Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Tematy Marsze Równości 2026 "Pillion" w kinach Wyrok TSUE Związki partnerskie Kino LGBT
Środa, 01.06.2016 15:23

Homofobia w mediach społecznościowych ma się dobrze

Podziel się Tweetnij Skomentuj (12)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (12)

75 tys. hejtów od początku roku (badanie IMM)

Od początku roku w mediach społecznościowych w Polsce pojawiło się 75 tys. homofobicznych komentarzy. Ich autorami w 90 proc. są mężczyźni - Instytut Monitorowania Mediów sprawdził czy, jak i kto najczęściej hejtuje LGBT w sieci.

IMM to firma, która od 16 lat monitoruje polskie media i realizuje badania. Jedno z ostatnich dotyczyło homofobii w polskich mediach społecznościowych. Czego się dowiadujemy? Najwięcej hejtów wobec LGBT pojawia się na Twitterze (40 proc.), Facebooku (37 proc.), forach internetowych (kafeteria, forum.o2.pl), nie jest dobrze także na YouTube, czy Wykopie. Średnio pojawia się ok. 4 tys. komentarzy w tygodniu, od początku roku pojawiło się ich aż 75 tys.

IMM zwraca uwagę, że autorami takich obraźliwych, czy wulgarnych komentarzy najczęściej są mężczyźni: 90 proc.

Hejterzy najczęściej "lajkują" homofobiczne posty (ponad 61 proc.), w 27 proc. udostępniają - co zdaniem IMM jest bardziej niebezpieczne, albowiem "znacznie wzmacnia zasięg komunikatu".

Firma podkreśla jednak, że Polacy używają zwrotów homofobicznych na dwa sposoby: podczas dyskusji wokół tematów dotyczących LGBT, ale także w formie ogólnych obelg i "nacechowanych negatywnie epitetów".
ZOBACZ TEŻ Co gorsze - Facebook czy PiS? Facebook kolejny raz cenzuruje treści LGBT

Warto też pamiętać o częstym braku reakcji na homofobiczne wpisy ze strony samych mediów społecznościowych. O "podwójnych standardach Facebooka" pisaliśmy kilkakrotnie: przede wszystkim w związku z trudnościami w usuwaniu z serwisu homofobicznych i nienawistnych treści. W grudniu w zeszłego roku Facebook zablokował reklamę naszego portalu.

