inni, a i firma nie forsowała wartości typu tolerancja


Yyy, są jakiekolwiek firmy w Polsce które to forsują?
No chyba że zagraniczna korporacja z międzynarodowymi pracownikami, takimi na miejscu.
shrike-demostenes (24) Wrocław wtorek 12:53
Oczywiście spaprałem w poprzednim komentarzy cytaty, miało być tak:

Tanete:

Jak pisałem, są branże tolerancyjne. Dobór/niedobór pracowników niczego nie zmienia, bo jak już to prędzej gnębią cię współpracownicy a nie przełożony. Np. w branży IT masz niedobór, ale jest to w Polsce dosyć homofobiczna branża. Stąd znam absolutne zero osób, które znałyby kogoś, kto jest wyoutowany w pracy :) Każdy woli jednak spędzać te 40 godzin w tygodniu w przyjemnej atmosferze.


Bumcyfykszy - jestem testerem oprogramowania :P

Tanete:
Chcę zwrócić tylko uwagę, że prawo pracy to jedyna gałąź prawa gdzie jesteśmy chronieni przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną.


Po pierwsze: mobbing bardzo, bardzo trudno udowodnić. Musiałby być bardzo wprost, udokumentowany, trwający przynajmniej ile tam miesięcy jest podane w przepisach, itp. itd. Poza tym zapewne dyskryminacja sprowadzałaby się do homofobicznych żartów, mniej lub bardziej za twoimi plecami. bądź innych nie wprost uszczypliwości - w artykułach na temat mobbingu są wymieniane rożne przykłady, nie będę się rozwodził. I tak wszyscy wiemy ze w razie czego "to tylko takie żarty były".

Po drugie, prawo pracy chroni tylko osoby zatrudnione na najmniej korzystnej formie zatrudnienia, czyli umowę o pracę :)


Nie no, umowa o pracę to jest najbardziej korzystna forma zatrudnienia. Gwarantuje rzeczy, które nie są uwzględniane w innych umowach, ale nie to jest jakby tematem tej dyskusji. Powiem Ci tak: to co sobie gadają za moimi plecami mnie średnio interesuje. W pracy znam jeszcze co najmniej jedną wyoutowaną osobę, która pracuje jako dev C++. Serio, nie jest tak źle. Nie żeby mi się nie wydawało na początku, że szeroko pojęci "techniczni" są niereformowalni, ale na studiach zostałem wyoutowany przez jednego dupka, który myślał, że narobi mi tym problemów. Paradoksalnie jestem mu w sumie wdzięczny (nie żebym pochwalał outowanie ludzi, to wysoce naganne), bo duża większość mnie zaakceptowała, a studiowałem na bardzo technicznym kierunku na PWr. Dodatkowo, w pracy, wiadomo: jak zaczynasz to jest nowe środowisko, trochę strach. Ja męczyłem się ponad rok siedząc w szafie w pracy. Powiem Ci, że odkąd się wyoutowałem to pracuje mi się znacznie lepiej i mniej stresująco. I tutaj jeden disclaimer: wcześniej odbyłem starz w innej firmie, zajęło to 3 miesiące - tam nigdy chyba bym się nie wyoutował, bo ludzie byli inni, a i firma nie forsowała wartości typu tolerancja czy szacunek przynajmniej w pracy. Tak więc nie zrozum mnie źle - nie w każdej robocie bezpiecznie jest się wyoutować, nie mówię, że każdy powinien, po prostu u mnie się udało. Czasami coś co wydaje się niemożliwe jest możliwe :P
shrike-demostenes (24) Wrocław wtorek 12:44
Tanete:

Jak pisałem, są branże tolerancyjne. Dobór/niedobór pracowników niczego nie zmienia, bo jak już to prędzej gnębią cię współpracownicy a nie przełożony. Np. w branży IT masz niedobór, ale jest to w Polsce dosyć homofobiczna branża. Stąd znam absolutne zero osób, które znałyby kogoś, kto jest wyoutowany w pracy :) Każdy woli jednak spędzać te 40 godzin w tygodniu w przyjemnej atmosferze.


Bumcyfykszy - jestem testerem oprogramowania :P

Chcę zwrócić tylko uwagę, że prawo pracy to jedyna gałąź prawa gdzie jesteśmy chronieni przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną.


