Od ostatniego weekendu w kinach można oglądać komedię gejowską „BROS”. Okazuje się, że część widowni filmu to rodzice z dziećmi, którzy przychodzą do kina, myśląc, że wybierają się na nowy film o przygodach Super Mario. Przy kasie są mocno zaskoczeni, że to jednak zgoła inne dzieła.
Jak informują dziennikarze portalu NaEkranie.pl, którzy jako jedni z pierwszych zwrócili uwagę na problem i nagłośnili go w mediach, winnym tego stanu rzeczy może być wyszukiwarka Google, która po wpisaniu tytułu animacji - „Super Mario Bros Film” pokazywała, że produkcja dostępna jest już w kinach. Tyle, że pokazywane terminy seansów dotyczycyły filmu „BROS” Nicka Stollera, która od ostatniego piątku dostępna jest w kinach. „Super Mario Bros Film” rzeczywiście trafi do multipleksów, tyle że za parę miesięcy. Kampania reklamowa jednak już ruszyła, więc widzowie mieli szansę zobaczyć pierwsze zwiastuny animowanej komedii i mogli nieopatrznie połączyć fakty.
Sprawa pomyłki rodziców jest szeroko komentowana w mediach społecznościowych, a internauci chętnie wymieniają się dialogami spod kasy.
Siedzę sobie na kasie w kinie. Przychodzi mama z dziećmi.
- Poproszę bilety dla córek na Mario Bros
- Yy proszę pani, mamy #BrosMovie ale tam nie ma Mario
- To co to jest?
- Komedia romantyczna z gejami
Taka sytuacja powtórzyła się dzisiaj PIĘĆ RAZY XDDD pic.twitter.com/NWElFfkgYF
Na całej sytuacji na pewno skorzysta polski dystrybutor - firma UIP, który wprowadza obie produkcje do kin. Tak się składa, że „Bros” i „Super Mario Bros Film” wprowadzane są w Polsce przez tę samą firmę, UIP. Jej przedstawiciele muszę się więc teraz cieszyć, że tyle się obecnie pisze o obu ich tytułach.
Cała sytuacja bawi tym bardziej, że kilka tygodni temu miała miejsce bardzo zbliżona sytuacja. We wrześniu informowano o tym, że wielu widzów wybiera się do kina na pierwszą część „Avatara”, która na krótko wróciła do kin, myśląc, że będzie oglądać jego, zapowiedziany na grudzień, sequel. W ekstremalnym wypadku jeden z widzów zażądał zwrotu pieniędzy, tyle że zrobił to już… po seansie.
W kontekście tych pomyłek przypomina się także zabawna sytuacja sprzed kilku lat, gdy sam dystrybutor filmu chciał zwrócić uwagę widza na swoje dzieło. Na plakacie „Dywizjonu 303”„ pojawiła się fraza „Nie pomyl filmu”, mająca zwrócić uwagę odbiorcy, że produkcja w reżyserii Denisa Delica to nne dzieło od wchodzącego w podobnym okresie filmu Y „303: Bitwa o Anglię”. Oba filmy miały innych producentów i pokazywały historię z nieco innej strony.
„Nigdy nie jest za wcześnie na oglądanie historii LGBTQ+”
Wspomniana pomyłka widzów jest jeszcze zabawniejsza w kontekście samego filmu, bo przypadkowo nawiązuje do jego akcji. Główny bohater, grany przez Billy’ego Eichnera, jest dyrektorem nowojorskiego muzeum historii społeczności LGBTQ+. W pewnym momencie kłóci się z matką swojego chłopaka, która jest nauczycielką szkoly podstawowej, na temat tego, że dzieci powinno się od najmłodszych lat uczyć historii kultury queerowej, tak jak uczy się ich innych przedmiotów.
„Nigdy nie jest za wcześnie, żeby pokazać dzieciom historie queerowe”, bo to zwiększa ich wrażliwość, tolerancję i otwiera szerzej na świat - padnie wtedy z ekranu.
Choć co do zasady, jest to zdanie jak najbardziej trafne i posiada odpowiedni przekaz, otwartym pytaniem pozostaje, czy akurat „BROS” jest filmem odpowiednim dla młodych widzów. Nie chodzi o temat czy styl. Nie chodzi nawet o sceny seksu, które pojawiają się w filmie. Pytanie rodzi raczej… scena gry wstępnej. Bobby i Aaron, będąc na randce w Central Parku, zaczynają siłować się na trawie, uderzając pięściami w różne częśc swoich ciał. Bójka wygląda na tyle niebezpiecznie, że grupa mężczyzn, grających obok w piłkę, przybiega, by ich od siebie rozdzielić. Kiedy jednak Aaron całuje przytłoczonego do ziemi Bobby’ego, panowie rozumieją, co tak naprawdę oglądają, więc z uśmiechem na ustach odchodzą od miejsca zdarzenia. Następnie bohaterowie decydują się, żeby pójść domu jednego z nich, a my oglądamy, jak dalej udają, że się biją, będąc w łóżku. Mimo, źe sposób pokazania sytuacji wyraźnie sugeruje, że używana przez obu przemoc jest sfingowana, pytaniem pozostaje czy pokazanie tak bliskiego związku przemocy z seksem, byłoby odpowiednim wzrocem dla młodego widza. Skoro nawet dorośli zawodnicy nie wiedzieli, co właściwie się dzieje, czy zrozumiałby to młody odbiorca? Dość powiedzieć, że ten moment był zbyt mocny dla par hetero na moim seansi, które zaraz po tej sekwencji zdecydowały się opuścić kino. (Choć im akurat bardziej przeszkadzało chyba lizanie palcy i stóp przez bohaterów). ;)
Reasumując - fajny film „BROS” jest już do obejrzenia w polskich kinach. „Super Mario Bros Film”, na który czekam równie mocno, zadebiutuje na ekranach w maju 2023 roku.
Michał Kaczoń
NaEkranie.pl/Twitter
Poniedziałek, 24.01.2011 Na kulawym naszym wózku
Poniedziałek, 17.01.2011 Gdzie są różowe masy?
Poniedziałek, 09.02.2009 W Rzeszowie nie ma Mleka
Środa, 24.01.2024 Oscary 2024 - tak queerowo jeszcze nie było! Poznajcie "naszych" kandydatów!
Wtorek, 15.06.2021 O pierwszym zakochaniu, gejowskim kinie, oraz gen Z - Rozmawiamy z Dawidem Nickelem, twórcą "Ostatniego Komersu"
"terminy seansów dotyczycyły"
Taki przykład.
Nie jestem typem osoby, która mówi: płacę i wymagam. Ja naprawdę Was rozumiem.
Proszę, weźcie kogoś do ekipy, kto będzie te teksty korygował.
Pozdrawiam!
Mi osobiście też niezbyt podobała się scena lizania palcÓW (nie - palcy XD), ale ogólnie nie jestem fanką oglądania stóp ;)