Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 21.03.2012, Aktualizacja: Sobota, 16.11.2013

Wywiady Repliki: Jerzy Krzyszpień

Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)

Oczywiście równość!

O wychodzeniu z ukrycia, gejowskim aktywizmie w PRL-u i dominującej ideologii w języku z dr Jerzym Krzyszpieniem rozmawia

współpraca: Magdalena Dropek

Jak uczciłeś zeszłoroczny Międzynarodowy Dzień Wychodzenia z Ukrycia, 11 października?
Powiedziałem studentom, że jestem gejem. Wyjaśniłem, że w ruchu emancypacyjnym lesbijek, gejów, ludzi biseksualnych i transpłciowych chodzi o prawa człowieka, np. prawo do edukacji, i równe prawa obywatelskie. Wspomniałem o projekcie „It Gets Belter”, mającym na celu zapobieganie samobójstwom tyranizowanych nastolatków LGBT. Później jeden ze studentów powiedział do mnie: „To, co pan zrobił, było wspaniałe”.

A kiedy wyszedłeś z ukrycia po raz pierwszy?
W latach 1975-1976 studiowałem w USA. Znalazłem tam publikacje o ruchu wyzwolenia gejów i lesbijek. Korespondowałem z aktywistą Michaelem. I tak rozwinąłem swoją pozytywną tożsamość gejowską.

Ujawniłeś się też przed kimś heteroseksualnym?
Tak, ujawniłem się przed przyjaciółką Amerykanką. Jej reakcja była wspaniale afirmująca. Podobnie zareagował jej małżonek. Latem, w trakcie mojej wielkiej podróży po USA, odbywanej w dużej mierze autostopem, odwiedziłem Michaela w Waszyngtonie. Byłem pierwszy raz w dyskotece gejowskiej. Zaproszono mnie na nabożeństwo Kościoła Społeczności Miejskiej (Metropolitan Community Church) akceptującego ludzi LGBT. Były to dla mnie kolejne pozytywne przeżycia.

Jaki wtedy był ten kraj w stosunku do gejów? Było to porównywalne do sytuacji w Polsce?
W większości stanów USA zachowanie homoseksualne było nadal formalnie przestępstwem. Lecz było to państwo prawa, bez cenzury. Temat poruszano więc otwarcie i możliwy był sprzeciw. Ruch wyzwolenia odnosił sukcesy: działacze byli przygotowani do aktywizmu politycznego, skutecznie odwoływali się do praw człowieka i obywatelskich. W Polsce zaś homoseksualność nie była karalna, lecz ludzie homoseksualni byli dyskryminowani, a działania na rzecz równości były niemożliwe.

Jak po powrocie poczułeś się w Polsce?
Miałem cichą nadzieję na spokojne życie, ale od początku miałem przykre doświadczenia. I tak nie bez podstaw podejrzewam, że mój pierwszy kandydat na partnera był informatorem milicji. Gdy oddawałem paszport po powrocie zza granicy, zostałem przesłuchany. Choć miałem tylko dwóch czy trzech „znajomych”, powiedziano mi, że jestem znany w środowisku homoseksualnym, i zażądano nazwisk innych osób. Jako dumny gej nie wypierałem się, ale też nie podałem żadnego nazwiska. Przesłuchiwano mnie trzy godziny. Była to trauma. W następnym roku nie wydano mi już paszportu. Poczułem się w tym kraju i środowisku donosicieli jak w pułapce. Stopniowo rezygnowałem z marzeń, które miałem jako nowoczesny gej.

Całkiem się wycofałeś?
Z USA przywiozłem książkę Society and the Healthy Homosexual George’a Weinberga. Autor ten jako pierwszy posłużył się pojęciem homofobii. Przełożyłem tę książkę na polski i próbowałem ją opublikować. Ponieważ odpowiedź z wydawnictwa w Warszawie długo nie nadchodziła, udałem się tam osobiście. Redaktor powiedział krótko: „Recenzja jest dobra, ale wie pan...”. Zapewne chodziło o cenzurę. W 1981 r. próbowałem zamieścić w „Polityce” przekład słynnego eseju Gay is good Franklina Kameny’ego jako reakcję na zachowawczy Gorzki fiolet Barbary Pietkiewicz, lecz również bez skutku.

