Queer.pl: W dobie postępującej celebrytyzacji, Twoja książka wydaje mi się strzałem w dziesiątkę. Opowiesz pokrótce, co możemy w niej znaleźć?
Patryk Chilewicz: To przewodnik po tajnikach sztuki celebryckiej. Ale nie taki smutny i nudny, a raczej ostra jazda bez trzymanki.
W formie poradnikowej wyśmiewam formułę poradników, więc nie zabraknie „złotych myśli”, zadań czy gadek motywacyjnych. Jestem dumny z tego, jak ładnie wygląda książka. Warstwa estetyczna była dla mnie ważna i wiem, że podoba się też czytelniczkom.
Żeńska końcówka nie jest przypadkowa, przewija się też w całej książce. Nie oznacza, że książka jest kierowana tylko do kobiet. Po prostu uważam, że świat poświęca za dużo uwagi męskim końcówkom i w mojej książce mamy małą woltę w tym temacie.
Queer: Do kogo jest skierowany „FEJM. Poradnik początkującego celebryty”? Chcesz trafić do młodszych odbiorców i odbiorczyń, czy ci nieco starsi również znajdą coś dla siebie?
Patryk Chilewicz: Choć książka w podtytule ma „Poradnik Początkującego Celebryty”, kierowana jest po prostu do ludzi, którzy mają podobne poczucie humoru co ja, Madam czy Vogule Poland.
To nie jest książka dla wszystkich - świetnie zdaję sobie z tego sprawę i dlatego zdecydowałem, że książka nie będzie walała się po księgarniach. Można ją kupić tylko online w formie papierowej z dostawą, e-booka lub audiobooka, który czytam osobiście. Nie chciałbym spowodować u kogoś, kto nie zrozumie jej konwencji i potraktuje ją na serio, niepotrzebnych spazmów oburzenia. Nie zależy mi na tym i kumam, że nie wszyscy muszą lubić i chcieć wejść w tę ironiczną konwencję.
Queer: Jak się odnajdujesz w roli pisarza?
Patryk Chilewicz: To już ten moment, w którym można mnie nazywać per „pisarz”? (śmiech w nawiasie) Chyba fajnie, od dzieciaka chciałem pisać książki i wciąż pisałem jakieś opowiadania. Specjalnie na tapetę pierwszej książki wziąłem lekki gatunkowo temat i wybrałem prostą formułę, bo nie chciałem na wstępie wyskakiwać z jakimś epokowym dziełem. Miałem poczucie - słuszne, jak się ostatecznie okazało - że muszę nauczyć się nowej formuły pracy i obyć w szablonach, jakie nakłada tryb wydawniczy, więc nie ma sensu pozwolić ego na przerost ambicji. Na wielkie dzieła mam jeszcze czas. Nie wszystko musi być arcydziełem, by sprawiać radość, zwracać uwagę czy zwyczajnie relaksować.
Queer: Napotkałeś jakieś trudności w trakcie pisania?
Patryk Chilewicz: Dotąd pisałem krótkie formy - artykuły czy felietony, więc największym wyzwaniem było rozłożenie wszystkiego, co mam do przekazania, na o wiele więcej znaków. Lata pracy w gazetach czy portalach nauczyły mnie czegoś odwrotnego, kondensowania słów. A poza tym, to wiadomo: lenistwo, brak czasu...
Queer: Wydaje mi się, że świat show-biznesu to materiał na więcej niż jedną książkę. „FEJM” doczeka się kontynuacji? Może masz już jakieś inne plany wydawnicze?
Patryk Chilewicz: Na pewno kiedyś powstanie książka, którą stworzymy razem z Madamem, w której zdradzimy wszystkie tajemnice tego środowiska. O ile „FEJM” skupia się na mechanizmach show-biznesu, o tyle przyjdzie jeszcze czas na anegdoty dotyczące konkretnych osób, zjawisk czy potyczek, jakie odbywamy, bez afiszowania się z nimi. Najpierw musimy jednak uzbierać fortunę na procesy. A co do innych planów… Są takie!
Teraz skupiam się na promocji „FEJMU”, ale w głowie mam konkretny pomysł na bardzo osobistą książkę. Na to jednak przyjdzie jeszcze czas. Albo nie przyjdzie i będzie koniec świata. Zobaczymy.
Queer: Myślę, że wiele osób nie wybaczyłoby mi nie skorzystania z okazji, więc muszę zapytać. Czy wiadomo już, kiedy i gdzie odbędzie się najbliższa impreza z Vogule Poland?
Patryk Chilewicz: To pytanie, na które sam chciałbym znać odpowiedź. Póki co nie wiadomo wiele, ale trzymamy rękę na pulsie. Zrezygnowaliśmy z imprez chwilę przed oficjalnymi zakazami, bo zdrowie i bezpieczeństwo Vogulemaniaczek i Vogulemaniaków są dla nas ważniejsze od pieniędzy i splendoru. Tego też zamierzamy się trzymać i nie cwaniakować. Póki co zakazy co do imprez są utrzymane, więc czekamy cierpliwie. Nie wiadomo, co wydarzy się latem, a co jesienią, bo pojawiają się teorie o drugiej fali zachorowań. Tymczasem jesteśmy jeszcze w pierwszej, a sytuacja jest dynamiczna, więc…
Dbajmy o siebie, słuchajmy mądrych ludzi i pamiętajmy, że rzeczywistość nie jest zwyczajna, więc warto zrobić trzy głębokie wdechy, zanim wylejemy swoje frustracje w sieci. To niełatwe, wiem to po sobie, ale polecam każdemu. „FEJM” może przynieść ukojenie i oderwanie od tego tematu, więc choć promocja książki została mocno ograniczona z powodu braku spotkań autorskich, to być może dobrze, że ukazała się właśnie teraz. Chyba nie ma sensu w kółko czytać o tym, że ludzie wokół umierają.
"FEJM. Poradnik Początkującego Celebryty", który ukazał się we współpracy z Wydawnictwem Otwarty, jest dostępny już od 13 maja. Pozycję można zamówić on-line w postaci książek i e-booków.
(kb)