„Facebook nam właśnie odpisał, że komentarz pod jednym z naszych postów "Znaajdzie się kij na pedalski ryyj..." nie narusza standardów społeczności Facebooka z kategorii propagowania nienawiści. Naprawdę facebooku?” – mogliśmy w czwartek przeczytać na profilu dystrybutora Tongariro Releasing. To nie pierwszy przypadek, gdy administratorzy popularnego serwisu uznają homofobiczne i nawołujące do agresji wobec gejów i lesbijek treści za zgodne z regulaminem. „Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że zgłoszenia z hasłami typu „pedał”, „dewianci” są usuwane dość sprawnie. Dużo gorzej wygląda sprawa pod kątem szydzenia z kogoś ze względu na to, że jest np. „mało męski” (w tym wyzywanie od „ciot”), czy z usuwaniem stron, które mówią, że homoseksualność to choroba” – mówi naszemu portalowi Remigiusz Kaniewski, pomysłodawca strony na Facebooku Tęczowe Oko Saurona.
Dyrektor generalny Facebooka, Mark Zuckerberg, wraz z 700 pracownikami firmy
wziął udział w tegorocznej paradzie w San Francisco. „Jestem dumny, że nasz kraj zmierza we właściwym kierunku i szczęśliwy za moich przyjaciół i ich rodziny” – tymi słowami Zuckerberg komentował orzeczenie amerykańskiego sądu najwyższego dotyczące obalenia ustawy Defense of Marriage Act. Facebook od dłuższego czasu
stara się pokazywać, że jest serwisem otwartym na różnorodność oraz, że nie zgadza się na cyberprzemoc, w tym motywowaną homofobią. "Nie zezwalamy na indywidualne lub zbiorowe atakowanie osób ze względu na rasę, pochodzenie, narodowość, wyznanie, płeć, orientację seksualną, niepełnosprawność lub chorobę" - czytamy w standardach społeczności Facebooka. Jednak serwis jest miejscem, gdzie powstaje mnóstwo kipiących nienawiścią i homofobią stron (także w naszym kraju). Tęczowe Oko Saurona wyłapuje takie treści i namawia innych użytkowników do ich zgłaszania. To jednak nie zawsze pomaga – co pokazuje odpowiedź na zgłoszenie Tongariro Releasing.
Kaniewski tłumaczy, że udane interwencje kończą się ostrzeżeniem i blokadą konta na 24 godziny dla autora homofobicznych wpisów. Podkreśla jednak, że gorzej jest z wyszydzaniem i wyzwiskami. „Z takim materiałem trzeba się więcej namęczyć, zwykle zgłoszenia są ignorowane i trzeba je wysyłać kilka razy. Są też problemy z usuwaniem stron, które pod przykrywką „chrześcijaństwa” propagują treści siejące nienawiść, głównie zamieszczając materiały typu „homoseksualizm to choroba” i porównując homoseksualność np. z pedofilią” – mówi Kaniewski naszemu portalowi. „Najważniejsze to reagować, zgłaszanie nie trwa długo. Status zgłoszenia można obserwować w panelu http://www.facebook.com/settings?tab=support” – reasumuje admin Tęczowego Oka Saurona.
Zapytaliśmy biuro prasowe Facebooka o kryteria oceny zgłaszanych treści. Obiecano nam przyjrzenie się tej kwestii.Rozmowa z Remigiuszem Kaniewskim na Queer.pl(md)
Ale, że co im Japonia ukradła ?