Vogule Poland to nie blog, nie strona internetowa, nie do końca fanpage, ani strona z memami. To dziecko internetu i polskiego showbiznesu. Nie oszczędza nikogo, szydzi, ironizuje i krytykuje. A za Vogule Poland kryje się para - Patryk Chilewicz i Madam. Rozmawiamy z nimi właśnie o fenomenie Vogule, a także o ich nowej, nadchodzącej książce "Kuriozum".
Czujecie, jak byście byli “ambasadorami gejów” w Polsce — nie możecie nic zrobić i po od razu jest, że środowisko LGBT zrobiło daną rzecz?
Patryk: Tak jest i bardzo mnie to denerwuje, ponieważ nie jesteśmy członkami żadnej organizacji i ciężko nasze wybory, nasze zachowania podpisywać pod każdego, kto jest gejem na przykład, bo to trochę tak jakby blondynka coś zrobiła i nagle wszystkie blondynki musiałyby się pod tym odpisać.
Madam: Ja nie zwracam na to uwagi. Zdaję sobie sprawę, że na przestrzeni lat na pewno powracały jakieś argumenty odbiorców, że skoro chcemy tolerancji, to czemu śmiejemy się czy krytykujemy innych. Nie nazwałbym nas reprezentantami nikogo, prócz siebie samych.
Niedawno Gosia Andrzejewicz napisała o was coś podobnego.
Madam: Tak, wrzuciliśmy jej zdjęcie, na którym nałożony filtr rozmył jej nos, a ona porównała ten nasz żart do rasizmu. Jest o tym też w naszej książce. To jest częsty przypadek wśród celebrytów, że żarty i krytykę nazywają hejtem, lub porównują je do jakiś okropnych sytuacji, z którymi nigdy nie mieli do czynienia. Tym sposobem próbują odwrócić kota ogonem.
Tęsknicie czasami za takim show biznesem, w którym dramy Dody i Przemysława Salety co tydzień nadawane w telewizji? A może przez te kilkanaście lat nic się nie zmieniło...
Madam: Tęsknię za bardziej plugawym show biznesem. Uważam, że teraz z powodu social mediów i tysięcy różnych reklamodawców większość tych osobowości po prostu nie jest sobą. Teraz sprzedają kogoś innego niż siebie, bo po prostu potrzebują sprzedać jakiś produkt czy markę. To jest to jest nudne. Wolałbym jakby obrzucali się jakimś inwektywami, byłoby przynajmniej zabawnie.
Czy przez to, że teraz te światy celebrytów i influencerów często się mieszają, wam jest trudniej komentować te wszystkie wydarzenia?
Madam: Moim zdaniem nam jest łatwiej komentować takie rzeczy, bo jest tego więcej. My jesteśmy na takim etapie w życiu, gdy możemy komentować jedynie rzeczy takie, jakie chcemy komentować, a chcemy komentować rzeczy, które są głupie i zabawne, a nie smutne i kontrowersyjne.
Ale czy komentowanie filmów Ekipy daje wam taki sam fun jak Beata Kozidrak?
Madam: Zdecydowanie nie.
Patryk: Nie.
Madam: Uważam, że większość twórców internetowych młodego pokolenia jest po prostu nudnych i wykreowanych i milion razy bardziej wolę przeczytać coś w “Życiu na gorąco” o Beacie Kozidrak.
Jak to się dzieje, że queerowa społeczność kocha diwy? Nawet nie mówię tu o Kozidrak, która teraz jest stawiana raczej w negatywnym świetle, ale o Dolly Parton, Cher itd. U was też widać to zainteresowanie nimi.
Patryk: Wydaje mi się, że w naszym przypadku dużą rolę odgrywa miłość do campu - eksplorujemy go razem z naszymi widzami i fanami oraz to, że mamy wyczucie tych diw, które łączą się z tym, czego oczekują osoby LGBT od popkultury.
Wrócę jeszcze na chwilę do plotek i żartów z celebrytów. Jednocześnie rzeczywiście czasami jedziecie po bandzie i możecie ranić ludzi swoimi komentarzami na temat gwiazd, a z drugiej strony mówicie w swoich vlogach o terapii i radzeniu sobie z hejtem. Dla was te dwie rzeczy się nie wykluczają?
Patryk: Wydaje mi się, że my od dłuższego czasu prowadzimy nasze media i naszą narrację... inaczej - my po prostu mamy bardzo dużo rzeczy w dupie i mało rzeczy nas obchodzi takich związanych z show biznesem. Wychodzimy z założenia, że nawet gdy Tamara Gonzalez Perea sprzedaje czaszki za osiemset złotych, które mają leczyć z raka, to wolimy się z tego pośmiać i po prostu pokazać to, że to istnieje, niż robić odcinek interwencyjny i mówić o niej wprost, że jest oszustką, złodziejką itd. Wychodzimy z założenia, że można się z czegoś pośmiać, a niekoniecznie trzeba przy tym kogoś obrażać.