Znajdowałeś jakichś sojuszników?
Działania te podejmowałem zupełnie sam. W tym okresie nie poznałem nikogo, z kim dałoby się rozmawiać o emancypacji. Byłem przybyszem z kosmosu. Jednak po zmianach ustrojowych, gdy w 1990 r. zarejestrowano Stowarzyszenie Grup Lambda, założyłem grupę w Krakowie, a następnie zostałem sekretarzem SGL i specjalistą ds. HIV/AIDS. Organizowałem warsztaty seksu bezpieczniejszego, napisałem ulotki Lesbijki i geje wychodzą z ukrycia i Żyj namiętnie, kochaj się bezpiecznie. Ich wydanie w 1993 r. sfinansowała dzięki moim staraniom Światowa Organizacja Zdrowia.

Władze się nie wtrącały?
Nie przeszkadzały, ale były indolentne. Doradca ds. AIDS w Ministerstwie Zdrowia nie udzielił mi profesjonalnej pomocy, bo na problemie się nie znał. Nie rozumiał idei seksu bezpieczniejszego. Jego pozytywnym przeciwieństwem była Światowa Organizacja Zdrowia.

Jakie podejmowano działania na rzecz ludzi LGBT? Odniesiono jakieś sukcesy?
Wśród statutowych celów SGL było szerzenie tzw. tolerancji wobec homoseksualności, rozwijanie pozytywnej tożsamości i zapobieganie zakażeniom HIV. Lecz stowarzyszenie raczej nie formułowało konkretnych celów politycznych. Jego słabością było terytorialne rozproszenie w grupach, brak doświadczenia i czasem przerost lokalnych ambicji. Na przykład grupa z północnej Polski wydała przy pomocy szwedzkiej organizacji adresowaną do gejów ulotkę o prezerwatywie, lecz w tekście nie było ani słowa o HIV/ AIDS. Czy chodziło o kontrolę urodzin? Wśród osiągnięć SGL było wprowadzenie tematu lesbijek i gejów do mediów, upowszechnianie idei seksu bezpieczniejszego i umieszczenie antydyskryminacyjnego zapisu w projekcie konstytucji z 1996 r., później usuniętego pod naciskiem czynników kościelnych.

Przestałeś działać w stowarzyszeniu ‒ dlaczego?
Możliwości działania SGL były uwarunkowane ówczesnymi realiami. Moje miejsce zamieszkania utrudniało kontakt z ważnymi decydentami. Wydawałem krocie na telefon. Lecz to, co było możliwe, robiłem. Po okresie intensywnej działalności wypaliłem się i stopniowo się wycofałem. Wolałem prywatnie zamieszczać w prasie anonse o seksie bezpieczniejszym. Tłumaczyłem też książki. Najpierw ukazał się przekład wspomnianej pozycji Weinberga o niezbyt zgrabnym tytule Ludzie zorientowani homoseksualnie w społeczeństwie, a potem inne. Najlepiej zredagowano mój przekład przełomowej pracy Johna Boswella Chrześcijaństwo, tolerancja społeczna i homoseksualność. Wygłaszałem wykłady na studiach podyplomowych i konferencjach. W 1998 r. w Bydgoszczy na konferencji poświęconej HIV/AIDS poznałem Roberta Biedronia. Moje wykłady w Warszawie przypadły mu chyba do gustu. Po latach ofiarował mi egzemplarz swojego Tęczowego elementarza z dedykacją: „Dzięki Tobie jestem, kim jestem”. Jestem dumny z jego osiągnięć.

Miałeś kontakt z literaturą ruchu wyzwolenia LGBT, posiadasz wiedzę z tej dziedziny. Jak z niej korzystasz?
Czasem zabieram głos. Doceniam wysiłek osób zaangażowanych w emancypację LGBT. Jednak nadal da się zaobserwować pewne problemy w strategii działania. Jeśli mamy jakieś cele, należy je sformułować, opracować sposoby ich osiągania i określić procedurę ewaluacji. Od czasu do czasu zaskakuje mnie brak refleksji, na przykład nadużywanie słowa tolerancja. Czy chodzi o to, by nas tolerowano?

