Sąd Najwyższy USA podjął przełomową decyzję dotyczącą praw osób nieheteronormatywnych. Sędziowie orzekli, że prawo Stanów Zjednoczonych chroni przed dyskryminacją w pracy ze względu na orientację seksualną.
Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał przełomową decyzję napisaną przez Neila Gorsucha, konserwatywnego sędziego powołanego przez prezydenta Donalda J. Trumpa, orzekając, że
„pracodawca, który zwalnia osobę wyłącznie z tego powodu, że jest osobą homoseksualną lub transpłciową, narusza tytuł VII [Ustawy o prawach obywatelskich]”.
„Dziś musimy zdecydować, czy pracodawca może zwolnić kogoś po prostu za to, że jest osobą homoseksualną lub transpłciową. Odpowiedź jest jasna.
Pracodawca, który zwalnia osobę za to, że jest osobą homoseksualną lub transpłciową, zwalnia tę osobę ze względu na cechy lub działania, których nie kwestionowałby u osób innej płci. Płeć odgrywa niezbędną i niekwestionowaną rolę w podejmowaniu decyzji, jest to dokładnie to, czego zabrania tytuł VII ”- czytamy w decyzji.
Do Gorsucha dołączyli sędziowie: Elena Kagan, Sonia Sotomayor, Ruth Bader Ginsburg, Stephen Breyer i Naczelny Sędzia John Roberts.
„Ci, którzy przyjęli ustawę o prawach obywatelskich, mogli nie przewidzieć, że ich praca doprowadzi do tego konkretnego rezultatu. Prawdopodobnie nie zastanawiali się nad wieloma konsekwencjami ustawy, które ujawniły się przez lata, w tym zakazem dyskryminacji ze względu na macierzyństwo lub zakazem molestowania seksualnego pracowników płci męskiej ”.
„Jednak granice wyobraźni twórców nie dają powodu, by ignorować żądania prawa” - kontynuował Gorsuch. „Gdy jednoznaczne warunki statutu podają jedną odpowiedź, a względy pozatekstowe sugerują inną, nie jest to żadna konkurencja. Tylko słowo pisane jest prawem, a wszystkie osoby są uprawnione do korzystania z niego ”.
W ubiegłym roku Sąd Najwyższy wysłuchał argumentów w trzech sprawach dotyczących praw LGBTQ i tytułu VII ustawy o prawach obywatelskich z 1964 roku, która zakazuje dyskryminacji zawodowej „z powodu płci”. Dwie sprawy dotyczyły osób homoseksualnych, a jedna została wniesiona przez osobę transpłciową, argumentując, że Tytuł VII już zakazuje dyskryminacji zawodowej osób LGBTQ.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL Prawnicy argumentowali, że
przepis zakazujący dyskryminacji „ze względu na płeć” ma odniesienie również do dyskryminacji ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową. Z konieczności wiąże się ona z dyskryminacją ze względu na płeć, głównie dlatego, że pracownik jest traktowany inaczej w odniesieniu do rzeczy, które byłyby do przyjęcia dla osób innej płci. Co więcej, argumentowali, że Sąd Najwyższy od dawna włącza dyskryminację ze względu na stereotypy płciowe do definicji „z powodu płci”.
Ludzie LGBTQ przeciwstawiają się stereotypom płciowym, co oznacza, że dyskryminacja przeciw LGBTQ jest dyskryminacją ze względu na stereotypy płciowe.(jg)
Polska pod tym wzgledem lepsza bo w kodeksie pracy jest paragraf o zakazie dyskryminacji ze wzgledu na orientacje.
Czasem po prostu prawo napisane nie nadąża za zmianami rzeczywistości.
W Polsce mamy zapis w prawie pracy ale nie mamy w prawie karnym, przez co każdy może nas publicznie lżyć i jedyne co możesz zrobić to założyć sprawę cywilną co i tak nie do końca się sprawdza, jak się ostatnio okazało w sprawie Godek, bo trzeba udowodnić sądowi, że jest się pokrzywdzonym czyli że jest się orientacji homoseksualnej. Absurd tego żądania jest tak wielki, że nawet nie chce mi się wymyślać jak to niby mamy dowodzić swojej orientacji (oświadczenie wystarczy? a może jakaś demonstracja?). Jedyna nadzieja w tym, że wyższa instancja będzie bardziej rozsądna.
Wiesz, ale nie zgłaszając takich spraw, nie nagłaśniając ich, nie robiąc wokół tego szumu (jak mi zarzuca homofob maxoku), też nic sie nie zmieni, a nawet będzie jeszcze gorzej. Nawet jeśli nie przyniesie to oczekiwanego skutku, to co? Mam stać w koncie i słuchać z opuszczoną głową jak ktoś mnie wyzywa czy "lże" mi jak to piszesz, bo mu wolno? Straszenie policją, zgłoszenie gróźb karalnych myślisz że nie pomoże? Miałem taką sytuację u siebie w pracy (pracuję w dyskoncie spożywczym na wsi) że klient miał jakieś wąty ewidentnie do mnie. Klął pod nosem i mi groził pobiciem, tylko się domyśliłem że chodzi o moją nie heteronormatywność zachowania (och, panie maxoku...). I co? Po rozmowie z szefostwem byli zdziwieni że tego nie zgłosiłem i nie wypieprzyłem dziada za drzwi. Szef mi powiedział że ten koleś dostałby wyrok za takie coś. I wiesz że żałuję? Zawsze coś. Poza tym okazało się że on już ma jakieś zatargi z prawem, jakieś zawiasy....a tu kolejny stworzony przez niego problem by mu tylko dołożył jeszcze do wyroku.
Tak, przytaczam Twoje stwierdzenia homofobie uważający inaczej.
Polska pod tym wzgledem lepsza bo w kodeksie pracy jest paragraf o zakazie dyskryminacji ze wzgledu na orientacje.
Czasem po prostu prawo napisane nie nadąża za zmianami rzeczywistości.
W Polsce mamy zapis w prawie pracy ale nie mamy w prawie karnym, przez co każdy może nas publicznie lżyć i jedyne co możesz zrobić to założyć sprawę cywilną co i tak nie do końca się sprawdza, jak się ostatnio okazało w sprawie Godek, bo trzeba udowodnić sądowi, że jest się pokrzywdzonym czyli że jest się orientacji homoseksualnej. Absurd tego żądania jest tak wielki, że nawet nie chce mi się wymyślać jak to niby mamy dowodzić swojej orientacji (oświadczenie wystarczy? a może jakaś demonstracja?). Jedyna nadzieja w tym, że wyższa instancja będzie bardziej rozsądna.
Polska pod tym wzgledem lepsza bo w kodeksie pracy jest paragraf o zakazie dyskryminacji ze wzgledu na orientacje.
Zaraz, jak mozna dyskryminowac w zatrudnieniu ze wzgledu na orientacje panie @maxoku? Ponoc nie ma czegos takiego jak „heteronormatywnosc” zachowań, a przychodzac do pracy nie idzie sie tam by byc hetero czy homo, ale pracownikiem!