Historia Jerzego, który opisał na naszym portalu swoje życie, wywołała lawinę Waszych komentarzy. W odpowiedzi na jego tekst, napisał do nas Krzysztof (imię zmienione). "Kocham [moją żonę - przyp. red.], dlatego wiele lat temu, jeszcze przed ślubem, powiedziałem otwarcie, kim jestem. Do tego roku była jedyną osobą, która o tym wiedziała. Przetrwaliśmy razem w związku małżeńskim 28 lat. Razem jesteśmy lat 32. Przez te lata nie zawsze było łatwo. Ale chyba nikomu nie jest" - czytamy.
Jestem mężem i ojcem. Jestem z tego dumny. Jestem gejem żyjącym od lat w związku z jedną kobietą, którą kocham.Kocham, dlatego wiele lat temu, jeszcze przed ślubem, powiedziałem otwarcie, kim jestem. Do tego roku była jedyną osobą, która o tym wiedziała. Przetrwaliśmy razem w związku małżeńskim 28 lat. Razem jesteśmy lat 32. Były wzloty i upadki. To normalne. Przez te lata nie zawsze było łatwo. Ale chyba nikomu nie jest. System, dostosowanie wymuszają pewne posunięcia i od nas zależy kiedy zapinamy się na smyczy i zakładamy kaganiec. To dotyczy wszystkich związków, zarówno homo-, jak i heteroseksualnych. To my sami ustalamy zasady i budujemy własne definicje. Niespełna rok temu splot zdarzeń spowodował, że o mojej seksualności dowiedziało się więcej osób.
Moja żona nie jest już jedyną osobą, która wie. To właśnie ona zapłaciła najwyższą cenę za ten coming out. Jako wielki przyjaciel bierze udział w tym procesie.Podobnie jak ja doświadcza na swojej osobie ostracyzmu i homofobii. To jedyna rzecz, która sprawia, że jest mi przykro. Ona znosi to bardzo dzielnie. Przecież zgodnie z obowiązującym kanonem społecznym powinna wystawić mi walizki, brzydzić się, wystąpić o rozwód i tak dalej. Nie robi tego. Jakież to obrzydliwe, gdy ktoś w pracy podchodzi i pyta wprost: co, Twój chłop zmienił orientację? Ale jest inteligentna. Ucięła to krótkim: z tego co mi wiadomo, to nie. Jasne i oczywiste. Orientacji nie da się zmienić. Nie użalam się nad sobą. Mnie jest w sytuacji jasnej sprawy o wiele łatwiej, mimo że konsekwencje nie są urocze. Cała historia jest również oparta o depresję, pomoc psychiatry i psychologa. To proces.
Nie warto o tym za wiele mówić, ale warto pamiętać, że oprócz problemu dzieciaków LGBT, istnieje problem rodziców LGBT. My jesteśmy. Myślę, że w dość dużej ilości, wszak wychowywaliśmy się w czasach, gdzie nie byliśmy piętnowani jako chłopcy czy dziewczynki dający sobie buzi na ulicy, a wpojone mieliśmy, że jesteśmy chorymi zbokami.Co gorsze: trudno powiedzieć. Nie wszyscy mieliśmy odwagę w tamtym czasie stawić czoła problemowi i przyjąć go na klatę z podniesioną głową. Koniec końców, skrzywdziliśmy siebie, bądź kogoś. Ale nie żałuję. Podjęte decyzje były świadome. Na koniec troszkę o konsekwencjach: depresja, wyłożenie finansów, wzmocnienie małżeństwa, wspólne stawianie czoła życiu, duma. Duma z żony, dzieci, siebie. Myślę, że dużym problemem społecznym jest fakt, że rutynowe myślenie o związkach zakłada jednostronnie jeden kierunek: przysłowiowa "dupa". To troszkę nie tak. Rozróżniajmy fascynację, czy zauroczenie od miłości. Obecnie kocham cztery osoby: żonę dwóch synów i... Na więcej miłości mnie nie stać, zaś miłość to świadomość tego, że jak tej kochanej osobie stanie się cokolwiek, to stać mnie będzie na roztoczenie nad nią opieki, włącznie z podcieraniem tyłka.
Środa, 20.06.2018 Mam na imię Anna, byłam żoną geja
Czwartek, 11.05.2017 Homomężowie wychodzą z ukrycia?
