Twórcy i twórczyni Atlasu Nienawiści na łamach "Gazety Wyborczej" podsumowują swoją działalność, podczas której zbierają informacją o samorządach, które uchwaliły się strefą "wolną od LGBT" lub przyjęły Samorządową Kartę Praw Rodzin. Obecnie niektóre samorządy pozywają aktywistów i aktywistkę za naruszenie dobrego imienia gminy.
"Czwarty pozew na 40. urodziny" – ironizuje Jakub Gawron. Z kolei Paweł Preneta wylicza: "najpierw do sądu podały nas władze powiatu przysuskiego na Mazowszu, potem powiat przasnyski oraz Podhale i powiat tatrzański. A teraz powiat tarnowski, czyli znowu Małopolska".
"W każdym piśmie jest właściwie to samo. Zmienia się tylko strona poszkodowana" – twierdzi Kamil Maczuga. Chociaż sprawa dotyczy różnych samorządów, wszystkich reprezentuje Jerzy Kwaśniewski z Ordo Iuris, domagając się odszkodowania po 20 tys. złotych i przeprosin przed budynkiem Parlamentu Europejskiego w Brukseli oraz w budynku Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie.
Aktywiści i aktywistka zajmują się monitorowaniem stref "wolnych od LGBT" niemal od samego początku ich występowania. "My po prostu nazwaliśmy po imieniu to, co działo się w Polsce. Trudno o bardziej jaskrawy przykład nienawiści do drugiego człowieka niż jego dyskryminacja. Trzeba być ślepym, żeby udawać, że przyjmowane co rusz deklaracje nie miały tego na celu" - komentuje Preneta.
Wskazują, że w szczytowej mieli trudność w nadążeniu za działaniami kolejnych samorządów. "Jakby kolejni radni prześcigali się, kto szybciej uchwali ten dokument. W wielu miejscach przyjęto go nawet podwójnie: raz głosowano nad "strefą wolną od LGBT", a chwilę później nad Samorządową Kartą Praw Rodzin autorstwa Ordo Iuris" – wspomina Kamil Maczuga. SKPR "zawiera fragment o tym, że samorząd nie powinien wspierać finansowo projektów "podważających tożsamość małżeństwa i autonomię rodziny", czyli np. projektów równościowych, antydyskryminacyjnych, które często organizują stowarzyszenia działające na rzecz praw osób LGBT. Ordo Iuris nigdy nie ukrywało, że opracowało tę kartę w kontrze do karty LGBT+ podpisanej dwa lata temu przez Rafała Trzaskowskiego. Stanęli w kontrze do telefonów zaufania dla prześladowanych nastolatków, hosteli interwencyjnych dla gejów, lesbijek czy osób transseksualnych wyrzucanych z domu, do przeszkolenia nauczycieli, żeby ci odpowiednio reagowali na dyskryminację w szkołach. Tak jakby wspieranie tych działań i osób LGBT było zagrożeniem dla polskiego porządku społecznego" – dodaje Jakub.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
"Radni zwęszyli okazję na szybką popularność. Robili sobie kampanię, krzycząc, że LGBT to zamach na rodzinę, że chodzi o demoralizowanie młodych, uczenie przedszkolaków masturbacji. To było obrzydliwe. Jestem hetero, mam żonę i dzieci. Nie byłem więc celem ich nienawiści. W tym jednak upatruję wartości Atlasu: pokazaliśmy przywileje większości. Według polskiego prawa moja rodzina jest legalna. Mam prawo pocałować żonę w parku, mam prawo do wspólnego rozliczenia podatków i informacji o stanie jej zdrowia. Moi homoseksualni koledzy nie mają już do tego prawa. A różni nas tylko to, że zakochali się w mężczyźnie, a ja w kobiecie" – dodaje Paweł Preneta.
Cała rozmowa z osobami odpowiedzialnymi za Atlas Nienawiści znajduje się tutaj.
(kb)