logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
25.11.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
42
1
15

Na kulawym naszym wózku

O kinie LGBT cd.

Dodano: 24.01.2011, Aktualizacja: 24.01.2011

Po wieloletnich doświadczeniach w obu branżach - filmowej i gejowskiej – postrzegam fakt, że znalazło się aż trzech dystrybutorów, którzy chcą promować kino LGBT, w kategoriach cudu. I każdą z osób zaangażowanych w to przedsięwzięcie obwołałbym „santo subito”. Nie do końca więc rozumiem pretensje, jakie zgłasza Marcin Pietras w tekście „Gdzie są różowe masy?”. Przede wszystkim zaś wydają się mi one przedwczesne.

Po wieloletnich doświadczeniach w obu branżach - filmowej i gejowskiej – postrzegam fakt, że znalazło się aż trzech dystrybutorów, którzy chcą promować kino LGBT, w kategoriach cudu. I każdą z osób zaangażowanych w to przedsięwzięcie obwołałbym „santo subito”. Nie do końca więc rozumiem pretensje, jakie zgłasza Marcin Pietras w tekście „Gdzie są różowe masy?”. Przede wszystkim zaś wydają się mi one przedwczesne. Tongariro Releasing działa na rynku ledwie pięć miesięcy, a Imago Film wciąż swojej działalności wydawniczej nie rozpoczęło (organizowało tylko pokazy w pojedynczych kinach, pierwsze DVD mają się ukazać w kwietniu). Z tej trójcy jedynie Mayfly jest dystrybutorem z dłuższym stażem, ale i jego „Rainbow Collection” liczy na razie parę tytułów. Pietras pisze, że trzeba „cierpliwie sobie (...) publiczność wychować”. A więc, cierpliwości, drogi Marcinie! Na malkontenctwo jeszcze przyjdzie czas! Warto pamiętać o jednym. Dystrybucją filmów „branżowych” zajęła się garstka osób, które inwestują własne, zarobione gdzie indziej pieniądze w interes nie tylko niepewny, ale wręcz ryzykowny. A przecież mogliby wydać tę kasę na wakacje w Egipcie, „romans w Tajlandii” albo zmywarkę do naczyń. Filmy gejowskie ściągnąć zaś - „jak wszyscy” - z netu i szlus! Nie piszę tego, by nakazać teraz oddawanie tęczowym herosom hołdów wdzięczności, lecz by uświadomić, iż tzw. polityka repertuarowa uzależniona jest zarówno od gustu i bezguścia dystrybutora, jak również (i to w większym chyba stopniu) od jego możliwości finansowych i oferty rynkowej. Pietras przywołuje w swoim tekście głośne i chwalone filmy, takie jak „Tajemnica Brokeback Mountain” czy „Samotny mężczyzna”. Ależ nikogo z naszej trójcy na takie hity (jeszcze?) nie stać, skoro nawet kierownictwo tak dobrze prosperującej firmy jak Gutek Film skarżyło mi się, że licencja na debiut Toma Forda była piekielnie droga! Nie widzę jednak wśród nowicjuszy, sugerowanej przez Pietrasa, megalomanii i przekonania, że swoimi propozycjami repertuarowymi odniosą natychmiast „światowy sukces”. Zresztą, ustalmy, o jakich wielkościach tutaj mówimy? „Tajemnica Brokeback Mountain” zebrała w polskich kinach ok. 200 tys. widzów, „Samotny mężczyzna” – ok. 50 tys., a „Wyśnione miłości” Xavier...   ( Pozostało znaków: 9739 )
Autor: Brak informacji

Ten artykuł został przeniesiony do archiwum

Dostęp do archiwalnych artykułów (starszych 4 tygodnie) możliwy jest dla abonentów serwisu »Przyjaciel Queer.pl. Dostęp do pojedyńczych artykułów z archiwum możliwy jest także za pomocą wiadomości SMS.

UZYSKAJ DOSTĘP DO ARCHIWALNYCH ARTYKUŁÓW
» Zostań abonentem Przyjaciel Queer.pl by czytać materiały bez kodów i bez ograniczeń lub...


WPISZ KOD

OK
System mikropłatności SMS-owych dostarczany jest przez:
Logo Mobiltek
UZYSKAJ DOSTĘP DO TEGO ARTYKUŁU

Wyślij SMS na numer 7268 o treści:
IS CZYTAJ 186959   (koszt: 2zł + VAT)
Otrzymasz kod, dzięki któremu uzyskasz dostęp do materiału przez 48 godzin.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Na kulawym naszym wózku (c) fotolia
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku