Marek Szolc, prawnik i warszawski radny wraz z Polskim Towarzystwem Prawa Antydyskryminacyjnego wydał prawną ekspertyzę z której wynika, że uchwały przeciwko "ideologii LGBT" przyjmowane przez niektóre samorządy są niezgodne z prawem. Zgodnie z ekspertyzą samorządy łamią art. 32 Konstytucji, mówiący o tym, że wszyscy są równi wobec prawa i nikt nie może być dyskryminowany z jakiejkolwiek przyczyny.
Marek Szolc, prawnik i radny miasta stołecznego, razem z Polskim Towarzystwem Prawa Antydyskryminacyjnego opracowali ekspertyzę prawną, z której wynika, że uchwalane na szczeblu samorządów uchwały regionów "wolnych od LGBT" są niezgodne z prawem.
Na chwilę obecną takie deklaracje przyjęły
4 województwa (
małopolskie, lubelskie, podkarpackie, świętokrzyskie), 10 powiatów (świdnicki, rycki, zamojski, białostocki, leski, tarnowski, lubaczowski, mielecki, jarosławski puławski, 4 miasta (Ostrów Lubelski, Świdnik, Puławy, Kraśnik), a także 8 gmin.Z ekspertyzy prawnej wynika, że chociaż dokumenty uchwalane przez samorządy
nie są aktami prawa miejscowego i nie mają bezpośrednich konsekwencji prawnych - trzeba traktować je jako "uchwały w rozumieniu przepisów regulujących działalność samorządu", a także "polityczny wyraz woli władz publicznych".
"Zgodnie z art. 7 Konstytucji i orzecznictwem NSA samorząd ma działać na podstawie i w granicach obowiązującego prawa. To chroni obywateli przed nadmierną ingerencją władzy w obszary, na które ta nie powinna mieć wpływu. Konstytucja – a dokładnie art. 32 – ustanawia zakaz dyskryminacji kogokolwiek z jakiejkolwiek przyczyny w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym.
Na władzach publicznych ciąży więc obowiązek budowania społeczeństwa, które jest równe. Analogicznie,
nie można znaleźć żadnych przepisów, które uprawniałyby do działania przeciwko grupom mniejszościowym; takich, których celem byłaby dyskryminacja czy wykluczenie" - mówi Szolc dla OKO.press.
Jakie jeszcze przepisy są łamane poprzez przyjmowanie tego typu deklaracji? Przede wszystkim
art. 32 Konstytucji, mówiący o tym, że wszyscy są równi wobec prawa i nikt nie może być
dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Ponadto: Kartę Praw Podstawowych UE art. 21, us. 2; Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności art. 14; Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych art. 26, a także Ustawę o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania art. 8, us. 1.
"I właśnie dlatego powołanie przepisów odnoszących się do praw człowieka i obywatela powinno być podstawą do zatrzymania takich szkodliwych inicjatyw na wszystkich poziomach – gmin, powiatów, sejmików województw. Treść uchwał wymierzonych w osoby LGBT+ jest z nimi po prostu nie do pogodzenia" – komentuje Szolc.
"Dziś zamiast zasad legalizmu, praworządności i niedyskryminacji obowiązuje znana z porzekadła zasada "wolność Tomku w swoim domku". To niedopuszczalne" - mówi radny.
Konsekwencją przyjmowania takich ustaw jest zablokowanie wszelkich działań równościowych w danym miejscu oraz brak przestrzeni do włączania osób LGBTQ w inicjatywy samorządu. Może także prowadzić do przyzwolenia na przemoc i zwiększenia częstotliwości występowania przestępstw z nienawiści. "Przyjmowanie uchwał ma właśnie wywierać efekt mrożący. Nie mniej ważne jest to, że samorząd wysyła sygnał do niestosowania obowiązujących przepisów prawnych. Jak bowiem połączyć polityczne stanowisko samorządu, które mówi o nietolerowaniu osób LGBT z prawnymi gwarancjami ochrony przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną w miejscu pracy?” – komentuje Szolc.
Jak zatem przeciwstawiać się takim procederom? Według Szolca przeciwstawiać im się powinni wojewodowie. "To oni sprawują nadzór nad legalnością działań samorządu. Uchwały, które naruszają prawo powinny być zaskarżane do sądów" - twierdzi radny. "Możemy tylko zgadywać dlaczego wojewodowie milczą, gdy ponad 30 jednostek samorządu terytorialnego prowadzi nielegalne działania i narusza rdzeń systemu ochrony praw człowieka i obywatela w Polsce i Unii Europejskiej".
W sytuacji, kiedy brak reakcji ze strony tego organu - można podjąć inne prawne drogi, takie jak pozew cywilny. "Musimy jednak pamiętać, że ścieżka cywilna w Polsce nie jest tak skuteczna jeśli chodzi o ochronę przed dyskryminacją" - dodaje Szolc.
(kb)
Tego by brakowało
"zapomnieć o wysokiej nietolerancji w moim środowisku, przywyknąć do środowiska LGBT i być może znaleźć w końcu sympatię :)"
Odejść od prawaków bo się jest LGBT. Próba znalezienia przyjaciół wśród innych LGBT z jednoczesnym wyzywaniem od lewaków. To ma sens. Powodzenia.