Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 14.02.2013, Aktualizacja: Czwartek, 02.04.2026

Babę zesłał Bóg: Małżeństwa na pokaz

Podziel się Tweetnij Skomentuj (63)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (63)

Tymczasem w głębi szafy…

Na lesbijskich portalach nie brakuje profili, których właścicielami są mężczyźni. Nie wszystkie jednak są stworzone w celu uwodzenia przedstawicielek płci pięknej. Przynajmniej nie w kontekście, w którym preferują to panowie, wstawiający tam zdjęcia swoich penisów i nagich torsów. Ci mężczyźni, o których dziś mowa, poszukują kobiety, która stworzy wraz z nimi parę idealną. Idealną dla świata zewnętrznego.

- Anna Bajroniczna -

Ciota z miękkimi nadgarstkami

Wojtek swojej wspólniczki szuka na jednym z bardziej znanych portali lesbijskich. Na moją zaczepkę odpisuje z łatwo wyczuwalną obawą. Czemu to właściwie cię interesuje? Skąd mam wiedzieć, że serio coś piszesz na ten temat? Po moim wyjaśnieniu następuje cisza, która trwa ponad tydzień. Nie naciskam i nie nalegam. Ta sama niepewność i brak zaufania pojawia się w trzech kolejnych przypadkach. Kiedy tracę już nadzieję dostaję wiadomość od Wojtka...

Gdy zapytałam o powód wcześniejszych obaw i to co wpłynęło na zmianę decyzji, otrzymałam odpowiedź: Myślałem, że to któryś z kuzynów, że sprawdza. Może mnie znalazł czy coś. Rozumiesz. Od czasów gimnazjum nabijają się, że ze mnie taka ciota, że miękki nadgarstek, że baba. Nie wiem czemu zmieniłem zdanie, próbowałem udawanego związku z 3 dziewczynami i dalej próbuję. Sam już nie wiem. Korzystaj póki się nie rozmyślę. Wspomniane przez Wojtka dziewczyny to osoby, które podobnie jak on szukają spokoju. Każda z dziewczyn miała dość pytań ze strony rodziny o to - kiedy przyprowadzi kawalera.

Pierwszą z nich Wojtek poznał na portalu lesbijskim, tym samym, na którym został przeze mnie zaczepiony. Kaśka miała dość gderania ojca i matki. Do tego tak jak u mnie zaczęły się podteksty, że to może jakaś lesba i żeby nie próbowała, bo czy mało już problemów mają? - pisze Wojtek. W udawanym związku wytrzymali pół roku. Potem Kaśka poznała swoją obecną partnerkę, która nie była zadowolona z takiego układu. Kontakt pozostał, a wspólną wersją rozpadu związku była kłótnia. Kolejną "dziewczyną" Wojtka była Ania. Cicha i skromna lesbijka wychowana w katolickiej rodzinie z katolicko-patriotycznymi wartościami. Ania - jak pisze Wojtek - była dziewczyną z małej wioski zabitej dechami. Panicznie bała się ojca, który był głową rodziny. Wiesz, to taka rodzina, która co niedzielę chodzi do kościoła w ubraniach kościołowych. Anka była zahukaną panienką, która bardzo przeżywała, że sobie kobiety nigdy nie znajdzie. Bardzo było mi jej żal. W sumie widziałem w niej samego siebie. Przerażony facet, który boi się ojca oglądającego MMA i nienawidzącego pedałów. Jak w telewizji leci coś o homo to zawsze powtarza, że on by tych wszystkich zboczonych pedałów zapierdolił, że to obraza dla męskości i brzydzi się nimi. Kiedy pytam dlaczego układ z Anią nie wypalił, Wojtek odpisuje: Kiedyś jej matka znalazła u niej jakąś książkę. Coś lesbijskiego. Dostałem tylko smsa, że musimy zakończyć szopkę, bo matka się dowiedziała. Potem pisałem, czy wszystko w porządku. Nie odezwała się. I to wszystko? Nie próbowałeś w jakiś sposób bardziej dowiedzieć się tego, co się z nią dzieje? - pytam nie ukrywając zdziwienia. Po 10 minutach milczenia Wojtek odpisał, że bał się o siebie. Wiesz, ja Ance ufałem, ale cholera mogli ją zmusić, żeby powiedziała kim ja w takim razie jestem, jeśli nie jej chłopakiem. Mogli do mnie dotrzeć. Ale wiem, że uczy się dalej w tym samym liceum, bo mam tam kumpla, który dalej myśli, że to moja ex. Trzecia partnerka - Monika - odpadła, gdy Wojtek poznał Rafała. Jego obecny partner, tak jak i sam Wojtek, udaje przed rodzicami, że jest stuprocentowym, heteroseksualnym mężczyzną. Gdy widzi w telewizji urywki z Parady Równości wtóruje swej rodzinie w wyrażaniu obrzydzenia. Jednocześnie, po kryjomu, wysyła sms-y do Wojtka zapisanego w telefonie jako Sylwia.

