Posty usunięte, niesmak zostaje
"The Telegraph" donosi, że młodzi ludzie LGBTQ byli "atakowani" na Facebooku reklamami z... terapią reparatywną. Posty zostały usunięte, ale nie da się ukryć, że niesmak pozostaje. Zwłaszcza, że coraz więcej miejsc w zachodnim świecie decyduje się na zakazanie tej szkodliwej i niebezpiecznej, zwłaszcza dla młodych ludzi, "praktyki".
O sprawie donieśli sami użytkownicy Facebooka, zaniepokojeni reklamami, które widzieli. Promowane posty dotyczyły nie tylko sugerowania "życia w czystości", ale zachęcały do "wyleczenia" z homoseksualności. Gdy użytkownicy dowiadywali się za pośrednictwem serwisu - dlaczego reklamy są im pokazywane: uzyskiwali odpowiedź, że z powodu ich zainteresowań "kwestiami gender".
Przypomnijmy, że już kilkanaście amerykańskich stanów zakazało stosowania tzw. terapii konwersyjnych, uważając je za szkodliwe i niebezpieczne dla młodych ludzi.
W listopadzie 2016 roku na stronach Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego pojawiło się stanowisko na temat zdrowia osób o orientacji homoseksualnej. Mogliśmy w nim także przeczytać: "Propagowanie terapii polegających na korekcie, konwersji czy reparacji orientacji homo- czy biseksualnej w kierunku wyłącznie heteroseksualnej jest niezgodne ze współczesną wiedzą na temat seksualności człowieka i może zaowocować poważnymi niekorzystnymi skutkami psychologicznymi dla osób poddawanych tego typu oddziaływaniom". Stanowisko PTS poparło m.in. Polskie Towarzystwo Psychiatryczne.
Po nagłośnieniu sprawy przez "The Telegraph" - posty z Facebooka zostały usunięte.
W marcu, gdy Mark Zuckerberg zeznawał przed senacką komisją w USA, był także pytany co z mową nienawiści w serwisie? Zuckerberg powiedział, że pracują nad sztuczną inteligencją, która będzie ją skutecznie eliminować - ale teraz to jest niemożliwe. I dlatego tym muszą zajmować się ludzie - w najbliższym czasie ma być ich ponad 20 tys.
Jak widać jeszcze wiele pracy przed Facebookiem.
(red)