Co zamiast tolerancji?
Oczywiście równość! Należy nadawać jasne komunikaty. Tolerancja to minimum, które nijak się ma do praw człowieka i prawa. Utrwalanie poglądu, że ludzie LGBT są obywatelami drugiej kategorii, których trzeba tolerować, to sabotaż. W Krakowie przez kilka lat organizowano Marsz Tolerancji. Uczestnicząc w nim czułem, że popieram wstecznictwo. W końcu delikatnie zareagowałem i przestano błagać o tolerancję.

Przywiązujesz dużą wagę do języka.
W języku zakotwiczona jest dominująca ideologia. Działaniom emancypacyjnym towarzyszą więc nieraz zmagania na płaszczyźnie języka. Na przykład podobnie jak rzeczownikową etykietę Negro (Murzyn) wyparł w USA przymiotnik black (czarny), który wskazuje tylko na jedną z cech człowieka, tak medyczną etykietę homosexual zastąpiono określeniem gay powiązanym z pozytywną tożsamością.

Wiem, że irytuje cię określenie środowisko LGBT.
Choć jest środowisko lekarskie, często mówi się o środowisku przestępczym. Nam jednak chodzi o społeczność (community) z jej solidarnością. Jeśli zaś idzie o kategorie w skrótowcu LGBT, mówię, że są to lesbijki, geje, ludzie biseksualni i transpłciowi. Wolę to niż wyraz osoby, który sugeruje zjawiska odosobnione. Ponadto unikam terminu o proweniencji medycznej: homoseksualizm.

Czy twoje sugestie padają na podatny grunt?
Refleksjami nad językiem dzielę się od latach 90. i odniosłem pewne sukcesy. Forma homoseksualność (i heteroseksualność) przyjmuje się w dyskursie emancypacyjnym, tak jak wcześniej forma seksualność wyparła seksualizm. Należałoby też konsekwentnie mówić o związkach jednopłciowych (i różnopłciowych), tak jak po angielsku mówi się same-sex relationship (i different-sex relationship). Chodzi o osoby tej samej (czy przeciwnej) płci, które jednak w urzędzie stanu cywilnego nie deklarują swojej orientacji seksualnej. Określenie związek homoseksualny kojarzy się zaś z pseudomedycyną. Ponadto jeśli mamy uczyć się rozmawiać ze zwykłymi ludźmi, problematyczne jest nadużywanie anglicyzmu coming out i ‒ gdy mowa o wychodzeniu z ukrycia ‒ posługiwanie się słowem szafa, kontrowersyjnym przekładem polisemicznego słowa closet. W polskiej szafie (również wnękowej) zwykle ukrywa się coś, a nie siebie.

Wśród gejów w Polsce czułeś się obco. Czy jest tak nadal?
To odczucie słabnie wraz ze zmianami zachodzącymi w świadomości, zwłaszcza młodego pokolenia. Ma ono większe możliwości kontaktów ze światem i poznawania emancypacyjnych idei. Jest też bardziej otwarte na wychodzenie z ukrycia.

Jak określiłbyś wagę wychodzenia z ukrycia?
Trzeba to robić umiejętnie, by sobie nie zaszkodzić, ale jest to działanie niezbędne. Gdy otoczenie widzi w nas prawdziwych ludzi, zwiększa się liczba naszych sojuszników, a zmniejsza liczba tych, którzy nam szkodzą. Pozostawanie w kryjówce jest powodem do ubolewania. Wychodzenie z ukrycia służy dobru, jest więc działaniem etycznie pożądanym.

