Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 05.02.2016, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Mam 55 lat, za sobą małżeństwo, dzieci...

Podziel się Tweetnij Skomentuj (51)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (51)

i pierwsze coming outy

"Ostatni coming out miałem kilka dni temu. Powiedziałem o tym długoletniemu koledze. Dojrzałem do tego, by zacząć o tym mówić. Wiedziałem, że on przyjmie to odpowiednio dobrze - nie pomyliłem się. Kiedy mu mówiłem, nie musiałem już płakać. Myślę, że zaczynam dojrzewać do sytuacji, i zaczynam się nie bać o tym mówić" - mówi w rozmowie z nami Jerzy. Jerzy mam 55 lat, za sobą małżeństwo, dzieci i... pierwsze coming outy. Jerzy jest rodzicem-gejem, napisał o tym na naszym portalu, a teraz z Wami chce podzielić się swoją historią.

"Opisując tu swoją sytuację i przeżycia, nie mogę powstrzymać się od łez, dotyka to mnie "do żywego". Generalnie zacząłem interesować się, drążyć ten temat dopiero od kilku miesięcy. Nie mogłem i nie chciałem wcześniej zagłębiać się w tym kierunku, bo byłem wciąż w związku z kobietą i mieszkaliśmy razem - nie umiałbym w takiej sytuacji w dalszym ciągu być sobą. To, że rozpad naszego małżeństwa nastąpi, dla mnie było oczywiste od 10 lat. Świadomie przedłużałem ten moment aż do czasu, kiedy nasze dzieci się usamodzielnią. Są teraz w wieku od 24 do 31 lat" - tak zaczyna się historia Jerzego.

Wcale nie jest mi tak łatwo z tym żyć

Moja żona o tym wie, oficjalnie od niedawna, bo potwierdziłem to kilka miesięcy temu. Chociaż domyślała się wiele wcześniej. Reakcja jej była spokojna, opanowana, jednak trudna dla niej do pojęcia. Bo myślała, że takie rzeczy raczej się nie zdarzają i można to leczyć. Gdy powiedziałem jej oficjalnie, że jestem gejem, postanowiła przy najbliższej okazji wyrzucić mi to przy naszych dzieciach - miało to wydźwięk oskarżenia. Nie chciałem, żeby to tak wyglądało, żeby to w taki sposób było przekazane naszym dzieciom. Wtedy zaprzeczyłem, że jestem gejem. Udowadniając, że żona mnie źle zrozumiała. Następnego dnia rozmawialiśmy o tym wydarzeniu. Powiedziałem dlaczego zaprzeczyłem. Potwierdziłem też, że oczywiście jestem gejem, co chyba dopiero teraz tak naprawdę do niej dotarło, i że wcale nie jest mi tak łatwo z tym żyć.
W tej sytuacji nie wiem niestety co myślą moje dzieci o mnie.
Ten problem jest jeszcze przede mną. Zamierzam oczywiście małymi krokami całkowicie przed nimi się ujawnić. Przez lata życia z żoną utwierdzałem się tylko w przekonaniu, że nie jest ona w stanie tego zrozumieć, a tym bardziej, by to zaakceptowała. Nie jeden raz wyrażała swój negatywny stosunek dla osób homoseksualnych. Dlatego też nie mogłem o tym powiedzieć wcześniej, aż przed rozstaniem i dopiero po usamodzielnieniu się naszych dzieci. Ten moment był dla mnie bardzo ważny. Nie chciałem, by te wydarzenia miały na nich jakikolwiek negatywny wpływ zanim zaczną samodzielne życie. Myślę, że to mi się udało. Dodam przy okazji, że rozpad naszego związku nastąpił nie tylko i wyłącznie z faktu, że ja jestem homoseksualny, lecz nałożyły się na to również inne przyczyny, o których tu jednak nie będę mówił.

Szczęście

Myślę, że poczuję się szczęśliwy dopiero wtedy, gdy ułożę sobie życie na nowo już w zupełnie innej dla mnie rzeczywistości - gdzie nie będę musiał się kryć z tym, że jestem gejem, kiedy będę mógł swobodnie rozmawiać, wyrażać swoje zdanie na różne tematy bez obaw, że powiem coś co może mnie skompromitować lub nasuwać jakieś podejrzenia o homoseksualizm. Chciałbym, aby kwestie homoseksualizmu nie były postrzegane jako coś nienormalnego i niemoralnego, aby społeczeństwo nasze naprawdę zaczęło akceptować i uznawać to, jako jedną z naturalnych orientacji seksualnych, którą ma wysoki procent ogółu społeczeństwa. By nie zmuszano nas do życia w zakłamaniu (aby tylko, broń Boże, ktoś się nie ujawnił).