Jak radzić sobie z nienawiścią w internecie? W marcu akcja HejtStop ruszyła z nową kampanią, mającą zachęcać do skorzystania z nowego, prostego narzędzia: każdy, anonimowo, może zgłosić mowę nienawiści. Zgłoszeniami zajmą się prawnicy i przeanalizują, czy wpis powinien zostać zgłoszony do prokuratury.
Narzędzie znajdziecie pod adresem hejtstop.pl
(red)
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (44)
afum niebieskiludek luckymario renardrebelle argonauta yayusha roxi99 artur80 tomek1712 semi2
Nie podoba mi się (4)
kierownik2 japanda sayumi
Komentarze (12)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
12.08.2023 4:12 Emma
Najgorsi są "sympatycy lgbtq". Obracasz sie w srodowisku lgbtq+, wychodzisz na piwo, jezdzisz na wakacje, smiejesz sie i ogladasz razem homo seriale etc, ale jak na nexie napiszesz, ze czujesz sie obrazana przez nazywanie cie "osobą menstruującą" to nagle zamiast dialogu, jest hejt, ze sie jest homo/trans/wszystko fobem. Teraz te oskarżenia wręcz latają za najmniejszą próbę poznania, czy zadania logicznego dla dwoch stron pytania.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
25.01.2018 5:06 maxxxwell
Ręce mi opadają, gdy widzę jakich manipulacji dopuszczają się środowiska LGBT i z przykrością (bo sam jestem gejem) muszę przyznać, że rozumiem tych, którzy tworzą różne spiskowe teorie nt. lobby homoseksualnego, ponieważ samo środowisko nie jest bez winy i stosuje podobne metody. Otóż - nie wiem czy świadomie, czy z premedytacją - wielu nie odróżnia hejtu i nietolerancji od homofobii! Poza tym, że jestem gejem, to jestem również z zawodu i z zamiłowania psychologiem, więc przywiązuję wagę do precyzyjności używanych pojęć i staram się być rzetelny i obiektywny, na ile to możliwe. Sporo już powstało publikacji naukowych na temat homofobii, więc ograniczę się do meritum sprawy, zwłaszcza że sam temat jest dość obszerny i siłą rzeczy muszę użyć pewnych skrótów myślowych. Tak więc nie można ukrywać, że termin "homofobia" został ukuty przez samo środowisko gejowskie (ściślej mówiąc przez pewnego psychologa społecznego i jednocześnie "aktywistę gejowskiego", choć sam był hetero, lecz pomieszał dwa różne porządki - społeczne i kliniczne, a następnie termin chętnie "podłapany" przez środowisko LGBT, lecz to samo pomieszanie pojęć - społeczne i kliniczne - powielane jest m.in. np. przez wikipedię i mało kto pamięta/wie, że nie jest to wiarygodne źródło informacyjne, a tym bardziej naukowe, tworzone w końcu przez amatorów) i termin ten używany jest - mówiąc wprost - do "pałowania" wszelkich przeciwników i hejterów (dlatego osobiście wolę używać formy "homohejterstwo", a nie "homofobia"). Dlatego przychylam się do stanowiska naukowców, którzy już dawno zauważyli, że ten termin jest poważnie nadużywany i źle interpretowany. Nazwa wskazuje na jedną z form fobii (z kategorii fobii specyficznych), a fobia to nie jest po prostu jakiś tam lęk (np. przed orientacją homo), lecz lęk o podłożu irracjonalnym (nieuzasadnionym, nieadekwatnym) oraz o patologicznym nasileniu - nerwicowym, histerycznym, przewlekłym - i jest to zaburzenie psychiczne (F40 - wg ICD-10), któremu towarzyszą m.in. objawy psychosomatyczne (w skrajnych postaciach może stanowić zagrożenie życia). Występuje częściej u kobiet i pojawia się zazwyczaj przed 18 r.ż. Natomiast osoby cierpiące na tę przypadłość starają się unikać przedmiotu/czynnika danej fobii, a nie konfrontować się z nią (jak to jest na ogół w przypadku nietolerancji i agresji wobec osób LGBT; no chyba że chodzi o konfrontację terapeutyczną pod kontrolą psychoterapeuty)! Tak więc dużo rzadziej występuje homofobia w znaczeniu klinicznym, niż jest to powszechnie przypisywane w znaczeniu społecznym (na tyle rzadko, że nie jest wpisana w ICD jako odrębna jednostka chorobowa i nie jest ujmowana oddzielnie w statystyce, choć z drugiej strony uzależnienie od internetu też nie jest wpisane jako odrębna jednostka, lecz w tym przypadku problem jest coraz bardziej powszechny i narastający). Osobiście w swojej wieloletniej praktyce (niemal 20-letniej) nigdy nie spotkałem się z homofobią w jej klinicznym znaczeniu. Tak więc ogarnia mnie coraz większa irytacja, gdy bezpodstawnie szasta się tym terminem na prawo i lewo, dopuszczając się manipulacji i nadużyć przez środowiska LGBT. Gdyby tak było to należałoby ogłosić pandemię tej choroby, gdy tymczasem najczęstszymi przypadkami fobii są agorafobie (nawet do 50% wszystkich fobii). Jeśli sami oczekujemy, aby nam - osobom LGBT - inni nie przypisywali choroby/zaburzenia psychicznego, to my również nie możemy lekką ręką przypisywać tego samego swoim "przeciwnikom", nie manipulujmy i zacznijmy wreszcie odróżniać uciążliwą chorobę (każda fobia jest bardzo uciążliwa dla chorego) od nietolerancji czy nienawiści wobec osób LGBT. Jak wspomniałem, bliższe jest mi określenie "homohejter" (wydaje