Dziś odbyła się rozprawa apelacyjna w sprawie aktywistek od tzw. "Tęczowych Maryjek". Według sądu tęcza nie obraża i nie jest atakiem na religię chrześcijańską.
W środę 12 stycznia w Sądzie Okręgowym w Płocku odbyła się rozprawa apelacyjna od wyroku z marca 2021 r. dotycząca tzw. Tęczowych Maryjek. Według sądu drugiej instancji aktywistki są prawomocnie niewinne.
Sprawa stała się głośna, gdy 6 maja 2019 r. policja, celem znalezienia naklejek z w/w grafiką, przeprowadziła rewizję w warszawskim mieszkaniu Elżbiety, zarekwirowała jej sprzęt elektroniczny i przewiozła ją do płockiego aresztu. O postępach w sprawie na bieżąco raportował ówczesny Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Joachim Brudziński.
Proces aktywistek — Elżbiety Podleśnej, Anny Prus i Joanny Gzyry-Iskandar rozpoczął się w styczniu br., a 2 marca Sąd Rejonowy w Płocku uniewinnił aktywistki od stawianych im zarzutów. Sąd w uzasadnieniu przyznał wtedy, że oskarżone działają na rzecz równouprawnienia osób LGBT i nie ma powodów, by negować twierdzenia oskarżonych, że
wizerunek Matki Boskiej z aureolą w kolorach tęczy LGBT miał symbolizować bezwarunkową miłość i akceptację.
- oskarżone wybrały niewerbalną formę protestu, wykorzystując symbolikę religijną nie w celu ośmieszenia czy poniżenia wartości istotnych dla katolików
Z treścią wyroku nie zgodzili się wtedy oskarżyciele aktywistek: Prokuratura Rejonowa w Płocku, ksiądz Tadeusz Łebkowski (autor homofobicznej instalacji, reprezentowany przez Ordo Iuris) i Kaja Godek.
Wyrok z 12 stycznia jednak potwierdził, że tęczowa aurola nie jest oznaką obrazy czy braku szancunku wobec religii.
W mediach społecznościowych aktywistek już pojawiły się gratulacje i wyrazy radości ze strony osób, które śledziły sprawę.