Po pierwsze: mobbing bardzo, bardzo trudno udowodnić. Musiałby być bardzo wprost, udokumentowany, trwający przynajmniej ile tam miesięcy jest podane w przepisach, itp. itd. Poza tym zapewne dyskryminacja sprowadzałaby się do homofobicznych żartów, mniej lub bardziej za twoimi plecami. bądź innych nie wprost uszczypliwości - w artykułach na temat mobbingu są wymieniane rożne przykłady, nie będę się rozwodził. I tak wszyscy wiemy ze w razie czego "to tylko takie żarty były".

Po drugie, prawo pracy chroni tylko osoby zatrudnione na najmniej korzystnej formie zatrudnienia, czyli umowę o pracę :)


Nie no, umowa o pracę to jest najbardziej korzystna forma zatrudnienia. Gwarantuje rzeczy, które nie są uwzględniane w innych umowach, ale nie to jest jakby tematem tej dyskusji. Powiem Ci tak: to co sobie gadają za moimi plecami mnie średnio interesuje. W pracy znam jeszcze co najmniej jedną wyoutowaną osobę, która pracuje jako dev C++. Serio, nie jest tak źle. Nie żeby mi się nie wydawało na początku, że szeroko pojęci "techniczni" są niereformowalni, ale na studiach zostałem wyoutowany przez jednego dupka, który myślał, że narobi mi tym problemów. Paradoksalnie jestem mu w sumie wdzięczny (nie żebym pochwalał outowanie ludzi, to wysoce naganne), bo duża większość mnie zaakceptowała, a studiowałem na bardzo technicznym kierunku na PWr. Dodatkowo, w pracy, wiadomo: jak zaczynasz to jest nowe środowisko, trochę strach. Ja męczyłem się ponad rok siedząc w szafie w pracy. Powiem Ci, że odkąd się wyoutowałem to pracuje mi się znacznie lepiej i mniej stresująco. I tutaj jeden disclaimer: wcześniej odbyłem starz w innej firmie, zajęło to 3 miesiące - tam nigdy chyba bym się nie wyoutował, bo ludzie byli inni, a i firma nie forsowała wartości typu tolerancja czy szacunek przynajmniej w pracy. Tak więc nie zrozum mnie źle - nie w każdej robocie bezpiecznie jest się wyoutować, nie mówię, że każdy powinien, po prostu u mnie się udało. Czasami coś co wydaje się niemożliwe jest możliwe :P
cenzura (?) wtorek 5:40
Teraz widze ze tez jest cenzura heh...
NawetTuSexTemat (?) wtorek 5:36
Czy ma sens coming out? Geje raczej nie sa nastawieni na zwiazek. Pary gejowskie lubia zdrady , a to przyklad braku milosci wsrod gejow. Zreszta gdyby byla jakas milosc wsrod gejow to czaty nie rozpoczynaly by wszystkiego od seksu.Znalezli by sie ludzie zainteresowani pasjami tej drugiej osoby. Prawda jest taka ze chcialbym sie nigdy nie urodzic. Nie bedzie mnie zaden chlopak kochal bo nie ma takich... Mam tego dosc i czuje sie oszukany przez te kampanie gejowskie ktore wmawiaja mi odwrotnie to co sie dzieje. Nie mam zludzen juz... Heh... Poprostu przestancie wmawiac ze jest milosc. Sa zwiaki ale nie milosc u gejow...
Tanete (26) Warszawa poniedziałek 20:08
shrike-demostenes:


Bo ja wiem? W pracy jestem wyoutowany, a jakiegoś super wysokiego stanowiska nie mam. Owszem, pracuję w sektorze, który cierpi na niedobór pracowników, ale myślę, że nie jest to kluczowy czynnik.


Jak pisałem, są branże tolerancyjne. Dobór/niedobór pracowników niczego nie zmienia, bo jak już to prędzej gnębią cię współpracownicy a nie przełożony. Np. w branży IT masz niedobór, ale jest to w Polsce dosyć homofobiczna branża. Stąd znam absolutne zero osób, które znałyby kogoś, kto jest wyoutowany w pracy :) Każdy woli jednak spędzać te 40 godzin w tygodniu w przyjemnej atmosferze.


