Od czego zacząć? Prowadzą bloga, angażują się, dzięki akcji crowdfundingowej zebrały pieniądze na ślub w Danii, który miał miejsce w zeszłym tygodniu. Pojawiają się w mediach i chcą dać widzialność kobietom nieheteronormatywnym w Polsce. I powtarzają: mówcie, pokazujcie się, ujawniajcie. Poznajcie Sandrę i Anię.
Chcecie podzielić się własną historią?
PISZCIE DO NAS! Rozdział numer jeden: na początku była oczywiście randka. Trzy miesiące później - decyzja o wspólnym zamieszkaniu. Potem n
ie było już tak kolorowo - rodzinom ciężko było zaakceptować ich związek. Wszystkie strony potrzebują czasu, by poukładać swoje relacje na nowo.Rozdział numer dwa to decyzja o zebraniu pieniędzy na ślub w Kopenhadze, z pomocą jednej z crowdfundingowych platform. Było dużo hejtu, ale "dzięki" niemu dziewczyny zebrały dwa razy więcej pieniędzy niż potrzebowały.
Rozdział trzeci to spełnienie marzenia o ślubie, który odbył się 14 lutego, czyli w walentynki, w Kopenhadze.
Rozdział czwarty? Medialne doniesienia, blog, plany poszerzenia rodziny i niestety, jak w coraz większej liczbie przypadków, wyjazd z Polski.
O ślubie, potrzebie widzialności kobiet niehetero i inspiracjach mówią w rozmowie z nami same Sandra i Anna.
Jak wrażenia po ślubie?Jesteśmy zmęczone, ale szczęśliwe. Nie spodziewałyśmy się, że sam ślub cywilny będzie takim stresującym wydarzeniem. Napięcie w dniu ceremonii było ogromne, ale wszystko poszło zgodnie z planem i jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwe. Wrażenie przede wszystkim zrobiła na nas Kopenhaga, ludzie tam, urzędnicy udzielający nam ślubu - mega przyjacielscy. Jeśli chodzi o nas to na pewno nasz związek wzniósł się na nowy, wyższy poziom i nie potrafimy tego opisać, jest super ale trzeba to przeżyć :)
Pieniądze na ślub zebrałyście dzięki akcji crowdfundingowej - ale nie było lekko? Jak oceniacie z dystansu to co się stało, czyli hejt, którego doświadczyłyście?Nie ma dymu bez ognia, hejt to koszt jaki ponosimy, kiedy decydujemy się zabrać głos w przemilczanej dotąd sprawie. Na pewno niczego nie żałujemy, zbiórka zadziałała zgodnie z planem, jako katalizator dyskusji i dopiero w drugiej kolejności jako źródło brakujących środków na nasz ślub. Dzięki tej akcji oraz dzięki hejtowi, zdobyłyśmy rozgłos, który przyczynił się do powstania bloga, nakręcenia teledysku z Jakubem i Dawidem, i wielu innych projektów, z których jesteśmy dumne.
Otwarcie mówicie też o odrzuceniu ze strony rodziny...Dzięki zawarciu małżeństwa ustanowiłyśmy nową rodzinę i piszemy na nowo jej historię bez oglądania się za siebie.
Jest wokół Was teraz duszo szumu. Czy pomimo to zrobiłybyście to jeszcze raz?Tak, bez wątpienia. Nie zmieniłybyśmy nic w naszych działaniach, wierzymy, że nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko ma swój cel.
Jak w ogóle reakcje na Waszą widzialność?Zaskakująco pozytywne, z jednej strony - nasz target, czyli kobiety nieheteronormatywne piszą do nas, że na naszym przykładzie same dojrzewają do decyzji o ślubie lub o coming oucie, z drugiej zaś osoby heteroseksualne mają większą wiedzę na temat funkcjonowania w Polsce par takich jak my. Większość reakcji z jakimi mamy do czynienia, to gratulacje i kibicowanie. To miłe.
W wiadomości do nas napisałyście, że zdałyście sobie sprawę, że lesbijki w Polsce są niewidoczne, co Waszym zdaniem można zrobić, żeby to zmienić?Mówić, pokazywać, wychodzić z szafy! Nie zgadzać się na nasze marginalizowanie, pomniejszanie, pomijanie.
A co Wy robicie w tym celu?Prowadzimy bloga, udzielamy się w mediach społecznościowych, bierzemy udział w projektach równościowych, tworzymy obiekty artystyczne, fotografujemy, rozmawiamy. Sandra studiuje na ASP w Gdańsku i elementy tożsamościowe, związane z orientacją seksualną, a także sama sytuacja ślubu zdominowały jej twórczość z ostatniego okresu, jest też zaangażowana w powołanie feministycznego kola naukowego na tejże akademii. Ania również tworzy, ale jeszcze nie dojrzała do pokazywania swoich obiektów i kolaży szerszej publiczności, za to prowadzi wiele uświadamiających rozmów i wykonuje tzw. pracę u podstaw, cierpliwie tłumacząc piszącym do nas ludziom co, jak i dlaczego oraz jak można, idąc w nasze ślady, zostać małżeństwem, pomimo sytuacji w Polsce.
Co Was zatem inspiruje?Nasza szara polska rzeczywistość motywuje nas do działania.
Czego Wam życzyć z okazji ślubu?Wszystkie nasze cele i marzenia powoli się spełniają, ale na pewno życzymy sobie, aby kiedyś móc zarejestrować swoje małżeństwo w Polsce na takich samych prawach, jak każde inne.
Sandrę i Anię znajdziecie na Facebooku, Instagramie, a także na prowadzonym przez nie wspólnie blogu.
#ŚLUBZAGRANICĄ na QUEER.PL
Wszystkiego dobrego dla was
Kate w imieniu Klenski
To dobre pytanie, ale szczegółowo wyjaśniamy po co nam ślub na blogu. Zapraszamy do lektury ;)