Jestem stąd, chcę być sobą

Mam już za sobą kilka coming outów. Penetrując internet, zamieszczam tu i ówdzie jakieś wpisy m.in. na Queer.pl. Na różnych portalach zacząłem komentować posty dotyczące osób homoseksualnych lub żon, czy mężów tych osób. W ten sposób ze łzami w oczach zacząłem mówić o sobie. Każdorazowo było to dla mnie bardzo duże przeżycie, pomimo tego, że byłem jakby anonimowy. Reakcje były różne: znośne bądź nijakie, bądź żadne lub nienawistne - w stylu "utylizować was". Wszedłem w grudniu na stronę Queer.pl, temat: "Jestem stąd, chcę być sobą", gdzie powstawała tęczowa mapa Polski. Patronatem tej akcji była Lambda Warszawa. Wziąłem w niej również udział, dokonując też pewnego rodzaju coming outu. Opisałem w skrócie swoją sytuację. List mój został umieszczony na stronie wydarzenia na Facebooku. Zaczęły pojawiać się komentarze, co było akurat w tym momencie niepożądane, musiałbym publicznie tłumaczyć się. To było dla mnie niemiłe. Na moją prośbę usunięto ten list, który wysłałem, ale cieszę się, że wziąłem udział w tej akcji. Nawiasem mówiąc "wygrało" woj. Pomorskie, tu mieszkam.
Przeszukując Internet natknąłem się na stronę, gdzie chciano utworzyć grupę wsparcia dla osób homoseksualnych.
Odpowiedziałem oczywiście, bo byłem już na tyle zdecydowany, by zacząć działać, by się odblokować. To był pierwszy raz kiedy powiedziałem o swojej orientacji, chociaż na razie tylko przez telefon nieznanej mi bliżej osobie. Tą osobą był dwudziestosześcioletni chłopak, też gej, który też szukał wsparcia - oczywiście wiedzieliśmy o czym będziemy rozmawiać. Było to dla mnie bardzo emocjonalne przeżycie, ale cieszyłem się, że nareszcie coś komuś mówię, i że rozmawiam z kimś podobnym do mnie. Kolejna osoba, która dowiedziała się o mnie była uczestniczką tej grupy wsparcia – jednak tym razem nie było to aż tak wrażliwe dla mnie, a to z kolei z tego względu, że był z nami wspomniany wyżej chłopak.
Następną osobą, której powiedziałem była lekarka psychiatra, u której miałem trzecią wizytę. Jednak dopiero teraz zdecydowałem się ujawnić na żywo, prosto w oczy swoją orientację.
Tym razem byłem bardzo spokojny i skupiony, nie miałem oporów, by to powiedzieć. Reakcja p. doktor była dla mnie wymarzona. Potraktowała to jakby nie było to nic nadzwyczajnego, z pełną aprobatą i zrozumieniem, powiedziała też, że jest przychylna całemu ruchowi na rzecz LGBT, popiera związki itd. Spotkałem się, w skrócie mówiąc ze zrozumieniem i wsparciem ze strony tej lekarki. Ostatni coming out miałem kilka dni temu. Powiedziałem o tym długoletniemu koledze. Dojrzałem do tego, by zacząć o tym mówić. Wiedziałem że on przyjmie to odpowiednio dobrze - nie pomyliłem się. Kiedy mu mówiłem, nie musiałem już płakać. Myślę, że zaczynam dojrzewać do sytuacji, i zaczynam się nie bać o tym mówić.

Miałem nadzieję, że z tego wyrosnę

Te wszystkie coming outy dają mi siłę i zwiększają pewność siebie. Dzięki nim staję się coraz bardziej sobą, aż w końcu poznam, mam nadzieję, smak szczęścia. Jednak kiedy to mówię to co chwilę muszę płakać, tu emocje są. Najtrudniejsze, myślę jeszcze przede mną. Wyjaśnienie wszystkiego przed moją rodziną.
To, że jestem inny niż moi rówieśnicy wiedziałem od 14 roku życia. Wtedy wierzyłem, że to ze mną jest coś nie w porządku. Nie umiałem na ten temat myśleć, bo w tamtych czasach był to temat extra tabu. Nie słyszało się, że tacy ludzie są wśród nas, a tym bardziej nie pokazywano ich np. w telewizji - bo dopiero wtedy powstawała właściwie telewizja i jeszcze nawet nie wszyscy mieli drugi program. A poza tym jeżeli coś się słyszało to wyłącznie, że jest to patologia, że są to skłonności, że trzeba to, co najwyżej leczyć, tym samym wprowadzano nas w jeszcze większe poczucie winy i wstydu. W żadnym razie nie mówiono, że jest to po prostu jedna z orientacji seksualnych, co dzisiaj jest już wiadome. Żeniąc się miałem jeszcze nadzieję, że po prostu z tego "wyrosnę".

Niestety tak się nie stało. Kilka lat po ślubie uświadomiłem sobie, że jestem homoseksualny i nie jestem w stanie tego zmienić. W mojej ówczesnej sytuacji musiałem tkwić w tym związku. Zarówno ja, jak też moja żona nie byliśmy szczęśliwi. Ja nawet nie umiałem powiedzieć tego, że nie jestem szczęśliwy - bo musiałbym podawać przyczyny, a na pewno bym zmyślał, albo mówił niezrozumiale, bo nie podałbym prawdziwego powodu. Musiałem stać się zupełnie obojętny, bez wyrazistości siebie. Byłem przez to niezdecydowany, niepewny siebie, miałem trudności w wielu dziedzinach życia. Świadomość, że muszę się ukrywać kompletnie wypaczała moją osobowość. Nie umiałem się określić w bardzo wielu sprawach. Trwało to aż do teraz.

Nam chyba jest trudniej ujawnić się niż młodszym

Gdy wiedziałem już, że jestem homoseksualny, i że tego nie da się zmienić, najtrudniejsze było dla mnie dalsze tkwienie w związku. Gdybym wtedy nie był jeszcze żonaty, myślę że prędzej czy później przełamałbym się i się ujawnił. Nie musiałoby to trwać tak długo. Dla mnie bycie nadal w związku było trudniejsze niżbym miał się ujawnić.

By wesprzeć, pomóc takim osobom jak ja, chciałbym, aby nasza społeczność położyła szczególny nacisk na uświadamianie społeczeństwa w tym kierunku, np. poprzez jakieś programy, czy wykłady w ogólnie dostępnych mediach. Polacy powinni przyjąć do wiadomości fakt, że kiedyś też były osoby homoseksualne, ze nie jest to wymysł XXI wieku, że my rodzice dorosłych już dzieci też jesteśmy homoseksualni i też potrzebujemy zrozumienia nie mniejszego niż nasze dzieci. Myślę nawet, że nam chyba jest trudniej się ujawnić niż młodszym. Żeniliśmy się, czy wychodziłyśmy za mąż, posiadamy dzieci… i mamy się teraz przyznawać, że to wszystko było nie tak - to jest wielkie obciążenie. Położyłbym nacisk na edukację społeczną.

Dziękuję, że mam okazję wyrazić swoje zdanie, swoje przeżycia i tym samym wspomagać inne osoby, które są w podobnej sytuacji jak moja. Jak Pani podkreśliła, rozmawiając z Państwem dokonuję kolejnego coming outu.
Choć są to dla mnie bardzo osobiste przeżycia, kiedy pisząc to nie mogę powstrzymać się od płaczu, to jednak bardzo chętnie piszę o tym.
Nigdy do tej pory tak gruntownie nie myślałem nad swoją sytuacją jak teraz, bo po prostu nie byłem w stanie. Dzięki temu portalowi i Pani mogłem jeszcze bardziej skupić się na ważnej dla mnie życiowo sprawie. Za to jestem bardzo wdzięczny. Prowadzi mnie to do "zwycięstwa". Jeżeli mógłbym jakoś przyczynić się dla dobra LGBT to jestem do dyspozycji.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (104)
seniorita-el iwmari imok aneta17 takie-tam3 napoziomie psomnapozarcie girlguide essencee deaddoe
Nie podoba mi się (15)
diabliicaa brachiocephalicus olk akiraseven upstairs_at_you barakiel gittaara azalia2 dziewczynazszafy tripthedarkness
Komentarze (51)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
DarkSideOfSoul
Wyróżniony 11.02.2016 10:39 DunkelEngel (33)
Pawek:
Przepraszam ale chyba nie zrozumiałem.
Która decyzja była słuszna? Ta o założeniu rodziny czy ta o jej zniszczeniu?[

A jak myślisz, która decyzja? Troszkę się zastanów.
Czy za wszelką cenę trzeba utrzymywać rodzinę, pomimo że nie będzie się w niej szczęśliwym. Gdybym przed założeniem rodziny zrozumiał pewne rzeczy i zdał sobie sprawę kim jestem , to pewnie bym się nigdy nie żenił. W życiu nie wszystko jest czarne i białe, są różne odcienie. Nie każdy zdaje sobie sprawę w wieku 10-15 lat, że jest się gejem. Czasami musi minąć więcej czasu, żeby zrozumieć kim się jest.

Czasem na skutek różnych doświadczeń czy presji otoczenia ciężko przyznać się przed sobą kim się naprawdę jest. Rodzina od strony mojego ojca zwłaszcza w jego pokoleniu i pokoleniu jest strasznie zzyta, każdy wie dużo o życiu reszty członków rodziny. To jak taka rodzina potrafi wywierać presję przekonalam się na własnej skórze. Apogeum przypadało na zjazdach rodzinnych. U mnie zakończyło się to ponad 1000 kilometrowa ucieczką. Rodzina chyba zaczyna się domyślać ze kwestie zarobkowe nie były jedynym powodem mojego wyjazdu. Ergo, gdyby mój ojciec przyznał się ze jest gejem to polozylabym mu rękę na ramieniu spojrzala w oczy i powiedziała: "tato doskonale Cie rozumiem." Ja chociaż z 2 strony rodziny mam 2 osoby które w pełni mnie akceptują bez wzgledu na to co zrobię, oczywiście podobnie mam z przyjaciółmi On tego nie miał, ani wśród rodziny ani przyjaciół. Nawet jego ślub z moja mamą nie był w pełni jego decyzja. Doskonale rozumiem takich ludzi jak Ty czy bohater artykułu.
cytuj zgłoś 6 1
boltansky
Wyróżniony 10.02.2016 19:12 boltansky (46) Warszawa
gratuluję. każdy coming out jest ciężki, ale tacy jak autor listu mają zdecydowanie bardziej pod górkę.
cytuj zgłoś 9 5
Ikona
Wyróżniony 10.02.2016 18:47 Pawek
Przeżywałem podobną sytuacje parę lat temu. Jestem jednak nieco młodszy ledwo po 40. Też miałem żonę i mam dzieci. Jestem już pare lat po rozwodzie i bardzo szczęśliwy, że podjąłem słuszną decyzję dla siebie. Warto
cytuj zgłoś 10 8
Ikona
16.04.2019 14:02 M
"Świadomie przedłużałem ten moment aż do czasu, kiedy nasze dzieci się usamodzielnią" ... i aż moja żona będzie w wieku, w którym kobietom trudniej znaleźć miłość. Czy to też nie jest egoizm? Ona też jest po pięćdziesiątce i co dostała? Złamane życie, zakłamane wspomnienia i trudną przyszłość
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
16.04.2019 13:55 M
Według mnie nie ma gorszej rzeczy, niż wykorzystać do własnych celów osobę, która pokochała, zaufała, oddała całą siebie.

Nie wyobrażam sobie, by mój mąż tak mnie oszukał, przez lata kłamał, został ojcem moich dzieci. Nie wyobrażam sobie, jaką ilość pogardy do drugiego człowieka trzeba mieć, by potraktować go, jak rzecz???!! Najpierw zasłonić się, jak parawanem, a gdy przestanie być użyteczny wyrzucić na śmietnik... Jak wielkim egoizmem trzeba się kierować, jak strasznie trzeba mieć zabałaganione sumienie, by w ten sposób patrzeć na innych?

Moja siostra cioteczna niedawno zwierzyła mi się ze swojego homoseksualizmu. Przeżyłam szok, choć w jakimś stopniu domyślałam się prawdy. Ona też kiedyś rozważała związek z mężczyzną, małżeństwo. Na szczęście ten pomysł jej przeszedł. Dobrze, że nie szuka na siłę kogoś tylko po to, by go skrzywdzić.

Gwoli uzupełnienia:

Jestem katoliczką, konserwatystką i nie ukrywam, że coming out mojej kuzynki to coś bardzo dla mnie trudnego. Jestem jedną z niewielu osób którym powiedziała. Poruszyła mnie jej szczerość i zaufanie, jakim mnie obdarzyła. Stąd moja wizyta tutaj.

Z drugiej strony jednak wciąż zastanawiam się, dlaczego właśnie mi o tym powiedziała? Czemu podzieliła się ze mną swoją tajemnicą? Każda rozmowa z bliskimi (babcią, ciocią itd) na temat kuzynki jest coraz trudniejsza, zmusza mnie do krętactw i uników Czy nie wiem, jak tam A z chłopakami? Babcia martwi się o A i chce zapewnień, że też wierzę, że jej ukochana wnuczka znajdzie sobie kogoś....

Oczywiście, martwię się o A, o jej przyszłość ... Niepokoi mnie jej niestabilność emocjonalna - te bunty i złości, które dla innych członków rodziny są zupełnie niezrozumiałe. Najbardziej chciałabym, żeby A w jakiś sposób znalazła siłę do obiektywnej oceny swojej sytuacji.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.02.2016 12:24 ilikelgbt
upstairs_at_you:

Biedne niewinne istotki, skrzywdzone przez wredny swiat.
I oczywiscie zawsze grające fair, nigdy nikogo nie oszukujące, bez cienia egoizmu w swoim mysleniu i postępowaniu.
Nie poddawajcie się! Macie silne wsparcie. Możecie nadal "używać" innych ludzi tak jak wam w danej chwili najwygodniej. Oni przecież po to są.


Bardzo fajna myśl, która ewidentnie pokazuje, że jakakolwiek mniejszość to nie była, to gra na litość nikomu nie pomogła. No nie wy macie narzucać tolerancję innym, tylko tolerancja ma do was przyjść sama - niełatwe życie (tak, niełatwe, bo ja też jestem ofiarą nietolerancji) mnie tego nauczyło.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
14.02.2016 12:18 ilikelgbt
ilikelgbt:
Innymi słowy - moje doświadczenia z LGBT nie są zbyt pozytywne.
a Ty jesteś taki nie egoistyczny, no dosłownie empatia do ludzi z Ciebie kapie!


Bardzo śmieszne xDDDD (kapie ze mnie teraz ironia)

BTW @GreenTea92 dobrze wyjaśnił, w czym całym problem.
cytuj zgłoś 0 0
upstairs_at_you
13.02.2016 16:59 upstairs_at_you (57) miasteczko raczej
Pawek:
Czy ty wszystko odbierasz w kategoriach oszustwa, egoizmu?

Nic poza oszustwem i egoizmem jesli już musisz wiedzieć.
Pawek:[quoteOgarnij się człowieku. wielki znawca z ciebie, ale chyba nic poza swoim nosem nie widzisz.

Znaczy, że to ja jestem zapatrzonym w siebie egocentrykiem? No proszę. Przyganiał kocioł garnkowi. Ty oczywiscie decydując się na małżeństwo myslałes o wszystkich tylko nie o sobie - prawda? Tymbardziej, kiedy odchodziłęs od rodziny - co nie? Wzór altruizmu normalnie.
Pawek:
Każdy żyje tak jak umie i czuje.

Dokładnie. I dlatego ja nigdy nie zrobiłem tego co Ty.
Pawek:
I proszę nie pouczaj mnie, bo nawet mnie nie znasz i oprócz tego co wcześniej napisałem nic nie wiesz na mój temat.

Nie pouczam i nie zamierzam. Nazywam rzeczy po imieniu a jesli tak Ci to przeszkadza, to pewnie dlatego, że wiesz, że to ja mam rację a nie Ty. Inaczej bys olał to co piszę.
cytuj zgłoś 4 1
upstairs_at_you
13.02.2016 16:51 upstairs_at_you (57) miasteczko raczej
GreenTea92:
Myślę, że nie ma już co jeszcze bardziej tych ludzi dołować..

nie mam zamiaru nikogo dołować. Nazywam rzeczy po imieniu. Kłamstwo - kłamstwem. Oszustwo - oszustwem. Egoizm - egoizmem. Konformizm - konformizmem.
Reszta jak chce może tych biednych, tak niesprawiedliwie przeze mnie potraktowanych nieszczęsników głaskać po główkach i powtarzać, że nic się nie stało i mogą spokojnie swój popisowy numer pt "zmieniłem decyzję - to jednak nie to" powtórzyć jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz...
cytuj zgłoś 3 1
GreenTea92
12.02.2016 23:24 GreenTea92 (33) Warszawa
upstairs_at_you:
GreenTea92:
Przeszliście wiele i potrzebowaliście niesamowitej odwagi. Świadczy o tym choćby to, jak nawet niektórzy ludzie tu komentujący wypowiadają się o Was krytycznie. Nie poddawajcie się. Jestem z Wami!