Druga sprawa, że nie wyobrażam sobie pracy (8h, 5 dni w tygodniu) w środowisku gdzie wciąż muszę jakoś kombinować, żeby się nie chlapnąć, że od ponad 5 lat jestem w szczęśliwym związku.

Patrz, to albo wszyscy geje/bi w firmach o które kiedykolwiek się ocierałem są samotni, albo jednak sobie to wyobrażają i to robią. Po prostu milczysz na temat swojego życia prywatnego, nikt cie za język ciągnąc nie będzie. Przykre, ale wykonalne.

Chcę zwrócić tylko uwagę, że prawo pracy to jedyna gałąź prawa gdzie jesteśmy chronieni przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną.


Po pierwsze: mobbing bardzo, bardzo trudno udowodnić. Musiałby być bardzo wprost, udokumentowany, trwający przynajmniej ile tam miesięcy jest podane w przepisach, itp. itd. Poza tym zapewne dyskryminacja sprowadzałaby się do homofobicznych żartów, mniej lub bardziej za twoimi plecami. bądź innych nie wprost uszczypliwości - w artykułach na temat mobbingu są wymieniane rożne przykłady, nie będę się rozwodził. I tak wszyscy wiemy ze w razie czego "to tylko takie żarty były".

Po drugie, prawo pracy chroni tylko osoby zatrudnione na najmniej korzystnej formie zatrudnienia, czyli umowę o pracę :)
Gigi1987 (29) warszawa poniedziałek 16:52
chodźmywgóry:
o tak... biedaczek płakał, no biedactwo dali mu materac...
ojojo....
śmieszne.
za głupotę się płaci,ale czemu jeszcze inni muszą za nią płacic -,-


Odrzuca mnie takie podejście. Sarkastyczne, przepełnione pogardą. Odrzuca mnie to tym bardziej, że ludzie LGBT często borykają się z odrzuceniem, niechęcią, pogardą. A człowiek na łamach, wydawałoby się tolerancyjnego portalu, spotyka się z takim potraktowaniem.
Z wyborem/decyzjami bohatera tego artykułu można się zgadzać lub nie. Można wypowiadać swoje zdanie. Ale jeśli się nie jest w czyjejś skórze, jeśli się nie borykamy z podobnymi doświadczeniami i nie żyjemy w takim a nie innym środowisku, radziłbym nie wytykać palcami, nie potępiać.

To nie jest temat łatwy. Sytuacja jest na prawdę z lekkim tragicznym zabarwieniem. Współczuję temu mężczyźnie bardzo. Współczuję jego żonie. Jak ja bym postąpił w takiej sytuacji ? nie wiem. Może podobnie? A może nie. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Tym bardziej jestem daleki od pouczania, decydowania i oceniania. Historia ta jest ciekawa, zmusza do refleksji - z tego czerpmy. Bez obrzucania innych swoimi sądami, bo nie ma chodzących ideałów moralnych.
shrike-demostenes (24) Wrocław poniedziałek 14:59
Tanete:
>Coming out w sferze zawodowej

Huh? W Polsce coś takiego nie istnieje. Gwarancja nasrania sobie w papiery.
No chyba że to jakaś mega-akceptująca (nieliczna) branża, albo ma się bardzo wysokie stanowisko.
Jak dla mnie bardzo ryzykowne.


Bo ja wiem? W pracy jestem wyoutowany, a jakiegoś super wysokiego stanowiska nie mam. Owszem, pracuję w sektorze, który cierpi na niedobór pracowników, ale myślę, że nie jest to kluczowy czynnik. Większości ludziom to jest jednak chyba obojętne kto jest jakiej orientacji. Druga sprawa, że nie wyobrażam sobie pracy (8h, 5 dni w tygodniu) w środowisku gdzie wciąż muszę jakoś kombinować, żeby się nie chlapnąć, że od ponad 5 lat jestem w szczęśliwym związku.

BTW, nikomu nic nie doradzam (ani tym bardziej nie narzucam), każda sytuacja jest inna i podejrzewam, że nie w każdej pracy można sobie na coming out pozwolić. Chcę zwrócić tylko uwagę, że prawo pracy to jedyna gałąź prawa gdzie jesteśmy chronieni przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Homomężowie wychodzą z ukrycia?   credits CC BY 2.0 Fot. Takumi Yoshida, za: flickr.com/photos/taqumi
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku