Rzadko występują w telewizji, nie ma ich w prasie, a jednak ich nazwiska są znane naszym czytelnikom i czytelniczkom. Włączają się w swoich miastach w organizację tęczowych imprez, festiwali filmowych, debat dotyczących równości, spotkań, warsztatów. Kim są i dlaczego robią to co robią? Zapraszamy do naszego nowego cyklu, w którym przedstawimy Wam krótkie rozmowy z ludźmi z całej z Polski, którym się chce coś robić dla i ze społecznością LGBT.
Rozmowa z
Remigiuszem Kaniewskim, pomysłodawcą Tęczowego Oka Saurona, strony, dzięki której można masowo zgłaszać homofobiczne treści na Facebooku
Homofobia w Internecie ma się dobrze?Zależy od miejsca. Serwisy działają według swoich wewnętrznych regulaminów. Z egzekwowaniem bywa różnie, ale w dużej części przypadków udaje się ją ograniczyć za pomocą zgłoszeń do administracji. Facebook, na którym istnieje Oko ma w swoim regulaminie zakaz umieszczania materiałów dyskryminujących m.in. orientację seksualną.
Czym twoim zdaniem różni się homofobia, mowa nienawiści w Internecie od tej w „realu”?Internetowa mowa nienawiści przychodzi znacznie łatwiej, nie trzeba nawet ruszać się z miejsca, dodatkowo poczucie anonimowości jeszcze bardziej nakręca internetowych pieniaczy. Dochodzi jeszcze przekonanie o totalnej bezkarności nawet przy używaniu swojego imienia i nazwiska.
Jak twoim zdaniem można dziś (skutecznie) walczyć z homofobią, rasizmem, ksenofobią?Najważniejsze to reagować. Część spraw można załatwić samemu. Większe problemy można rozwiązać wspólnie. Na samym początku zawsze stoi osoba, która da pierwsze info. Widzisz coś niepokojącego? Podziel się z innymi.
Jeśli nie znajdzie się nikt kto zareaguje to sprawa jest automatycznie przegrana. Tak jak np. homofobiczna konferencja na UKSW, która w tym roku odbyła się (poprzednią udało się zablokować). Sprawa podjęta była dopiero po fakcie.
Dlaczego akurat oko Saurona?Inspirowany codziennymi artykułami Frondy o wszechpotężnym lobby gejowskim, które ma wielką moc rozrywania heteroseksualnych związków i odbierania im dzieci postanowiłem jeszcze bardziej to przerysować.
Inną kwestią jest to, że czytając serwis o mowie nienawiści człowiek ma ochotę się pociąć. To dość przygnębiająca tematyka. Dla lepszego trawienia tego materiału tam gdzie nie trzeba zachowywać pełnej powagi, sprawy traktuje się z większym dystansem.
Kolejna sprawa to stopniowa profesjonalizacja organizacji LGBT. Ładnie brzmi, ale oznacza większy dystans do ludzi których reprezentują. Oko to coś na wzór słów Harveya Milka „My name is Harvey Milk, and I want to recruit you.”. Nie angażowałeś/aś się jeszcze w aktywizm? Nic nie szkodzi. Jest sprawa, trzeba napisać maila albo kliknąć parę razy, a może uda się zmienić świat w troszkę lepszym kierunku.
Ostateczna koncepcja wyszła podczas burzy mózgów na spotkaniu Grupy Studenckiej KPH. Miałem w głowie ogólny zarys projektu i założenia wizerunkowe. Groteskowa personifikacja „lobby homoseksualnego”, potęga, klimat, szczypta imperializmu, solidarność i masowość, ironicznie coś z najczarniejszego koszmaru homofoba. Początkowo myśli chodziły wokół jakiegoś wielkiego działa orbitalnego lub tęczowej gwiazdy śmierci, ale ostatecznie Tęczowe Oko Saurona wygrało.
„Nasza siła leży w liczbie osób zdeterminowanych brać udział w akcjach. Im nas więcej, im bardziej sobie pomagamy tym większa siła oddziaływania” – dowiadujemy się ze strony. Siła oddziaływania jest duża?Dotychczas Oko zgromadziło ponad 4300 fanów. Na obecnym poziomie starcza do radzenia sobie z dużą częścią spraw. Jednak im nas więcej tym większa szansa, że problemy uda się wcześnie wykryć i z większą siłą na nie reagować.
W maju minął rok od założenia strony. Jakieś sukcesy?Symbolicznie najcenniejszym widokiem był materiał telewizyjny dotyczący odwołanej konferencji „Praktyczne zastosowania terapii reparatywnej” na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Ujęcie pani z dziekanatu będącej pod wrażeniem całej skrzynki mailowej wypchanej po brzegi listami sprzeciwu. Akcję wysyłania tych listów organizowało Oko. Przy współpracy z organizacjami, mediami LGBT i ogólnymi udało się oddalić ten kryzys.