Madam: Można się z tego pośmiać i jednocześnie wskazać daną sytuację i wydaje mi się, że inteligentny odbiorca z bardziej może wyrafinowanym poczuciem humoru będzie w stanie jednocześnie się z tego zaśmiać i jednocześnie zdać sobie sprawę z takiej sytuacji. Świat nie jest na co dzień wesołym miejscem, ale bez sensu jest cały czas chodzić, płakać i przeklinać, więc myślę, że lepiej śmiać się z głupich rzeczy i po prostu mieć świadomość, że one są. Podsumowując, mnie też to nie obchodzi.
A w książce piszecie o tym, że Vogule Poland musiało złagodzić swój humor...
Madam: Nie musieliśmy na pewno, bo nic nie musieliśmy, ale chcieliśmy. To jest przede wszystkim spowodowane tym, że wiele rzeczy teraz już nas nie obchodzi i mamy inną filozofię na życie. Najważniejsze jest tu i teraz oraz nasze życie, a nie życie gwiazd i Vogule Poland, więc nie zamierzamy wdawać się w jakieś nieistotne kłótnie. Cały świat, na całe szczęście, idzie do przodu. Humor i to, w jaki sposób się żartuje i na jakie tematy, z czasem się zmienia. Ludzie też dojrzewają z wiekiem i zauważają, że może coś można powiedzieć inaczej. Z drugiej strony staramy się nie popadać w jakąś paranoję. Prawda jest taka, że zawsze, czegokolwiek nie wstawisz, nawet mema z małym kotkiem, to i tak znajdzie się ktoś, kto będzie urażony.
Patryk: Zawsze znajdzie się jedna osoba, albo nawet więcej, która po prostu będzie chciała coś negatywnie odebrać i zawsze znajdzie sposób, żeby to zrobić. Wydaje mi się, że mamy dosyć zdrowe podejście do tego, że nasz prywatny humor, poza internetowy, jest ostrzejszy i jest czasami mniej wyrafinowany, ale wiemy też poprzez swoje doświadczenia, że nie warto się dzielić każdą śmieszną rzeczą w internecie, ponieważ może zostać opacznie zrozumiana, może ktoś mieć mniej wrażliwości albo więcej wrażliwości w jakimś temacie, albo może to być po prostu specjalnie wykorzystane przeciwko tobie.
Patryk, w książce dużo jest o twoim uzależnieniu od alkoholu. Czemu zdecydowałeś się na tym skupić?
Patryk: Jestem już po terapii, a mówię o tym w naszej książce dlatego, że to było i nadal jest częścią Vogule Poland - ten okres, kiedy piłem alkohol i ten okres, teraz kiedy tego alkoholu nie piję. To też wpłynęło na wiele zachowań, na wiele zmian, które także dotyczyły Vogule Poland. Wydaje mi się, że nie mogłem tego pominąć. Czułem się komfortowo, mówiąc o tym zwłaszcza dlatego, że ten wywiad do książki prowadziła nasza koleżanka Aleksandra Pajewska-Klucznik. Wbrew pozorom jestem osobą raczej nieśmiałą, więc obecność Oli mi pomogła.
Wiem, że w waszej książce są rzeczy, o których nie chcieliście mówić na waszym kanale na Youtubie, żeby nie wywoływać dramy. Nie boicie się, że teraz ją wywołacie, publikując to wszystko?
Patryk: Myślę, że może z tej książki wyniknąć niejedna drama. Zarówno prawnik, z którym się konsultowaliśmy, który czytał tę książkę, jak i redaktor, który ją redagował, polecali nam usunąć, zmienić czy wygładzić kilka fragmentów. Uznaliśmy, że nie będziemy tego robić, bo chcemy być w pełni szczerzy i w pełni opowiedzieć naszą historię.
Madam: O tych wszystkich sytuacjach moglibyśmy sobie opowiedzieć na Youtubie i zarobić na tym gruby hajs, ale w ogóle nie o to chodzi. Wydajemy książkę na dziesięciolecie, więc nie mogliśmy niczego pominąć. Nawet tych rzeczy, które po mijaliśmy przez lata. To jest ten czas, żeby one wyszły. Czy one spowodują jakieś dramy? Nie obchodzi mnie to, staram się o tym nie myśleć. Wszystko, co powiedzieliśmy i napisaliśmy w tej książce, jest prawdą, na wszystko mamy dowody.
Wśród osób, które was oglądają i słuchają, jest duże zainteresowanie waszym związkiem i życiem prywatnym. Jak myślicie dlaczego?