mi się, że brzmi to lepiej niż np. "homoizm"/"antyhomoizm" [?], analogicznie do seksizmu, rasizmu, czy antysemityzm), choć inni naukowcy proponowali też np. "homonegatywizm", "heteroseksizm" czy "homouprzedzenie". Niestety jednak żadne z tych, czy innych podobnych nie przebiło się do środowiska LGBT. Jak już również wspomniałem "homofobia" stała się tak silnym i nadużywanym "batem" w rękach tych środowisk, że również mnie ochrzczono homofobem, gdy w jednej ze swoich pierwszych prac badawczych poruszyłem ten problem, mimo że nikogo nie atakowałem (badania to twarde dane i wnioski, a nie ocena moralna osób czy zjawisk badanych; a swoją drogą "homofobiczny gej" w tym przypadku brzmi dość absurdalnie). Doszło już również do innych absurdalnych sytuacji, że niektórzy psycholodzy i badacze boją się poruszać niektóre dziedziny i poddać je obiektywnym badaniom, by nie narażać się na etykietę "homofoba". To wszystko wtedy pierwszy raz wzbudziło we mnie pewne wątpliwości, czy rzeczywiście "lobby homoseksualne" jest tylko wymysłem nieżyczliwych nam osób i środowisk i czego tak naprawdę obawiają się organizacje LGBT? Bo mimo wszystko mam nadzieję, że podyktowane jest to "tylko" jakimiś obawami, a nie celowym i zaplanowanym działaniem. Jak to najczęściej bywa, prawda leży pośrodku. Ale wydaje mi się, że powinno nam samym jak najbardziej zależeć na obiektywnych i niezależnych badaniach, a nie tylko tych wyłącznie "pod patronatem" środowiska/organizacji LGBT (np. KPH, Lambda), bo to tak jakby jakiś koncern spożywczy sam badał, czy finansował badania nt. szkodliwości swoich produktów. Każdy kto kiedykolwiek zajmował się jakimikolwiek badaniami naukowymi (a podstaw metodologii badań naukowych uczą, a przynajmniej powinni uczyć, na każdym kierunku studiów wyższych, bo już sama praca magisterska jest namiastką, a formalnie pierwszym stopniem naukowym) wie, że wymaga to od badacza nie tylko dobrego, profesjonalnego warsztatu, ale również dojrzałości badacza (ludzkiej i naukowej), rzetelności, obiektywizmu, a przede wszystkim otwartego umysłu w dążeniu do prawdy (umiejętności zmierzenia się z wynikami jego badań, a nie naginania badań do swoich oczekiwań, czy postawionych hipotez). W innym wypadku, jeśli zabraknie któregoś z wymienionych elementów, każdy może mi zarzucić, że moje badania jako geja nie będą do końca wiarygodne w dziedzinie, które mniej lub bardziej mnie dotyczą (np. w kwestii homofobii czy nietolerancji seksualnej). Dlatego w tym konkretnym przypadku dodatkowym zabezpieczeniem i gwarantem rzetelności badań powinien być "mieszany" zespół badawczy, wolny od jakichkolwiek uprzedzeń lub w drugą stronę - wolny od jakichkolwiek ideologii, "sympatyzowania" z obiektem badawczym. Zauważyłem również, że o ile środowiska LGBT nagłaśniają tzw. problem "homofobii" ("tak zwany", bo jak już wcześniej argumentowałem, prawidłowo powinien to być problem nietolerancji i nienawiści na tle orientacji seksualnej), to z drugiej strony przemilczają inne wyniki badań, np. te, które wskazują na częste zaburzenia psychiczne i osobowości, towarzyszące orientacji homoseksualnej (występujące pierwotnie czy wtórnie, to już osobny rozdział) oraz problem "nadpobudliwości" seksualnej (starałem się to delikatnie ująć, choć i tak pewnie już zostanę potraktowany za "homofoba", ale chodzi po prostu o "problemy z monogamią", że tak powiem) i inne czynniki utrudniające zakładanie i utrzymywanie stałych (a nie tylko na 2-5 lat) i dojrzałych związków partnerskich jednopłciowych (i przyczyna nietrwałości tych związków wcale nie leży po stronie "niesprzyjającej atmosfery społecznej", jakby się mogło wydawać lub łatwiej byłoby zwalić winę na nietolerancyjne społeczeństwo, a przynajmniej nie jest to czynnik pierwszorzędny i decydujący). Szczerze mówiąc te wyniki dużo bardziej mnie przeraziły, niż te dotyczące przejawów nietolerancji. Ze względów zawodowych miałem łatwiejszy dostęp do tych badań (dopiero kilkanaście lat temu w Polsce był wykonany pierwszy duży i dzięki temu wiarygodny projekt badawczy bezpośrednio na samych osobach LGBT, i to na dużej grupie reprezentatywnej, a nie tylko na szczątkowych i pośrednich danych), ale pytając innych gejów i lesbijki (np. na czatach, czy innych forach społecznościowych, a nie tylko moich prywatnych znajomych) o znajomość tych badań, to niewielu o nich słyszała, a ci co słyszeli i zapoznali się z nimi sprawiali wrażenie jakby była to "zakazana wiedza", a wyniki krążyły "w podziemiu". Wprawdzie już zanadto rozpisałem się w tym komentarzu (właściwie to materiał co najmniej na osobny artykuł), ale można byłoby napisać dużo więcej, nie tylko prostując pomieszanie pojęć i manipulację, co zaledwie - mimo wszystko - starałem się tylko zasygnalizować, lecz należałoby także zwrócić uwagę, że do nietolerancji - w mniejszym lub większym stopniu - sami często się przyczyniamy, poza wyżej wspomnianymi sposobami (niestety niektórzy oczekują tolerancji i akceptacji dla siebie, jednocześnie nie okazując tego innym, nawet w swoim własnym środowisku - np. dyskryminacja, czasami bardzo obrzydliwa i chamska, ze względu na wiek, wygląd, zdrowie, status społeczno-materialny itd.). Sami eksponujemy np. sferę seksualną lub ekscentryczność na pierwszym miejscu (akurat to co jest najbardziej "krzykliwe", ściągające uwagę i kontrowersyjne nawet dla pozostałej części osób LGBT), dlatego część środowiska LGBT nie jest zwolennikiem niektórych form tzw. parad równości, a z kolei część osób hetero - i chyba nie bez racji - ma wrażenie, że środowisko LGBT bezzasadnie domaga się równych praw w sferze seksualnej, a przecież współżycie homoseksualne nie jest zakazane (a przynajmniej nie w Polsce), natomiast prawo do "normalności", czyli do związków partnerskich, dziedziczenia itd. zostaje gdzieś w tyle. Buduje się wrażenie, że geje to kolorowe, roznegliżowane, bezwstydne i wyluzowane trans na platformach, które tylko imprezują i domagają się zalegalizowania ich rozpusty. I co z tego, że nawet większość maszerujących uczestników parady będzie mieściła się w "przyjętych normach społecznych", a postulaty np. za legalizacją związków "na poważnie" wybrzmiewają co jakiś czas poza paradą, skoro medialnie większą uwagę przykuwają ci pierwsi i taki przekaz najbardziej wbija się w pamięć. A ta część gejów i lesbijek, które chcą tylko wspomnianej "normalności", czyli spokojnie i legalnie pracować, mieszkać i żyć ze swoim partnerem/partnerką, a nie koniecznie być kojarzonym z kolorową (czyt. stereotypową) paradą luzaków, z którymi się nie identyfikują i nie popierają tej formy aktywności środowiska, więc wolą się nie ujawniać i siedzieć cicho w swoich domach. A jestem przekonany, że powinno być odwrotnie, czyli pokazać społeczeństwu, że niczym się nie różnimy - mamy podobne problemy na co dzień, podobne pasje i potrzeby, tak samo kochamy itd. Czyli że jesteśmy normalnymi ludźmi! Tę różnicę widzę w odbiorze kina LGBT. Zauważyłem, że te nieliczne filmy tęczowe, które pokazują zwyczajną, kochającą się parę w związku gejowskim, zmagającą się z podobnymi problemami... a dodatkowe problemy związane z dyskryminacją nie są przekazywane w sposób roszczeniowy, lecz w odpowiedni sposób zmuszają do refleksji i empatii, takie filmy są na ogół bardzo pozytywnie i z dużym zaskoczeniem odbierane przez osoby hetero (tu na ogół geje narzekają, a to że nuda, a to że za mało seksu, a to że nie było widać członka itd). I w komentarzach można znaleźć dużo więcej tolerancji i życzliwych słów w stosunku do osób LG (z podobnymi opiniami spotykam się też w bezpośrednich rozmowach w realu), niż w przypadku niestety większości filmów, gdzie w zasadzie nie obowiązują żadne zasady, nie ma żadnego systemu wartości, jeden drugiego zdradza, a jeśli już jest niby jakiś związek, to okazuje się, że oparty wyłącznie na pożądaniu (oczywiście patologiczny związek lub tzw. toksyczna miłość to norma), jednym słowem geje/lesbijki ukazane jako płytcy i niedojrzali ludzie, którym zależy tylko na seksie, kasie i intrygach... pod takimi filmami hejt od hetero leje się strumieniami, a nienawiść aż buzuje, niemal rozpalają się piece krematoriów i otwierają się gabinety psychiatryczne, tych którzy wysyłają nas na leczenie (zawsze to lepsze niż od razu palenie w piecach) i jedyne pozytywne komentarze pojawiają się głównie od samych gejów, bo ten czy tamten aktor to niezłe ciacho, albo bo było sporo seksu i skupianie uwagi czy i jak długo widać członka tego czy tamtego aktora... Niestety nie przesadzam, bo sam prowadzę "portal filmowy tęczowego kina" i widzę te reakcje oraz często otrzymuję pytania i prośby o wskazanie takich tytułów filmów, w których "coś widać". A poza tym z zażenowaniem dość często spotykam się u gejów na jednym z popularnych portali z oddzielną kategorią filmów fabularnych pt. "z frontalną nagością" (nawet fabuła jest nieważna, bo poza tą informacją i konkretnymi kadrami, nie ma żadnego opisu lub jest bardzo szczątkowy). No i wreszcie dość często jest tak, że nawet gdy dane środowisko rodzinne, czy lokalne jest bardzo nietolerancyjne, a wręcz agresywne wobec osób LGBT, a okazuje się, że lubiany przez wszystkich X czy Y jest gejem/lesbijką to po pierwszym zaskoczeniu, czy nawet szoku, nie mordują delikwenta, lecz akceptują takiego jakim jest i nagle pojawia się wręcz ciekawość i nadal jest szacunek (oczywiście nie zawsze, ale często sami jesteśmy zaskoczeni pozytywną reakcją, nawet jeśli nie zawsze od razu się pojawia, ale bądźmy ludźmi i dajmy każdemu tyle czasu ile potrzebuje na przetrawienie newsa). Nawet w radykalnych i konserwatywnych środowiskach, w których negatywny stosunek do LGBT generalnie się nie zmienia, to "swój" gej czy lesbijka jest ok, bo to nasz :) Ale nie odkrywam tu Ameryki, bo