"Rzekome "Strefy wolne od LGBT" to kłamstwo wymyślone przez prowokatora" - twierdzą przedstawiciele województwa lubelskiego. Odpowiada im Kuba Gawron, jeden z twórców Atlasu Nienawiści: "Mniejszość chce po prostu tych samych praw co większość, a nie władzy nad nią".
Uchwały i stanowiska wymierzone w osoby nieheteronormatywne, przyjęte przez niektóre samorządy, dały Polsce bardzo negatywny rozgłos na arenie międzynarodowej. Wybrane dokumenty zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując, że wykluczają one całą grupę społeczną. Komisja Europejska zwróciła się do samorządów o raport dotyczący dotacji unijnych, które mogą być wykorzystane jedynie z poszanowaniem zasady tolerancji.
Teraz przedstawiciele i przedstawicielki samorządów tłumaczą się z podjętych stanowisk. Politycy i polityczki utrzymują się w przekonaniu, że ich intencje zostały źle zrozumiane. Samorządowcy i samorządowczynie z Lubelszczyzny wystosowali apel do organizacji unijnych pod hasłem "Uwolnijmy Europę od ideologii". Na konferencji prasowej usilnie przekonują, że nie są przeciwko ludziom, a przeciwko "ideologii".
"Ta utopia oznacza przede wszystkim dyktaturę mniejszości nad większością. Jeżeli pozycja rodziny, która przynosi wielki dar życia i wychowania kolejnego pokolenia, jest poniżana i kwestionowana, to z całą pewnością jest to świat, którego nie chcielibyśmy oglądać w naszych wioskach i miastach. I to jest to niebezpieczeństwo, przed którym chcielibyśmy chronić" - mówił Radosław Brzózka z zarządu powiatu świdnickiego.
Podczas konferencji przekonywano także, że strefy "wolne od LGBT" to wymysł i prowokacja. "Rzekome "Strefy wolne od LGBT" to kłamstwo wymyślone przez prowokatora. W stanowiskach rad naszych samorządów nie było słowa o żadnych strefach. Napisaliśmy o radykalnej ideologii, która chce realizować nową utopię. Dlatego jest groźna dla każdego".
Kuba Gawron, twórca Atlasu Nienawiści, spisu samorządów, które przyjęły dyskryminujące uchwały i stanowiska, skomentował tę sprawę dla TOK.fm: "Prezydent Duda, były wojewoda Czarnek, były minister spraw wewnętrznych Błaszczak oraz wiceminister funduszy i rozwoju regionalnych Żalek osobiście potwierdzili, że dla nich osoby LGBT są jedynie "ideologią". Czyli nie są żywymi ludźmi, których spotykają na co dzień, ale jakimś tajemniczym, groźnym, niezdefiniowanym precyzyjnie bytem. Bytem, który odpowiada za przemoc domową, rozwody, spadek liczby małżeństw, alkoholizm, narkomanię, przestępczość nieletnich. Bytem, w który należy walić ze wszystkich propagandowych armat, żeby odwrócić uwagę wyborców od innych tematów".
Dodaje: "Dziś odmawia się osobom LGBTQ człowieczeństwa i prawa do na przykład szkolnych zajęć antydyskryminacyjnych. A co będzie jutro? Zwolnienia z pracy za życie w zgodzie ze sobą? Zakaz działalności organizacji LGBTQ? A pojutrze? Deportacje? Obozy?" - pyta retorycznie aktywista.
Gawron wyjaśnia: "Mniejszość chce po prostu tych samych praw co większość, a nie władzy nad nią. Co jest złego w postulatach związków partnerskich, równości małżeńskiej i nieupokarzającej procedury tranzycji płci? Co jest złego w adopcji dzieci przez osoby, które je pokochają i będą w stanie zapewnić dom pełen miłości, tak jak na przykład w przypadku Sanny Marin, premierki Finlandii?" - pyta aktywista. "Skoro ci samorządowcy boją się więzienia za odmienne poglądy na temat osób LGBTQ, to prawdopodobnie pod tym pojęciem rozumieją wezwania do ich eksterminacji. A na to rzeczywiście powinien być wyraźny paragraf w kodeksie karnym".
(kb)
To akurat tak, żaden samorząd nie powiesił takiej tablicy.
To był happening. Ot takie postawienie kropki nad i.