Dr Jerzy Krzyszpień (ur. 1952) - anglista, wykładowca akademicki i tłumacz. Stopień doktora uzyskał na podstawie dysertacji z dziedziny językoznawstwa historycznego. Na Uniwersytecie Jagiellońskim wykłada przedmioty językoznawcze. Przełożył na polski kilka książek poświęconych problematyce gejowskiej i lesbijskiej (m.in. słynne dzieło Johna Boswella Chrześcijaństwo, tolerancja społeczna i homoseksualność: Geje i lesbijki w Europie Zachodniej od początku ery chrześcijańskiej do XIV wieku, Kraków: Nomos, 2006). Na Queer Studies w Kampanii Przeciw Homofobii prowadzi zajęcia „Homoseksualność a religia”. Interesuje się między innymi zagadnieniem związku między językiem i władzą.

"Język i władza: emancypacja pełną gębą" to temat kolejnego spotkania Klubu QUEER.PL (28 marca, krakowski klub Coco, ul. Gazowa 21). Naszymi gośćmi będą właśnie dr Jerzy Krzyszpień oraz Piotr Sieklucki. Spotkanie, które rozpocznie się o godz. 20.00, poprowadzi .

Na spotkanie zapraszamy w szczególności ludzi związanych z ruchem emancypacji LGBT oraz dziennikarzy piszących o naszej społeczności.

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze magazynu "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.

Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Fundacja Replika, numer konta: 81 1140 2017 0000 4902 1285 4550, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.
http://www.replika-online.pl/

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (38)
steria mano97 notthatfast brigadoon andgreen music-and-fun ava rojza_genendel morticiaaddams skinnyboy
Nie podoba mi się (1)
ove
Komentarze (9)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
24.03.2012 8:08 stararoza
aktywizm lgbt w czasach w ktorych ten pan wrocil do kraju jak najbardziej byl, tylko nie w zacofanej warszawie gdzie przebywal, a bardziej na zachodzie kraju. Np. Pierwsza organizacja gejowska w polsce zostala stworzona we wroclawiu w 1983 a jak wiadomo aktywizm nie zaczyna sie dopiero od organizacji. Np. Moj znajomy (jeden ze starszych dzialaczy) bral udzial w pewnej akcji z ryszardem kisielem (bylo o nim kiedys na tej stronie) juz w 1980 roku. Ten pan powinien osiedlic sie na zachodzie, bo owszem, w wawie czyli konserwatywnym molochu nie bylo wtedy nikogo zainteresowanego rownouprawnieniem.
cytuj zgłoś 0 0
rojza_genendel
23.03.2012 0:20 rojza_genendel (45) Kraków
Problem jest w tym, że w języku polskim bardzo popularnym związkiem frazeologicznym jest "przyznać się do winy".
Dlatego ja bym raczej użyła określenia "ujawnić się" lub "dać się poznać jako...".
cytuj zgłoś 2 0
walpurg
22.03.2012 16:04 walpurg (53) Między Katowicami a Krakowem
No właśnie, problem bierze się z tego, że my musimy robić coś, czego heterycy nie robią. Oni nie muszą "przyznawać się" do bycia heterykami.
cytuj zgłoś 4 0
baroncharlus
22.03.2012 15:15 baroncharlus (47) Warszawa
"Przyznałem się, że jestem Polakiem" brzmi dziwnie, bo fakt bycia Polakiem, stety bądź niestety, bywa często oczywisty (wiem z autopsji). Wydaje mi się, że przyznawanie się dotyczy nie tyle faktów negatywnych, co wcześniej po prostu nieznanych (naszym interlokutorom). Negatywne skojarzenia biorą się stąd, że nasi rozmówcy z definicji nie wiedzą o nas rzeczy, które z jakichś powodów przed nimi wcześniej ukrywaliśmy.

A czym zastąpić przyznawanie się do bycia lesbijką, gejem itd.? "Powiedzieć" nie oddaje istoty rzeczy, a "wyznać" razi górnolotnością...
cytuj zgłoś 1 0
walpurg
22.03.2012 11:08 walpurg (53) Między Katowicami a Krakowem
Ale to jednak trochę inne znaczenia czy raczej konteksty, w których to słowo jest używane. Kiedy mowa o - nazwijmy to tak - duperelach, owo przyznawanie się jest użyte trochę cudzysłowowo, nieco żartobliwie: "przyznałem się, co jadłem", "przyznałem się, że jestem fanem Madonny", "przyznałem się, że on mi się podoba". Ale chyba nie używa się tego słowa w sprawach ważnych i poważnych - "przyznałem się, że jestem Polakiem", "przyznałem się do skończenie studiów". Chyba tak nie mówimy.