Osób jak Wojtek jest w naszym społeczeństwie wiele. Boją się nienawiści ze strony społeczeństwa, a także odrzucenia przez najbliższych. Życie takich osób to nie tylko ukrywanie siebie, ale nieustanne siebie kreowanie. Stwarzanie swej postaci na użytek publiczny, dopasowywanie do wymogów większości. Trzeba bowiem udawać, że chłopak, którego zaprosiło się na obiad, to jedynie dobry kumpel. Trzeba udawać, że ta strona internetowa, której nie zdążyło się zamknąć, to tylko jakaś głupia reklama. Czujność na każdym kroku to podstawa. Znam to również i ja z własnej autopsji. Coming out jest wyzwoleniem. Niestety nie każdy gotów jest na taki krok.

Żeby mamie nie było przykro

Wielu rodziców domyśla się prawdy, ale niestety rzadko decydują się na samodzielne podjęcie tematu. Opór przed tą rozmową wynika ze strachu przed usłyszeniem tego, czego usłyszeć by nie chcieli. Półśrodkiem są lekkie rozmówki, prowadzone pół żartem, pół serio. Kolejną opcją jest wzmożona agresja słowna pod adresem osób homoseksualnych, mająca dać do zrozumienia, że dany rodzic nie życzy sobie takiego zboczenia u swego dziecka. Jest jeszcze taktyka "na sumienie". Towarzyszy jej mówienie "Nie wiem dziecko co bym zrobiła, gdybyś okazała się jakąś lesbą. Przecież ja bym się zapadła pod ziemię przed sąsiadami. Chyba bym ze sobą skończyła". Osoby homoseksualne, które kochają swoich rodziców, bardzo często przeżywają taki wewnętrzny dylemat. Wolą żyć w kłamstwie niż unieszczęśliwić najbliższych. Tak właśnie jest z Piotrem - kolejnym współrozmówcą, który, jak i Wojtek, odezwał się dopiero po pewnym czasie.

Matka lekko nie miała. Ojciec zmarł, gdy miałem 9 lat. Ona religijna za bardzo nie jest, ale patrzy na to, co ludzie powiedzą - pisze Piotr. Dla jego matki, która pracuje w gminie, w małej miejscowości, z której pochodzi Piotr, byłby to potężny cios. Ludzie tam wszystko o wszystkich wiedzą. Ja mam już własne życie. Mieszkanie, pracę. Przyjeżdżam do niej co jakiś czas z którąś z koleżanek lesbijek. Ale od pewnego czasu szukam jakiejś dziewczyny na stałe udawanie, bo matka mówi, że niestały jestem i krzywdzę kobiety. Tak naprawdę najbardziej krzywdzę samego siebie i ją. Tyle, że ona o tym nie wie, a ja muszę z tym żyć...

Piotr jest samoukiem, który dorobił się dobrego stanowiska ciężką pracą. Do niedawna miał stałego partnera. Byli razem 4 lata. Wszystko rozpadło się przez strach Piotra. On nie mógł znieść, że jego przedstawiam jako partnera z pracy, albo kumpla od tenisa, a jako partnerkę naszą wspólną znajomą. Początkowo takie życie jest fajne. Ukrywanie się przed matką, przed sąsiadami. To jak ukrywanie się małolatów z fajkami. Ale tu stawka jest większa, tego się podrównać nie da. Były partner Piotra odszedł - gdy wspólne ukrywanie przerosło jego siły. Piotr, mimo załamania po odejściu partnera, nadal nie rezygnuje z takiego stylu życia. Podwójna twarz jest dla niego rozwiązaniem, ucieczką od kłopotów i tłumaczeń. Obawia się również o pracę, którą mógłby stracić. Jak sam twierdzi środowisko, w którym pracuje, jest "nieco" homofobiczne. Taki układ można oceniać negatywnie. Ale ludzie robią gorsze rzeczy, by mieć święty spokój. Pomyśl tylko. Kady z nas homo, dosłownie każdy, zna przecież geja albo les, która była kiedyś w związku małżeńskim. Ty też pewnie znasz taką osobę? Ja chcę spokoju i dla siebie i dla matki. Ona bardzo przeżyła śmierć ojca. Gdybym jej powiedział, że jestem gejem to pewnie nie wyrzekłaby się mnie, ale pogrążyła w rozpaczy. Nie chcę tego. Jest dobrze tak jak jest. Zresztą przez śmierć ojca ona pewnie by myślała, że to przez to, że wychowywałem się praktycznie bez niego. Nie ma edukacji, ty o tym wiesz sama. Ludzie myślą, że to amerykańska telewizja, że to tylko nastolatków dotyczy. Temat jest objęty zbiorowym strachem. Chcę tego uniknąć matce póki żyje. Potem zobaczymy, może coś w moim życiu się zmieni.

To prawda, część z nas zna przynajmniej jedną osobę, która trafiła do heteroseksualnego małżeństwa. Z wygody, ze strachu, z wewnętrznego bałaganu, z jakim próbowała się rozprawić za pomocą małżeństwa. Zdecydowana większość tych małżeństw rozpada się. Po wielu z nich pozostaje pamiątka w postaci dzieci. Państwo nie chce dopuścić do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Jednocześnie nie bierze na siebie odpowiedzialności za to, że te z nich, które już teraz znajdują się w rodzinach jednopłciowych, narodziły się przez strach jednego z ich rodziców. Strach, który spowodowany jest budowaniem świata na postawach takich osób, jak ludzie pokroju Pani Krystyny Pawłowicz. Czy możemy się dziwić myśleniu, że to wszystko przez zachłyśnięcie amerykańską zgnilizną? Chyba nie jeśli wziąć pod uwagę fakt, że według tej właśnie - wykształconej jakby nie było - osoby, Anna Grodzka nażarła się hormonów i to dlatego wydaje się jej teraz, że jest kobietą. Natomiast słynna już wypowiedź posła Niesiołowskiego "Ja bym chciał, żeby w Polsce nie było homoseksualistów, ale są" świadczy o tym, jak ogromne braki mamy w naszym społeczeństwie w zakresie wiedzy odnoszącej się do sfery psychoseksualnej.

Każda gra ma swe zasady

Czy taki układ ma jakiekolwiek reguły? Oczywiście. Takie same jakie tworzy rodzeństwo, gdy ukochany obrus mamy zostanie poplamiony sokiem porzeczkowym. Każdy z nas słyszał pewnie słowa „Tylko nie mów mamie”. Homoseksualiści, którzy boją się rodziny, znajomych i reszty swego najbliższego otoczenia, nadal tkwią w ten sposób zawieranych paktach. Idziemy na kolację z nieznanymi nam osobami i prosimy wtajemniczoną koleżankę: „Słuchaj, nie mów im, że jestem gejem. Po co mają wiedzieć”. Gdy inni mogą swobodnie mówić o tym, że „Jakoś nam nie wyszło to wczorajsze spaghetti, które z Miśkiem robiliśmy” my sami musimy godzić się na rolę osoby, która nie potrafi sobie nikogo znaleźć, jest samotna i nawet głupiego spaghetti nie ma z kim jeść.

Związki w szafie to rozwiązanie. Rodzina się nie czepia, a i przed towarzystwem można nieco poudawać, aby zmylić ciekawskich. Niemniej jednak należy ustalić reguły. Kto ich nie określi narażony jest na szybkie wpadki typu Poznaliśmy się z Romkiem na spływie ka… a tak, nie na spływie, na nartach w Zakopanym. Dwa lata te… ojej, masz rację Dziubasku, rok temu.

Niektórym podoba się taka opcja. Dla matki moje partnerki były właścicielkami dobrze prosperujących firm, miały udane życie i konto pełne forsy. Znały 4 języki obce, uprawiały jogę i lubiły wszystko to, co lubi matka. Każdą z nich przez takie kręcenie matka oczywiście kochała. Potem słyszałem czemu rozstałeś się z Karoliną? Taka dobra dziewczyna była, a kto teraz tego waszego psa weźmie? A żadnego psa nie było - pisze Piotr.

Reguły, które pozwalają nam kreować samych siebie są również wewnętrzną rekompensatą. Przez chwilę ktoś nas akceptuje, mamy o czym rozmawiać. Jesteśmy heteroseksualistami w heteroseksualnym towarzystwie. Idziemy do kina na wypad samych par. Nikt się nie czepia, nikt też nie udaje, że akceptuje nas, podczas gdy tak naprawdę obserwuje z ciekawością jak małpkę w ZOO. Jesteśmy jednymi z nich. Wreszcie ludzie zauważają w nas to, co osiągnęliśmy. Nie ma sytuacji Wiesz, że ten Karol, ten który ostatnio awansował, no ten, którego szef lubi, który ma taki fajny samochód… Wiesz, że to pedał? Czy nie jest niesprawiedliwe to, że dla otoczenia jedno słowo, jeden „pedał” i jedna „lesba”, stają się murem dla wszystkich innych elementów nas samych?

A jednocześnie stają się tłumaczeniem wszystkich potknięć? Chęć uniknięcia takich sytuacji kusi wielu z nas.

Za granicą powietrze jest lżejsze

Za granicą to co innego - pisze Wojtek. Mam kumpla geja, znacznie starszego ode mnie, który wyjechał do Holandii. Wcześniej też udawał. Nawet wziął ślub z jedną lesbijką. Sobie wyobraź akcję. Oni wynajmowali mieszkanie 3-pokojowe. W jednym pokoju mieszkał on z jego facetem, a w drugim ta jego niby żona ze swoją kobietą. Cały czas wszystko było kontrolowane. Wpadki nie było ale to może dlatego, że ten znajomy i jego rodzina nie byli jakoś wielce zżyci. Jak rodzinka miała złożyć wizytę, to się zapowiadała. Tak samo u niej. Jak było rodzinne spotkanie gdzie indziej, to zjawiało się przykładne małżeństwo. Na dzieci nie było nacisku więc to ich ominęło. A potem wszystko pierdyknęło bo ta panna, tej niby żony - powiedziała dość. Ta oczywiście wybrała ją. Szybko rozwód wzięli. Mieli tylko cywilniak. Zresztą do niego i tak by doszło, bo znajomy w końcu postanowił się ujawnić. A teraz w Holandii siedzi i nie musi odwalać takiej szopki. Zazdroszczę mu. Może też wyjadę z tego gówna kiedy już będę mógł.

Czy musimy wyjeżdżać, przenosić się z dala od najbliższych, aby poczuć się normalnie? Czytam "Newsweeka", w którym jest wywiad z Ewą Tomaszewicz i jej partnerką Małgorzatą Rawińską. Dziewczyn nie trzeba szczególnie przedstawiać. Razem są już 8 lat. W 2010 roku wzięły ślub na pokładzie samolotu linii lotniczych SAS. Niestety ślub nie jest ważny w Polsce. To państwo z nas kpi - myślę po przeczytaniu wywiadu. Jesteśmy bezproduktywni, jałowi i bezużyteczni, ale możemy za to płacić podatki.