Środa, 02.11.2016 Wychowują dwie córki - teraz się pobrali
Czwartek, 14.02.2013 Babę zesłał Bóg: Małżeństwa na pokaz
Środa, 31.03.2010 I ślubuję ci... co chcę
Może sam pan gej tutaj co się opisał był bi-romantyczny czy coś, albo była to relacja oparta na przyjaźni. Miłość przyjacielska, ew. żona go kochała i pociągał ją, a on ją kochał, ale fake'ował reszte :P W sumie też się zastanawiam jak się to zaczęło :D
Oczywiście też miło trafić na taki artykuł widząc, że ktoś ma podobnie. Podkreślam podobnie, bo nie jestem matką, a wiem, że chcę nią być. Jak można zauważyć nie jestem tutaj na tej stronie bez powodu, bo jestem homo (i się skutecznie, bądź mniej z tym ukrywam), ale chciałabym też mieć własne dzieci :P No cóż, a że wychowuje się bez ojca (całe życie, ale żyje, po prostu miałam mały kontakt z nim, a teraz nie posiadam w ogóle) więc wiem z autopsji, że ojciec może być potrzebny w niektórych częściach życia. Tzn. Ja nie doznałam takiego uczucia wobec taty (miłości), ale szanuje, że mnie spłodził wiadomo. Niestety traktuje go jako obcego człowieka i raczej nie doznam takiego posiadania taty, a chciałabym to zapewnić moim dzieciom więc wiadomo :P
Napiszę w dwóch słowach: gówno wiesz.
Sam gowno wiesz i wypieralaj jak masz tak formuowac. Po to sa orientacje ze cos okreslaja, jak koles lubi cipke i sie nia poslugiwac to nie jest gejem. Proste i logiczne. A jesli podobaja mu sie faceci poza swoja zona to jest bisexualny. Looogooo, a wy to banda niemyslacych istot co lykaja jak gesi kluski kazdy artykul jaki tu rzuca. PozdroooOOO :)
Właśnie gówno wiesz i starasz się świat określić swoją ograniczoną intelektualnie miarą. Wszystko musi mieć jakieś etykietki, nazwy, przynależności. Bo tak jest łatwiej - nazwać coś, przypisać, mieć komfort.
A życie nie jest niestety takie poukładane i kategoryzowanie (na dodatek w chamski sposób) świadczy tylko i wyłącznie, że jesteś osobą, którą powinno się w dyskusjach ignorować, jak internetowego trolla.
No tak, co w tym dziwnego, że powinno nazywać się rzeczy po imieniu? No tak, lepiej wszystko relatywizować, bo to takie światowe i postępowe! Uwniaśla normalnie! Dochodzimy już dziś do takich kuriozalnych sytuacji, że nie wiadomo kto jest kim i wszystko można. Filozofia na najwyższym poziomie! O tempora, o mores!
Napiszę w dwóch słowach: gówno wiesz.
Sam gowno wiesz i wypieralaj jak masz tak formuowac. Po to sa orientacje ze cos okreslaja, jak koles lubi cipke i sie nia poslugiwac to nie jest gejem. Proste i logiczne. A jesli podobaja mu sie faceci poza swoja zona to jest bisexualny. Looogooo, a wy to banda niemyslacych istot co lykaja jak gesi kluski kazdy artykul jaki tu rzuca. PozdroooOOO :)
Właśnie gówno wiesz i starasz się świat określić swoją ograniczoną intelektualnie miarą. Wszystko musi mieć jakieś etykietki, nazwy, przynależności. Bo tak jest łatwiej - nazwać coś, przypisać, mieć komfort.
A życie nie jest niestety takie poukładane i kategoryzowanie (na dodatek w chamski sposób) świadczy tylko i wyłącznie, że jesteś osobą, którą powinno się w dyskusjach ignorować, jak internetowego trolla.
Napiszę w dwóch słowach: gówno wiesz.
Sam gowno wiesz i wypieralaj jak masz tak formuowac. Po to sa orientacje ze cos okreslaja, jak koles lubi cipke i sie nia poslugiwac to nie jest gejem. Proste i logiczne. A jesli podobaja mu sie faceci poza swoja zona to jest bisexualny. Looogooo, a wy to banda niemyslacych istot co lykaja jak gesi kluski kazdy artykul jaki tu rzuca. PozdroooOOO :)
Napiszę w dwóch słowach: gówno wiesz.