Oczywiście mogę się mylić, ale "przyznawanie się" pasuje mi do sytuacji negatywnych, to przyznawanie się do czegoś złego. Poza tym są dwa podobne czasowniki - przyznać i przyznać się. Pierwszy to chyba lżejsze i bardziej neutralne potwierdzenie czegoś ("przyznaję, że jestem gejem"), drugi - może przez ten prokuratorsko-sądowy kontekst - brzmi jednak trochę mocniej i "obciążająco" ("przyznaję się, że jestem gejem").
cytuj zgłoś 1 0
baroncharlus
21.03.2012 21:38 baroncharlus (47) Warszawa
Autokorekta: zamiast znaków zapytania miał być taki cudzysłów w dziubek ;)
cytuj zgłoś 0 0
baroncharlus
21.03.2012 21:37 baroncharlus (47) Warszawa
Walpurg,
nie przesadzałbym z tą krytyką przyznawania się. Przyznać można się do morderstwa, ale też do tego, co się lubi, czego się nie lubi, na kogo się głosuje i co się jada na śniadanie. Żeby nie być gołosłownym: przyznać się ?potwierdzić czyjeś przypuszczenia co do swojej osoby; też: powiedzieć szczerze o swoich myślach, zamiarach, czynach? (za internetowym SJP PWN).
cytuj zgłoś 1 2
walpurg
21.03.2012 17:36 walpurg (53) Między Katowicami a Krakowem
To fantastycznie, że mamy coraz więcej wyoutowanych gejów wśród pracowników wyższych uczelni! Napisałem gejów, bo lesbijek niestety nie widać, ale może wynika to z faktu, że w ogóle mniej kobiet pracuje na uczelniach?

Świetny wywiad! Bardzo cenne uwagi. Mnie najbardziej drażni "przyznawanie się" do bycia gejem/lesbijką. Przyznać można się do morderstwa, do czegoś złego, a nie do bycia gejem czy lesbijką! "Przyznawanie się"ma związek z negatywnymi kwestiami prawa lub moralności. W byciu gejem czy lesbiją nie ma zaś niczego złego prawnie i moralnie.

I jeszcze jedno - przepraszam, ale muszę to napisać - pan doktor wygląda fantastycznie. Patrząc na zdjęcie dałbym mu 30, góra 35 lat.
cytuj zgłoś 3 0
Ikona
21.03.2012 17:07 neguto
Bardzo podoba mi się ten cykl wywiadów na IS. Fajnie że można poznać tyle osób które na różne sposoby dążą do tego samego celu.
Przyznam że Pan Jerzy Krzyszpień najbardziej trafia mi do serca. Mądry, spokojny, zdystansowany, ale pewny swoich racji. Fajnie że mówi konkretnie co i jak można szlifować.
ehh zauroczył mnie :)
cytuj zgłoś 3 0
Autor
Redakcja
.
.
TAGIWięcej
AIDS emancypacja Historia HIV Jerzy Krzyszpień językoznawstwo John Boswell Kraków Kultura literatura Polska prawa człowieka Robert Biedroń Społeczeństwo Stowarzyszenie Grup Lambda tłumaczenie Uniwersytet Jagielloński Warszawa WHO Wywiad z Jerzym Krzyszpieniem
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 23.11.2009 Białe plamy polskiego ruchu gej&les Obraz Czwartek, 29.01.2009 Rozlewanie mleka Obraz Wtorek, 05.03.2013 Mężołożnicy, zniewieściuchy i lubieżnicy Obraz Środa, 27.02.2013 Wielka Falkowska Obraz Czwartek, 29.03.2012 Jesteśmy niewolnikami swojego języka
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Transkrypcja z przeszkodami, czyli jak to (nie) działa w praktyce. Wtorek, 14.07.2026 Transkrypcja z przeszkodami, czyli jak to (nie) działa w praktyce.
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się