Piotr na pytanie o to, czy nie myślał o wyjeździe za granicę odpowiada: Żeby to raz. Teraz za bardzo nie mogę, bo matka ma tylko mnie. Sądzę jednak, że poważnie się nad tym zastanowię, gdy już jej przy mnie nie będzie. Tylko nie myśl, że ja czyham na śmierć własnej matki. Po prostu już mi czasem sił brakuje. Robotę w swoim fachu znajdę za granicą bez problemu. Jednak póki co będzie tak jak dotychczas. Szukam nowej kobiety do udawanego związku. Wiesz, dla matki lepsze do przełknięcia jest niestabilne podejście do kobiet i to, że się zmieniają co rusz, niż to, że jej syn to pedał.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (168)
sunshine7 tiju zimna85 pigmej sodoitnow fairlight blondynek123 gidja minkaa dzikjestdziki
Nie podoba mi się (8)
charger rota polinek warrior rosse saja
Komentarze (63)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
04.03.2013 2:21 znerwicowany87
a ja w grupie na studiach zaocznych mam takiego gościa od którego zwrotu nie mogę oderwać, dożę, że za rok koniec to się skończą tortury na mojej psychice.
Chyba pisze poza tematem, sam nie wiem poco to pisze...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.03.2013 15:43 Grey82
A ja się nie bałem powiedzieć o tym rodzinie, dokładnie w swoje dziewiętnaste urodziny i oszczędziłem sobie niewygodnych pytań i mam spokój. Owszem na początku nie było tak dobrze, jak teraz, ale opłaciło się. Moja mama jest ze mnie dumna a ja się cieszę, że pogodziła się z myślą, że wnuków nie będzie, chyba. :-) Na ulicy się nie boję, bo pomimo, że wiedzą o mnie, to czują respekt, pamiętając, co ze mnie za ziółko było w latach szczenięcych. Nie ukrywajcie się, bo tracicie energię a prawda i tak kiedyś ujrzy światło dzienne.
cytuj zgłoś 1 0
earth
01.03.2013 14:18 earth
uważam, że taki układ nie zasługuje z góry na potępienie, gdyż np. taka para gej-les (lub bi) mogą chcieć stworzyć heteronormatywną rodzinę z dziećmi, a jednocześnie "po cichu" ich związek byłby otwarty.
jednak powinna być większa swoboda w byciu sobą jako jednostką nieheteronormatywną w społeczeństwie i możliwość zalegalizowania związku jednopłciowego.
cytuj zgłoś 0 1
dzikjestdziki
25.02.2013 15:47 dzikjestdziki (48) to, które się śni
Pozostawanie w relacji ze skrytką jest żałosne i upokarzające. Te wszystkie "Prosiłem/am, żebyś nie podchodził/a do okna, bo cię pani X zobaczy", "Ćśśśś, możesz ciszej?!... [połączone z łypaniem na boki]", "Nie mogę mówić wyraźnie, rodzice prawdopodobnie podsłuchują" - toż to dom bez klamek, nie relacja. I, o dziwo, taka niewolnicza mentalność nie jest charakterystyczna wyłącznie dla małolatów, którzy zależą od portfela swoich rodzicieli.
Skrytki powinny być jakoś oznakowane ostrzeżeniem, że opinia obcych ludzi jest dla nich najważniejsza na świecie, a one same boją się własnego cienia i są miękkie jak plastelina. Łatwiej byłoby je omijać szerokim łukiem, jeśli zainteresowany/a nie ma ochoty na życie w jednej wielkiej poniżającej schizie.
Budowanie wielopiętrowej fikcji natomiast, czyli cały ten cyrk z fikcyjnymi małżeństwami, to już jest kramik, który przekracza moje zdolności pojmowania i komentowania.
cytuj zgłoś 5 0
Ikona
19.02.2013 21:00 vito212121
ja lubie u mlodziakow te ich energie wynikajaca z mlodosci...ona mnie inspiruje i ozywia ale nie plyne z jej nurtem wprost...

jak to pisal wieszcz...

mlodosci ty nad poziomy wzlatuj
a okiem slonca ludzkosci cale ogromy
przenikaj od konca do konca

taka jest mlodosc..wszytsko ich interesuje i maja pelna wiare ze sa w stanie wszytsko zrobic....a w moim podeszlym wieku to juz mysle bardziej o laweczce aby usiasc o lasce i posiedziec niz wzlatywac ideologicznie...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.02.2013 20:56 vito212121
izabela mysle ze pragmatyzm i oportunizm w imie realizacji naszych wartosci to jest wlasniwa sciezka a nie idealizm....idealizm to z motyka na ksiezyc....a jak to sie mawia - kijem wisly sie nie zawroci....
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.02.2013 20:51 izabela_joanna
Fajne w młodości jest bezkrytyczne podejście do życia. Kierują sie nie rozsądkiem ale idealami. To taka postawa sprzyjała chlopcom w czasie powstania warszawskiego. Ideały a nie rozsądek. Fajne to i imponujące póki nie staje sie groźne. Ilu to chłopców z USA po ujawnieniu sie w szkole popełniło samobójstwo? Także popieram takie rewolucyjne ideologicznej podejście ale tylko u tych którzy na tym nie stracą. Którzy są silni.


no vito, myślałam po naszej ostatniej rozmowie, że mamy dramatycznie różne poglądy, ale widzę że jednak nie. masz chłopie rację. nawet największa siła jednostki niekiedy nie może wygrać z tępą siłą tłumu. trudne to i niefajne, ale bycie przez wszystkich ocenianym za pomocą wiążącego "ale to pedał/lesba" na końcu zdania, może podkopać każdemu wiarę nie tylko w siebie, ale i w relacje z innymi ludźmi, w sens przedsięwzięcia jakim jest kultura i cywilizacja. każdy widzi siebie jako coś więcej niż kopulujące genitalia.
takie udawane małżeństwo też przynosi tylko chwilowe ukojenie, bo przecież od ciągłego udawania też można zwątpić w wiele rzeczy. ale jeśli dla kogoś jest to rozwiązanie, to nie wiem jak można go potępiać.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
19.02.2013 8:32 vito212121
Fajne w młodości jest bezkrytyczne podejście do życia. Kierują sie nie rozsądkiem ale idealami. To taka postawa sprzyjała chlopcom w czasie powstania warszawskiego. Ideały a nie rozsądek. Fajne to i imponujące póki nie staje sie groźne. Ilu to chłopców z USA po ujawnieniu sie w szkole popełniło samobójstwo? Także popieram takie rewolucyjne ideologicznej podejście ale tylko u tych którzy na tym nie stracą. Którzy są silni.
cytuj zgłoś 5 0
dusfi
19.02.2013 7:10 dusfi (31) Warszawa
Masz wybór, żyć w kłamstwie i zmieniać się na gorsze, ponieważ kłamiesz i się ukrywasz, czy jednak nie ukrywać się i być szczerym wobec siebie i swoich uczuć :)
Ja wybrałem to drugie i wiem że dobrze zrobiłem, choć lekko nie jest , ale wciąż mam przyjaciół którzy są obok mnie ! :)
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
18.02.2013 23:21 vito212121
no to czy nie lepszy oportunizm ale bez udawania heteryka?
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 7
Anna Krystowczyk
Autor
Anna Krystowczyk
Miłośniczka starych filmów, jazzu i fotografii
Poznański nabytek z polski wschodniej. Miłośniczka dobrych rozmów, jedzenia i książek. Właścicielka instagramowego Spokojnika.
queer.pl/user/panna-bajroniczna
TAGIWięcej
Anna Grodzka dyskryminacja emigracja Krystyna Pawłowicz Lifestyle małżeństwo Newsweek Polska rodzina SAS Społeczeństwo Stefan Niesiołowski szafa Udawane związki osób homoseksualnych Zakopane
Powiązane
Obraz Czwartek, 08.05.2014 5, 10… 15? Obraz Środa, 25.12.2019 Wasza opowieść wigilijna Obraz Środa, 19.12.2018 Bycie gejem, czy lesbijką to nie pogląd polityczny Obraz Środa, 20.06.2018 Mam na imię Anna, byłam żoną geja Obraz Piątek, 23.12.2016 Chcemy wrócić do Polski, gdy Polska będzie chciała nas
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się