W Europarlamencie przegłosowano rezolucję potępiającą dyskryminację osób LGBTI. W tekście Polska została kilkakrotnie wymieniona z nazwy. Politycy i polityczki skrytykowali powstające w niektórych samorządach "strefy wolne od LGBT" i wezwali Komisję Europejską do skontrolowania czy fundusze unijne są w nich wykorzystywane zgodnie z zasadą niedyskryminacji. Co dokument PE oznacza w praktyce? Tłumaczy prawnik i radny Warszawy, Marek Szolc.
Europarlamentarzystki i europarlamentarzyści wezwali kraje członkowskie do zdecydowanych działań mających na celu przeciwdziałanie dyskryminacji oraz do zapewnienia odpowiednich rozwiązań prawnych, które gwarantowałyby karalność przestępstw motywowanych nienawiścią, między innymi fobią do osób LGBTQ.
Ponadto Polska została wezwana, aby zgodnie z prawem krajowym, wynikającym m.in. ze zobowiązań międzynarodowych, unieważniła przyjęte do tej pory deklaracje, karty i rezolucje "anty-LGBT". Zaapelowano także do Komisji Europejskiej o skontrolowanie czy fundusze unijne przyznane samorządom, które zadeklarowały się jako "strefy wolne od LGBT", są przez nie wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem i poszanowaniem zasady niedyskryminacji.
Co to oznacza w praktyce? Tłumaczy Marek Szolc, radny Warszawy i prawnik, który razem z Towarzystwem Prawa Antydyskryminacyjnego przygotował w lipcu ekspertyzę wykazującą, że deklaracje "anty-LGBT" są niezgodne z Konstytucją oraz prawem unijnym. "Rezolucja nie jest dokumentem o 'twardych konsekwencjach'. Parlament Europejski reprezentuje społeczeństwo Unii Europejskiej i w tym względzie zadziałał zdecydowanie. (...). Rezolucja nie pociąga za sobą bezpośrednich sankcji, ale mogą z niej wyniknąć pewne działania" - mówi Szolc.
"Może być narzędziem (rezolucja, przyp. red.), podstawą dla Komisji Europejskiej, która jest władzą wykonawczą w Unii, by wszcząć działania względem samorządów, które podjęły podobne uchwały (zadeklarowały się jako "strefy wolne od LGBT", przyp. red.). Komisja może zweryfikować czy dotacje im przyznawane są wydawane z poszanowaniem zasady niedyskryminacji, która wynika z Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej" - tłumaczy ekspert i dodaje, że rezolucja "daje nadzieję na to, że zostaną podjęte konkretne działania".
Pełen tekst rezolucji znajdziecie tutaj: http://www.europarl.europa.eu/
(pk)
Poniedziałek, 14.09.2020 Parlament Europejski zajmie się sytuacją osób LGBT w Polsce i ich skargami. Wiąże kryzys praworządności z homofobią
Piątek, 20.12.2019 Socha: nie słyszałam o prawie dyskryminującym osoby LGBT w Polsce
Piątek, 05.03.2021 Atlas Nienawiści podsumowuje swoją działalność: po prostu nazwaliśmy po imieniu to, co działo się w Polsce
Czwartek, 17.09.2020 Przewodnicząca Komisji Europejskiej: W UE nie ma miejsca na "strefy wolne od LGBT"
Wtorek, 15.09.2020 Europosłowie i Europosłanki masakrują rządy PiS: brak praworządności i jawna dyskryminacja osób LGBTI
Mniej więcej tak samo im zależy na gejach, jak na prekariuszach.
A co do formalnych spraw: Karta Praw Podstawowych (a dokładniej Traktat Lizboński) został kurtyzowany przez rządzących Wielką Brytanią, Czechami i Polską.
Powtórzę więc jak zwykle: nie będziemy wolni między wyzyskiwanymi. Liczyć na ekskluzywne prawa, gdy np. kraje UE uczestniczą w wojnach imperialistycznych USA oraz w np. ekonomicznym wyzysku Afryki i Azji - jest naiwnością. Im szybciej to sobie uświadomimy, tym dla nas lepiej.
zagrozi zakręceniem kurka z kasą, to się opamiętają !