Rozmawialiśmy z dr Walusiak-Bednarek z biura prasowego UMK
Sprawa prof. Nalaskowskiego, wykładowcy na toruńskim Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika odbiła się szerokim echem w mediach po opublikowaniu przez niego skrajnie homofobicznego felietonu na łamach "Sieci". Dzisiaj otrzymaliśmy informację, że profesor zostanie zawieszony w obowiązkach nauczyciela akademickiego, a sprawą zajmie się rzecznik dyscyplinarny UMK.
O profesorze Aleksandrze Nalaskowskim pisaliśmy, kiedy opublikował wyjątkowo homofobiczny i dyskryminacyjny felieton pt. "Wędrowni gwałciciele" na łamach tygodnika "Sieci". Przypomnijmy, że wykładowca nazwał uczestników Marszów Równości:
"zniewieściałymi gogusiami, wesołkami na utrzymaniu mamusi, facecikami, chcącymi się wiecznie bawić, obleśnymi, grubymi, wytatuowanymi babami, które ostentacyjnie się całują jak na wyuzdanych filmach i osobnikami, którym trudno przypisać jakąś płeć". Mężczyzna niejednokrotnie używał też wobec osób LGBT określenia "gwałciciele".
Homofobicznym profesorem zajęło się wczoraj, 9 września, kolegium rektorskie, które miało zdecydować o dalszym losie wykładowcy.
Rozmawialiśmy z przedstawicielką biura prasowego UMK, dr Ewą Walusiak-Bednarek.
Prof. Nalaskowski zostanie od jutra zawieszony w obowiązkach nauczyciela akademickiego, zostanie także wszczęte postępowanie wyjaśniające przez rzecznika dyscyplinarnego UMK.
10 września 2019 r. rzecznik dyscyplinarny UMK wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie publikacji przez prof. Aleksandra Nalaskowskiego felietonu „Wędrowni gwałciciele”. Ponadto w związku z wszczęciem postępowania profesor został zawieszony na 3 miesiące w obowiązkach nauczyciela akademickiego. Decyzja kolegium rektorskiego dotycząca zawieszenia motywowana jest wagą i wiarygodnością stawianych zarzutów. W opinii kolegium doszło do rażącego naruszenia wymogów, które zarówno ustawa o szkolnictwie wyższym i nauce, jak i wewnętrzne regulacje UMK, a także powszechnie przyjęte standardy współżycia społecznego stawiają przed nauczycielem akademickim. W szczególności została naruszona zasada poszanowania godności człowieka niezależnie od jego przekonań politycznych, religijnych, narodowości czy orientacji seksualnej.
Zespół Prasowy UMK
Kolegium rektorskie postanowiło ukarać Nalaskowskiego zawieszeniem w obowiązkach nauczyciela akademickiego, Walusiak-Bednarek mówi także, że wobec wykładowcy zostanie wszczęte postępowanie wyjaśniające, którym zajmie się rzecznik dyscyplinarny UMK.
Co na to sam zainteresowany? Wczoraj na "Nowości" Dziennik Toruński opublikowano wywiad z Nalaskowskim. Na pytanie redaktorki, czy nie obawia się konsekwencji, które kolegium rektorskie może wyciągnąć z jego czynu powiedział: "Nie. Mam już dość tych „profesorskich” ograniczeń. Przez 25 lat prowadzenia szkoły w Toruniu, nie mogłem się napić piwa w mieście z kolegą, bo zaraz ktoś to komentował; „A zobacz, pedagog, a chleje piwo”. Mam wszystkie możliwe ograniczenia, nie mogę nikogo krytykować za karę, bo jestem profesorem? Nie czuję się ani bohaterem ani nie jestem masochistą. Jestem wierny uniwersytetowi do bólu, od prawie czterdziestu lat. Przez kilkanaście lat pełniłem funkcje kierownicze, co na uniwersytecie nie jest zjawiskowo opłacalne, a powiększa bardzo worek z robotą teraz uczelnia chce mnie karać? A niechaj karze. Tylko z jakiego paragrafu? Ja poniosę konsekwencje".
Nalaskowski mówił także dlaczego napisał taki felieton i dlaczego użył w nim tak niedopuszczalnego języka: "Niedawno zrozumiałem, że żeby walczyć z ideologią LGBT trzeba użyć broni, której używa przeciwnik. Każdy ma prawo być zwolennikiem tej ideologii i głosić na jej cześć peany i piać z zachwytu, ale również każdy ma prawo do krytyki. Można też nie zgadzać się z moim felietonem, w którym świadomie użyłem języka, którego używa przeciwnik".
Dodaje: "Gdy byłem kulturalny, poprawny politycznie, używałem języka, jaki „przystoi profesorowi”, to nikt tego nie zauważył. W momencie, kiedy wrzasnąłem okazało się, że coś się obudziło. Zrobiłem to świadomie, ale nagle okazało się, że nie mam do tego prawa. A dlaczego nie? Przecież prof. Hartman też jest profesorem. Proszę mi pokazać, komu z ludzi, których wymieniłem, włos z głowy spadł, a krytykują równo, albo mocniej niż ja".
O prawach osób LGBT Nalaskowski mówi: "Na Boga! Jakie prawa? Czy można mieć prawo do odrąbywania komuś nogi? Czy można mieć prawo do powszechnego propagowania ideologii, która jest niezgodna z prawem naturalnym, czy prawem bożym?", zaś o Światowej Organizacji Zdrowia, że "nie jest organizacją naukową, a żadna organizacja naukowa nie przyjmuje prawdy większością głosów, więc nie ma o czym mówić".
(kb)