Co do bardziej rutynowej działalności to na podstawie zgłoszeń członków społeczności Oka robione jest zestawienie stron/komentarzy/filmów do zgłaszania. „Pedały do gazu” i inne takie. Oko wysyła tam „ekipę sprzątającą” która zgłasza stronę administracji, dzięki większej liczbie zgłaszających Facebook traktuje sprawę bardziej poważnie i priorytetowo. Dzięki temu usuwanie trwa kilka godzin i jest dość pewne (w przypadku pojedynczego zgłaszania zwykle to trwa tydzień lub więcej i w części przypadków kończy się zignorowaniem zgłoszenia).
Na froncie prawnym zdarzają się też sukcesy. Przykładem jest sprawa niezbyt rozgarniętego człowieka, który zamieścił obrazek „Aushwitz lecznica homoseksualizmu”, na tyle kiepsko rozgarniętego iż podał wszystkie swoje dane na profilu facebookowym. Z tego co się orientuję skończyło się na grzywnie.
Innym typem sprawy były homofobiczne plakaty porozwieszane w Warszawie. Dzięki zaangażowaniu społeczności udało się je lokalizować. Dzięki SPR udało się ustalić, że wiszą na dziko i wezwać firmy zarządzające nośnikami do ich niezwłocznego usunięcia.
Dodatkowo wspierane są petycje międzynarodowe np. w sprawie weta dla kary śmierci za homoseksualizm w Ugandzie. Wkład Oka to kropla w morzu, ale te petycje właśnie dzięki takim kroplom z całego świata osiągają setki tysięcy bądź nawet miliony podpisów. Dobrze nagłośnione petycje zwykle odnoszą skutek pełny lub chociaż częściowy.
Kryzysy bywają różne, najważniejsze to w miarę wcześnie dowiedzieć się i przemyśleć drogę działania. Razem znacznie skuteczniej osiągać cele.
Oko Saurona to nie tylko „klikanie” – piszesz w opisie strony, że w „poważniejszych przypadkach” sprawy będą kierowane do prokuratury. Ktoś jeszcze pomaga?W przypadku gdy kryzys jest większy informowane są media LGBT, najczęściej Innastrona. Potem sprawa w zależności od jej charakteru zwykle przenosi się do mediów ogólnych.
Kiedy zaszło naruszenie prawa, a sprawca jest możliwy do zidentyfikowania sprawa trafia do stowarzyszenia SPR do rozpoznania. Jeżeli jest szansa, że można coś zdziałać SPR sporządza zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, które potem trafia do odpowiedniej prokuratury.
Oko ma budowę trochę modułową, każda, zgodna z ideą akcja może być wspierana. Tak było np. z apelami do rady etyki mediów, kiedy redaktor Terlikowski jednego razu w swoim wideo na fronda.pl przewidywał rozstrzeliwanie dzieci wychowanych w parach jednopłciowych. Jeden z członków społeczności Oka utworzył wydarzenie i napisał dość dobrze argumentowany list. Oko zapewniło promocję i wolontariuszy. Choć tu nie było większego sukcesu poza płaczliwym artykułem wyżej wymienionego autora, że lobby homoseksualne nie daje żyć.
Rozmawiała: Magda DropekZobacz też: Młodzi kochają rewolucje - rozmowa z Damianem Graczykiem.Zobacz też: Oswajamy siebie i innych - rozmowa z Katarzyną Bienias.
To jedna z bardziej rozważanych kwestii.
Zwykle im prostszy przekaz, tym szersza publika, bez woalowania, aluzji.
Czy stawiać na budowę czegoś nieoczywistego, czy nazwać akcję jakoś prosto żeby od razu było wszystko wiadomo.
Największym sukcesem drugiej prostej opcji jest "Wipe Out Homophobia" na FB majaca już ponad 500tys, 2 lata temu było u nich mniej jak 100tys.
Możliwe że taka koncepcja miała by trochę szerszą publikę. Ale to tylko jedno z przypuszczeń, nie można wymierzyć wszystkich innych czynników, które wpływają w obecnym wizerunku. Jednak tak zbudowana marka jest niejako symbolem, myślę że bardziej wpływa na motywację uczestników i rodzi klimat solidarności. A dodatkowo jest spory popyt w necie na motywy imperialno-spiskowe. To kompensuje niejako ten początkowy brak prostoty przekazu.
Nie krytykuję ani roboty, ani stylizacji, jedynie dostrzegam podobieństwo :)
Spox! :)
To Bimber się stylizuje na Remka :)
Nie krytykuję ani roboty, ani stylizacji, jedynie dostrzegam podobieństwo :)