Patryk: Po części tego nie rozumiem i sam chciałbym się dowiedzieć. (śmiech) Wydaje mi się, że może to wynikać z tego, że jesteśmy trochę inną parą niż większość par w mediach społecznościowych czy szerzej w mediach. My po pierwsze nie epatujemy, jak to się mówi, swoim homoseksualizmem... A tak zupełnie na serio, nie mamy takiej potrzeby, po prostu, żeby wstawiać zdjęcia na przykład pocałunku, przytulania się i tak dalej. Po prostu nie jesteśmy takimi osobami.
Madam: Mnie się wydaje, że po prostu jesteśmy super zabawni i fajni i część odbiorców jest tym zainteresowana. Absolutnie ich rozumiem - tworzymy pewnego rodzaju społeczność i jeśli odbiorcy traktują nas jako pewnego rodzaju znajomych czy jakiś nie wiem osoby do obserwowania, czy wspólnego rozwijania się, to ja nie mam z tym żadnego problemu.
W showbiznesie coraz bardziej rozchwytywane są plotki o tym, że jakaś gwiazda się wyoutowała. Co myślicie o tego typu plotkach? Czy to to samo co plotkowanie o romansach gwiazd?
Patryk: Ciężkie pytanie! Wychodzę z takiego założenia, że jeśli ktoś jest niewyoutowany, ale nie czyni nic złego, to warto zostawić go w spokoju. Inaczej widzę to, gdy ktoś jest niewyoutowany, a jest na przykład skrajnym konserwatystą, który uważa, że “homoseksualizm” trzeba kryminalizować. No to wg mnie takie osoby powinno się outować.
Madam: Ja rozumiem, że ludzie są w różnych sytuacjach, ale my jesteśmy przykładem na to, że można daleko zajść, będąc od samego początku sobą, również w kwestii seksualności... bo to nie było tak, że zrobiliśmy jakiś coming out, po prostu nigdy niczego nie ukrywaliśmy. Nikt mi nie wmówi, że jest to niemożliwe. Jeżeli ktoś 50 lat ściemnia na temat swojej orientacji, albo w pewien sposób oczernia swoją część społeczeństwa tylko po to, aby przypodobać się części, która tak naprawdę go nienawidzi, żeby mieć z tego pieniądze, to ja nie mam dla tej osoby z szacunku. Uważam, że jest na to za późno, jeżeli przez ten cały czas najważniejsze dla ciebie było jedynie zdobycie jak najszybciej pieniędzy.
Piasek?
Madam: Dokładnie.
Wasza książka powstała w styczniu. Czy od tego czasu wydarzyło się coś, co będziecie chcieli umieścić w następnej książce?
Patryk: Na pewno wydarzyły się takie sytuacje. Fabijański rozstał się z Maffashion...
Madam: No i Justyna Steczkowska do nas dzwoniła!
Czy muszę czekać dziesięć lat, żeby dowiedzieć się, dlaczego do was dzwoniła?
Madam i Patryk: Tak. Nic ci nie powiemy. (śmiech)
Poniedziałek, 18.05.2020 "FEJM. Poradnik Początkującego Celebryty" Patryka Chilewicza już w sprzedaży!
Czwartek, 25.10.2018 Queerowym okiem o popkulturze
Czwartek, 30.08.2018 Vogule Poland vs TVN. Kogo obrażają dziś memy w Internecie
Piątek, 26.01.2018 Qlturalne podsumowanie tygodnia
Środa, 25.10.2017 Książka Barb ze "Stranger Things"
nasz prywatny humor, poza internetowy, jest ostrzejszy i jest czasami mniej wyrafinowany, ale wiemy też poprzez swoje doświadczenia, że nie warto się dzielić każdą śmieszną rzeczą w internecie, ponieważ może zostać opacznie zrozumiana, może ktoś mieć mniej wrażliwości albo więcej wrażliwości w jakimś temacie, albo może to być po prostu specjalnie wykorzystane przeciwko tobie.
Powiedzieli ludzie którzy stracili widzów po nagraniu gdzie mówią:
-Po co? przecież tam są brzydcy ludzie.
Za co nigdy nie przeprosili czyli "tak zrobiliśmy źle". Tylko "bo wy nas nie rozumiecie". Faktycznie fajne poczucie humoru...
Wytknięto wam toksyczność i hipokryzję.
A co do Tamara Gonzalez Perea to jak nie lubię Stanowskiego tak materiał o niej zrobił na poziomie i z takim inteligentnym uszczypliwych humorem. Nie robiąc przy tym z siebie pajaca. Zrobił research na temat chociażby jej kompetencji. I serio pod adresem podanym na stronie sklepu jest prywatne mieszkanie, żadnej tabliczki, nic. Można sobie w google street view obejrzeć. Polecam sobie obejrzeć fragment ze stawaniem się "totalnym biologiem".
Dobrze, że znani jesteście w swojej banieczce informacyjnej i warto tam zostać, bo rzeczywistość może być brutalna.
Nie wiem po co promować takich ludzi.