Dzisiaj zakończyła się rozprawa w sprawie obrazy uczyć religijnych, które rozwiesiły wizerunek Matki Boskiej z tęczową aureolą. Sąd uznał je za niewinne, wskazując, że "w Katechizmie ani w Biblii nie jest napisane, że osoby nieheteronormatywne nie mogą być częścią społeczności religijnej".
Podczas dzisiejszego posiedzenia,
sędzia Sądu Rejonowego w Płocku uznała Elżbietę Podleśną, Annę Prus i Joannę Gzyra-Iskandar za niewinne obrazy uczuć religijnych.
W uzasadnieniu sędzia podała, że "art. 196 Kk wskazuje, że karze podlega ten, kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot lub miejsce czci religijnej".
"W kwestii zamiaru
oskarżenie nie wykazało w żaden sposób, że działanie oskarżonych były intencjonalnie nakierunkowana na obrazę uczuć katolików, ani ze zamiarem działań było znieważenie wizerunku Matki Boskiej" - twierdziła sędzia. Dodała, że w przypadku działalności aktywistek nie dopatrzyła się celowości w akcie działania na szkodę katolików lub Kościoła.
"Należy wskazać, czego sąd do tej pory nie uczynił, że
dużą część dokumentów w tej sprawie to listy osób, wskazujące, że są praktykującymi katolikami, w tym katechetami, a nawet duchownymi, którzy wprost
wskazywali, że taki wizerunek Matki Boskiej nie obraża katolików i nie drwi z czci religijnej. Daje do myślenia, że
osoby nieheteronormatywne mają prawo należeć do wspólnoty Kościoła i nie mogą być piętnowane ze względu na orientację i przynależność płciową". Sędzia zwróciła uwagę na to, że w opinii publicznej, osoby, które nie akceptują wizerunki Matki Boskiej z tęczą są w znacznej mniejszości.
"Oceniając czy doszło do znieważanie, nie można pominąć konfliktu sytuacyjnego, który wskazuje na motywację osób działających. Istotną kwestią w ocenie sądu jest niuans w odróżnieniu pojęć: znieważenie i lekceważenie, co nie powinno być pominięte w tej sprawy". Sędzia nie dopatrzyła się żądnego z powyższych, ze względu na to, że motywacją aktywistek nie było działanie nastawione na znieważenie, a zwrócenie uwagi na ważny problem społeczny.
Wskazana została także etymologia tęczowej flagi. "Został wykorzystany symbol tęczowej flagi, która została wpisana w aureolę. Ta
flaga powstała w 1978 r. jako symbol dumy i ruchu na rzecz równouprawnienia osób LGBT. W ocenie sądu symbol osób nieheteronormatywnych, którego ideą było zwrócenie uwagi na konieczność równouprawnienia z uwagi na orientację czy płeć,
nie wyrażą negatywnych myśli, ani poniżających, hańbiących treści".
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL "Sami pokrzywdzeni wskazują na fakt, że nie sam wizerunek Matki Boskiej z inna aureolą ich obraził, nawet pełnomocnik stwierdził, ze nie chodzi o to, że była to tęcza. Oskarżyciele posiłkowi powiedzieli, że nie obrażają ich ludzie, a ich zboczenia, które według nich są nabywane i które ich zdaniem trzeba leczyć" - kontynuowała sędzia.
Podkreśliła także, że nawet w Biblii dopuszcza się możliwość obecności osób LGBT+ w społeczności religijnej. "
W Katechizmie ani w Biblii nie jest napisane, że osoby nieheteronormatywne nie mogą być częścią społeczności religijnej. Wręcz przeciwnie. To miłość bliźniego, dialog i wzajemny szacunek dla człowieka przyczyniają się do różnorodności".
Wyrok jest nieprawomocny. Kosztami sądowymi zostanie obarczone państwo.
(kb)
No i pozostaje jeszcze dosyć ciekawa kwestia a mianowicie prawo własności prywatnej.O ile się nie mylę to ani Jezus ani Maryja jak i wszyscy święci nie są ani towarami ani znakami zastrzeżonymi (ani niczyją własnością) a więc ... jeżeli ja za własne pieniądze kupię sobie egzemplarz biblii,krzyżyk tudzież różaniec albo obraz z wizerunkiem Maryji to w momencie gdy zapłaciłem za ten towar to staje się on MOJĄ własnością i mogę zrobić z nią co chcę - i nikomu nic do tego.
Sytuacja w której jakiś nawiedzony katol uzurpuje sobie prawo do rozporządzania moją własnością,mówienia mi co mogę a czego nie mogę z nią robić jest najzwyczajniej w świecie narzucaniem mi swoich religijnych przekonań oraz włażeniem z butami w mój prywatny interes - a na to się zgodzić nie można.
Taką argumentację powinni przedstawiać w sądach adwokaci.
Jak pokazuje Strajk Kobiet, że bez ostrej walki społecznej, bez oporu społecznego ciężko jest mieć wpływ na destruktywne poczynania władzy. Mam nadzieje, że z czasem wszystkie sądy będą w podobnych sprawach konsekwentne, pro obywatelskie i niezależne od władzy.
art. 216 kk
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
Artykuł dotyczy 'osoby' a nie 'grupy osób' co jest kluczowe bo trzeba wykazać, że obrażanie nas dotyczy osobiście (tzn. konkretnego Kowalskiego), czyli, że jesteśmy LGBT. Myślę, że sędziowie dobrze wiedzą, że to jest kuriozalne ale 'dura lex sed lex'.
Dlatego tak istotne jest dopisanie 'płeć, tożsamość płciową, wiek, niepełnosprawność i orientację seksualną' do art. 119, 256 i 257 kk. O to trzeba walczyć.
Na tym polega fatalność art. 196, że nie muszą. Za to jak na LGBT mówią "zaraza" to nie ma na to paragrafu. Więc dopóki prawo nie ulegnie zmianie to nie znajdziemy sprawiedliwości w sądach. I nie jest to wina sędziów. Sąd nie jest od stanowienia prawa tylko od egzekwowania.
Tutaj znajdziesz eleganckie wyjaśnienie: https://bezprawnik.pl/publiczne-zniewazanie-homoseksu(...)alistow/