wiele osób to zauważa, że większą niechęć i strach budzą w nas "obcy". Do podobnych wniosków doszli też członkowie stowarzyszenia "Wiara i Tęcza" (niedawno słyszałem ich audycję radiową na ten temat), którzy zaobserwowali, że dopóki nie staną twarzą w twarz (tzn. nie dadzą się poznać osobiście) z zagorzałymi "tępicielami grzechu sodomii", to ich poglądy - najczęściej oparte na stereotypach - są bardzo radykalne i nie ma szans na jakikolwiek dialog. Najlepiej zobrazowali to opowiadając o spotkaniu pewnej zakonnicy, pracującej w duszpasterstwie osób LGBT, z kard. Ratzingerem (późniejszym papieżem Benedyktem XVI) chyba na pokładzie samolotu, gdy podczas rozmowy i jego kategorycznym stanowisku wobec homoseksualistów, zapytała go czy zna osobiście jakichś gejów lub lesbijki. Odpowiedział, że tak - raz spotkał ich demonstrujących w Niemczech podczas jednej z pielgrzymek papieskich! I właśnie na tym obrazku zbudował sobie wyobrażenie geja i lesbijki! Może dlatego zupełnie inny stosunek do LGBT ma obecny papież Franciszek, bo spotyka się z tymi ludźmi, a w rozmowie z osobą trans (po korekcie płci na żeńską) odnosił się do niej z szacunkiem i zgodnie z jej życzeniem używał żeńskiej formy osobowej w stosunku do niej (i jego sławne już powiedzenie: "kimże ja jestem, aby ich [homoseksualistów] osądzać?"). Tak więc wszystko, a przynajmniej w większej mierze, najczęściej tolerancja i akceptacja zależy od tego jakimi jesteśmy ludźmi i czy jako ludzie jesteśmy lubiani i szanowani przez to co sobą reprezentujemy i czy sami lubimy i szanujemy innych, bo najważniejsze, żebyśmy byli akceptowani jako ludzie, a nie jako homo lub hetero. A wtedy można nawet na wsi żyć w związku partnerskim i jeszcze zostać wybranym na sołtysa oraz mieć poparcie nawet u miejscowego proboszcza (nieformalne, bo nieformalne, ale jednak). O tym chyba już wszyscy w Polsce słyszeli :) Jasne, że to dość spektakularny wyjątek, ale podobnych przypadków jest więcej. Sam jestem tego przykładem, bo przez 12 lat żyłem w stałym związku z partnerem w niewielkim mieście na Podkarpaciu i nigdy nie spotkaliśmy się z ani jednym przejawem dyskryminacji (a przynajmniej nie osobiście), zarówno jako para, jak i każdy z nas z osobna. Oczywiście na pewno gdzieś po cichu były jakieś sąsiedzkie plotki, ale do tego nie trzeba być gejem i mieszkać razem, żeby dostarczyć wścibskim sąsiadkom tematu do plotek :) Miałem to szczęście, że mój partner (był "przyjezdny", bo zamieszkaliśmy w moim mieście rodzinnym) miał dar zjednywania sobie ludzi, więc szybko dał się lubić (był po prostu dobrym i życzliwym człowiekiem). A poza tym nie prowokowaliśmy ani "gejowskim stylem życia" (jakkolwiek to nie zabrzmi), ani roszczeniową postawą (że nam się należy tolerancja i szacunek, bo jesteśmy geje) i nie obnosiliśmy się ze swoimi uczuciami (w końcu to nasza sprawa co robimy w swoim domu), choć wiadomo, że miło byłoby pospacerować sobie po parku trzymając się za ręce i od czasu do czasu cmoknąć sobie buziaczka, jak inne pary (hetero), ale bądźmy realistami i nie wymagajmy za wiele na ten czas. Ale z drugiej strony też nie ukrywaliśmy się jakoś specjalnie i nie panikowaliśmy, że może ktoś coś sobie pomyśli, czy czegoś się domyśli (to już dawno nastąpiło), więc musimy uważać, żeby czasem niechcący się nie dotknąć lub coś w tym stylu. Pewnie trzeba mieć też odrobinę szczęścia do otoczenia i czasami trudniej jest wejść jako obcy do nowego środowiska, zwłaszcza jako para. Kończąc ten zbyt długi wywód (którego i tak niewiele osób przeczyta, bo na ogół geje nie mają skłonności do czytania przydługich tekstów, zwłaszcza tych "niewygodnych" pod swoim adresem), zamiast roszczeniowej postawy, manipulacji i okładania na prawo i lewo realnych i wyimaginowanych przeciwników pałą z napisem "homofobia", warto najpierw zrobić sobie własny rachunek sumienia ze swojej tolerancji i szacunku wobec innych ludzi i ich poglądów, zaczynając od własnego podwórka LGBT (wystarczy spojrzeć na portale "branżowe" i sposób oceniania tych "mniej atrakcyjnych") oraz dać się poznać od normalnej, ludzkiej strony osobom hetero (a jeśli ktoś jest prostakiem, niezależnie od orientacji, to nie warto wdawać się w pyskówkę, bo agresja rodzi agresję, a to i tak nic nie zmieni). A zacznijmy od najprostszej rzeczy, która niewiele kosztuje (choć "przyzwyczajenie to druga natura") i zacznijmy odróżniać homofobię (jako rzadką chorobę, ale chorobę) od nietolerancji, dyskryminacji i nienawiści na tle orientacji, czyli homohejtu, homonegatywizmu, heteroseksizmu, homouprzedzeń (niepotrzebne skreślić) lub po prostu dyskryminacji.
Pozdrawiam!
cytuj zgłoś 0 0
KittyTheKiller
08.06.2016 13:25 Imago
mam takie spostrzeżenie... tam gdzie zaczyna się komercja-kończy się walka o prawa i tolerancję... jak na debatach padają pytania w stylu:ile można wyciągnąć z takiej a takiej działalności" to nie mam pytań...

"biała róża" zawsze będzie niszczona przez "czarną różę"... niby wspólny cel-ale różne sposoby dochodzenia do niego... zasady i łamanie zasad przez osoby ze środowiska
cytuj zgłoś 0 0
szampon
05.06.2016 7:18 szampon (33) Wrocław
koszmarek92:
Mimo wszystko lgbt to jedna z najbardziej nietolerancyjnych i hejterskich społeczności, jakie poznałam.


Wszystko się zmieni jak walczące o wszelakie prawa środowiska LGBT przestaną traktować nas jak mięso armatnie, i kiedy przestaną nami wycierać swoje niewyparzone mordy.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
03.06.2016 17:38 koszmarek92
Mimo wszystko lgbt to jedna z najbardziej nietolerancyjnych i hejterskich społeczności, jakie poznałam.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
02.06.2016 19:33 VU2X7IfV
Niestety spotkałem się już i nadal spotykam z auto-homofobią. Uważam że jest to jeszcze gorsze od homoofobi samych heteryków do nas. Według mnie nie ma nic gorszego od homofobii w stosunku do samego siebie i innych gejów. I tak jesteśmy osamotnieni tu, wiążą nas tylko puste sytuacje/relacje. Smutne.
cytuj zgłoś 4 0
KittyTheKiller
02.06.2016 8:43 Imago
są portale nastawione na dialog... są portale nastawione na komercję... a polityka jest jaka jest...nie obruszają mnie homofobiczne teksty pod moim adresem, ale raczej brak solidarności wśród ludzi -tak ogólnie...

