Co roku pod koniec października Amerykanie nie zapominają o założeniu fioletowego elementu ubioru, by uczcić pamięć nie tylko zmarłych tragicznie nastolatków, ale okazać wsparcie wszystkim młodym ludziom LGBT, którzy na co dzień borykają się z prześladowaniami i nękaniem w szkołach. W tym roku Spirit Day - Dzień Ducha (fioletowy kolor na tęczowej fladze to właśnie "duch") jest obchodzony 16 października.
Spirit Day jest świętem stosunkowo nowym, obchodzonym dopiero od kilku lat. Od 2010 roku, amerykańska organizacja GLAAD wraz z początkiem października zaczyna dużą kampanię, w którą coraz chętniej włączają się gwiazdy.
Przypominamy, że homofobia i przemoc w szkołach to nie tylko problem amerykański - jak wynika z
raportu Kampanii Przeciw Homofobii z 2012 roku na temat sytuacji uczniów LGBT w polskich szkołach, większość młodzieży LGBT "szacuje skalę homofobii w szkole jako znacznie większą niż nauczyciele i nauczycielki, obecność tej tematyki na lekcjach za niewystarczającą, a reakcje kadry na homofobiczne zachowania rówieśników jako w dużej mierze nieadekwatne". Ciągle także brakuje rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej w polskim systemie edukacji.
Polecamy też
wywiad z Janem Świerszczem, psychologiem KPH,
reżyserem akcji "Spoko, ja też!" oraz redaktorem wspomnianego wyżej raportu.
Pamiętajmy o naszych młodszych koleżankach i kolegach, załóżmy w czwartek fioletową bluzkę, sweter, chustkę, wstążkę, przypinkę, pokażmy także w Internecie, że
los młodzieży LGBT nie jest nam obojętny.Zachęcamy do wykorzystania naszej grafiki na swoich profilach w mediach społecznościowych.
KLIKNIJ!Chcemy edukacji bez przemocy!
Zachęcamy też do wzięcia udziału w akcji łódzkiej Fabryki Równości,
Szkoła Bez Nienawiści.
Podejrzewam nawet, że paradoksalnie bardziej narażony na przemoc jest heteroseksualny nieśmiały chłopak, który nie lubi sportu, niż przebojowy, "nieprzegięty" gej, otwarcie mówiący o swojej orientacji.
Najczęściej milczeniem. Po cichu pozwalają. Nie chodzę dawno do szkoły, ale mieliśmy nauczyciela, po którego przyjeżdżał Facet do szkoły i wszyscy wiedzieli że jest gejem. Oczywiście dzieciaki się podśmiewały, ale nikt nie był do niego wrogi. Ja się wtedy ukrywałam, więc nie znam lesbijek i gejów z mojej szkoły, ale raczej szkoła była spokojna.
Po pierwsze, nie jestem przeciwnikiem prywatnych szkół (ani zwolennikiem). Po drugie, jeśli rodzice chcą dziecko wysłać do szkoły męskiej czy żeńskiej, to ok, ich sprawa. Moja krytyka dotyczyła poglądu jakoby wszelkie problemy szkolnictwa zostaną rozwiązane poprzez prywatyzację oraz rozdział płci. Krytyka dotyczyła także czarno-białego widzenia świata, w którym rozwiązanie problemów oświaty jest bardzo proste.
Bo ja takich problemów nie mam, więc ich nie rozwiązuję, co mnie ktoś inny ma obchodzić?
shingao:
Jesteś pewien, że w prywatnej szkole na jednego ucznia przypada jeden uczeń?
Jesteś pewien, że w prywatnej szkole klasy są jednoosobowe?
Oczywiście że nie.
Nie rozumiem pytania.
Nie są.
Pytania są bez sensu, sugerujesz że uznaję korki równe prywatnemu nauczaniu. Mam szczere wątpliwości czy potrafisz czytać ze zrozumieniem.
shingao:
Faktycznie, więcej sensu ma wrzucanie wszystkich do takich samych szkół i uczenia wszystkich tego samego. Bo każdy inny, wszyscy równi, no nie?
A no tak. Ty należysz do osób, które piszą jakie to proste jest rozwiązywanie problemów, pomimo, że ich nie rozwiązują.
szampon:
Jesteś pewien, że nauka w prywatnej szkole wygląda tak jak korepetycje?
Jesteś pewien, że w prywatnej szkole na jednego ucznia przypada jeden uczeń?
Jesteś pewien, że w prywatnej szkole klasy są jednoosobowe?
Czy Ty dorastałeś w oderwaniu od cywilizacji ludzkiej, że masz tak naiwne spojrzenie na świat?
szampon:
Wcześniej napisałeś, że traktuję świat czarno-biało, a ja Ci odpisałem: "Każdy człowiek inaczej dojrzewa, każdy inaczej patrzy na pewne rzeczy, każdy ma inne poglądy" - czy to faktycznie o tym świadczy? Czytaj ze zrozumieniem proszę. Każdy jest inny i nie można wszystkich traktować identycznie - tak właśnie działają szkoły publiczne. I stąd się biorą problemy jak opisane w artykule.
Skoro każdy jest inny to jaki jest sens podziału na szkoły dla dziewcząt i chłopców? Przecież nie każdy chłopiec jest taki jak inni chłopcy, i nie każda dziewczyna jest jak inne dziewczyny.
szampon:
Może nie przemyślałem dokładnie tego co napisałem, faktycznie, przyznaję się do błędu, ale jak napisałeś - jeśli dziewczyna uczy się po męsku a chłopak po kobiecemu to chyba lepiej o nich świadczy, prawda? :)
Dlaczego lepiej o nich świadczy?
szampon:
Ja nie zabraniam. Ja twierdzę, że to bez sensu.