Biedne niewinne istotki, skrzywdzone przez wredny swiat.
I oczywiscie zawsze grające fair, nigdy nikogo nie oszukujące, bez cienia egoizmu w swoim mysleniu i postępowaniu.
Nie poddawajcie się! Macie silne wsparcie. Możecie nadal "używać" innych ludzi tak jak wam w danej chwili najwygodniej. Oni przecież po to są.

Ale ja nie jestem za tym, aby oszukiwać swą żonę/męża, ja tego nie popieram. Uważam jednak, że trzeba też postarać się zrozumieć, skąd się to bierze. Myślę, że stracony czas, spaprane życie, alimenty to też jest pewna kara. Jeżeli ktoś się ujawnia po tylu latach i chce zmienić swoje życie, to chyba oznacza to, że to, co było dotychczas, wcale komfortowe nie było. No ale chyba nie oczekujesz, że jeżeli już się stało, to ten człowiek będzie szedł w worku pokutnym na klęczkach z Warszawy do Częstochowy albo popełni samobójstwo? Musi żyć dalej. Myślę, że nie ma już co jeszcze bardziej tych ludzi dołować.

Patrząc z perspektywy małżonka/małżonki, przyznaję Tobie rację, bo ma absolutne prawo czuć się oszukany/oszukana. Jest to coś okropnego i w ogóle nie powinno się zdarzyć, bo jak dla mnie tyle lat w kłamstwie to zdecydowanie za długo, pomijając fakt, że homoseksualizm partnera/partnerki może być chyba podstawą do stwierdzenia nieważności małżeństwa w kościele katolickim (wcale się nie dziwię, bo jest to oszustwo). Według mnie, to gorsze niż zdrada, bo być oszukiwanym tyle lat to rzecz dużo gorsza.

Podsumowując, nie popieram trwania w takim związku, ale uważam, że etykiet nie należy nikomu przyklejać. W taki sposób mogą postępować politycy - przedstawiają świat jako czarny albo biały. Szkoda tylko, że mało ma to wspólnego z rzeczywistością.
cytuj zgłoś 4 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 6
Magda Dropek
Autor
Magda Dropek
Redaktorka portalu Queer.pl, członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl
Absolwentka filologii polskiej i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez 10 lat redaktorka największego i najstarszego w Polsce portalu dla ludzi LGBT, Queer.pl, od 2012 roku zaangażowana w organizację festiwalu Queerowy Maj i krakowskiego Marszu Równości.

Od 2013 roku członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl, zajmującej się sytuacją społeczności LGBT i działaniami antydyskryminacyjnymi w mniejszych miastach na południu Polski. Członkini powołanej w maju 2019 roku przez prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, Rady ds. Równego Traktowania.

https://twitter.com/magdadropek
queer.pl/user/wish
TAGIWięcej
Coming out po latach dojrzałość edukacja społeczna Lambda Warszawa Polska Queer.pl rodzina Społeczeństwo wsparcie
Powiązane
Obraz Wtorek, 04.02.2025 Administracja Trumpa wstrzymuje wsparcie polskich organizacji LGBT. Europo! Pomóż sobie sama! Obraz Wtorek, 02.07.2024 Sportowe pożegnanie Miesiąca Dumy na turnieju siatkarskim Volup Lambda Warszawa Summer Cup 2024 Obraz Piątek, 03.02.2023 Czy nasze rodziny się nas wstydzą? Wyniki Europejskiego Sondażu Społecznego zaskakują. Obraz Poniedziałek, 08.06.2020 Posłuchajcie audycji w TOK FM m.in. o obchodzeniu Miesiąca Dumy w czasie pandemii Obraz Poniedziałek, 23.03.2020 Akcja pomocy seniorom i seniorkom w Warszawie w czasie pandemii
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się