mam uwagę(racze uwagi -plural form)... mało się mówi o związkach-więcej o byciu silnym... dziwnym trafem pole dance to wymarzony sport dla obojga płci... a kwestia nadużyć zepchnięta jest tylko na osoby hetero... i ja się łapię na tym, że zaczynam myśleć tak jak większość osób ze znajomych... strach to czy zaradność - nie wiem...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.06.2016 6:32 sicksadgirl
szampon:
sicksadgirl:
Dlatego mimo, że jestem chyba bi, z hetero facetami wolę się nie zadawać :P Nie poznałam heteryka niehomofoba albo sprzeciwiającego się homofobii.


Ja osobiście znam facetów hetero - pochodzących i z mojego niewielkiego miasteczka, i z wiosek leżących wokół - którzy ogólnie akceptują gejów, ba, kilku z nich to moi dobrzy koledzy, którzy wiedzą o mnie i nic specjalnego sobie z tym nie robią. Mogę zapytać w jakim środowisku się obracałaś, że wszyscy są tacy anty?


W średnim mieście, wiele miejsc pracy, mężczyźni w przedziale wiekowym od 18 do 50 lat. Wykształcenie od średniego do wyższego. Ale nawet jacyś ludzie poznani z większych miast tolerancynych opinii.
Nie poznałam kobiet, które byłby aż tak pogardliwe i musiały budować swoje ego na poniżaniu innych.
cytuj zgłoś 0 0
szampon
02.06.2016 1:09 szampon (33) Wrocław
sicksadgirl:
Dlatego mimo, że jestem chyba bi, z hetero facetami wolę się nie zadawać :P Nie poznałam heteryka niehomofoba albo sprzeciwiającego się homofobii.


Ja osobiście znam facetów hetero - pochodzących i z mojego niewielkiego miasteczka, i z wiosek leżących wokół - którzy ogólnie akceptują gejów, ba, kilku z nich to moi dobrzy koledzy, którzy wiedzą o mnie i nic specjalnego sobie z tym nie robią. Mogę zapytać w jakim środowisku się obracałaś, że wszyscy są tacy anty?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
01.06.2016 22:53 Nilition
sicksadgirl:
Dlatego mimo, że jestem chyba bi, z hetero facetami wolę się nie zadawać :P Nie poznałam heteryka niehomofoba albo sprzeciwiającego się homofobii.
Przykre :( Ja jestem też bi ale znam hetero,którzy są przyjaźnie nastawieni i nie popierają homofobii.Wśród nich mam koleżanki,kolegów,przyjaciela nawet ale niestety nie każdy ich zna.
cytuj zgłoś 1 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
facebook hejt hejt stop instytut monitorowania mediów internet mowa nienawiści twitter wykop
Powiązane
Obraz Środa, 17.08.2016 Obroń Damiana i Mateusza przed hejtem na Facebooku Obraz Wtorek, 14.10.2014 Los młodzieży LGBT nie jest nam obojętny Obraz Środa, 01.03.2017 Nie będę przepraszał za istnienie Obraz Wtorek, 18.02.2014 Anne Rice: mam dość mowy nienawiści! Obraz Czwartek, 20.12.2012 Najpopularniejsi LGBT w serwisach społecznościowych
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności