"Wędrowni gwałciciele", felieton prof. UMK Aleksandra Nalaskowskiego, wywołał duży sprzeciw w wielu środowiskach. Potępiają go przedstawiciele toruńskiego Marszu Równości oraz polityczka Joanna Scheuring-Wielgus. Petycję dotyczącą zwolnienia dyscyplinarnego wykładowcy podpisało ponad 2250 osób. 9 września sprawą ma się zająć kolegium rektorskie.
O profesorze
Aleksandrze Nalaskowskim zrobiło się głośno, kiedy na łamach tygodnika "Sieci" opublikował ekstremalnie homofobiczny i dyskryminacyjny felieton "Wędrowni gwałciciele", w którym nazwał uczestników Marszów Równości m. in. "gwałcicielami", "zniewieściałymi gogusiami", czy "obleśnymi, grubymi, wytatuowanymi babami".
Po jego opublikowaniu pojawiły się z wielu stron głosy sprzeciwu. Oburzenie wyrażają
Marta Sawicka, jedna z organizatorek i organizatorów toruńskiego Marszu Równości oraz
Joanna Scheuring-Wielgus, socjolożka, polityczka należąca do Wiosny. Głos potępienia wyraził także Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
"
Felieton prof. Nalaskowskiego jest odrażający w swoim homofobicznym wydźwięku, ale szczególnie poraził mnie język, jakim został napisany. Ludzie "wypełzają" jak robactwo, kobiety są "obleśnymi, grubymi babami", a osoby walczące o równość oskarża się – metaforycznie, ale jednak – o gwałt. Nigdy nie powinno się w ten sposób o nikim pisać. Nalaskowski nie ogranicza się do obrażania, ale nawołuje też, by wrzeszczeć i dać upust swojej złości. „Dosyć negocjacji” – czytamy. To naprawdę są słowa profesora uniwersytetu? Sama jestem związana naukowo z uczelnią i dla mnie jest to przestrzeń szczególnych standardów: wysokiej wrażliwości społecznej oraz kultury języka. To bardzo boli, że nie każdy ich dotrzymuje" mówiła Sawicka dla Dziennika Toruńskiego Nowości.
Scheuring-Wielgus wyraziła swój sprzeciw na Facebooku. Napisała: Wstyd dla Torunia, wstyd dla mojej uczelni Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Aleksander Nalaskowski, profesor UMK, były dziekan Wydziału Pedagogiki zieje jadem i nienawiścią w ogólnopolskim tygodniku? Wolność słowa? Nic z tych rzeczy. Hejt, pozbawianie ludzi LGBT+ elementarnej godności to zamach na wolność. Marsze równości mogą się podobać, mogą się nie podobać. Można w nich brać udział lub nie. Można o nich pisać z entuzjazmem albo nie. Wszystko to można robić z klasą, z poszanowaniem drugiego człowieka, z miejscem na polemikę dla drugiej strony. To powinny być standardy obowiązujące ludzi wykształconych, wrażliwych, mających wpływ na kształtowanie młodego pokolenia. Profesor Nalaskowski hańbi moją uczelnię, studentów, współpracowników".
Przypomnijmy, że w internecie krąży także petycja autorstwa Oktawiusza Chrzanowskiego, który domaga się w niej od rektora UMK, Andrzeja Tretyna, zwolnienia dyscyplinarne dla Nalaskowskiego. Na ten moment petycję podpisało 2250 osób.
Profesora próbował bronić prof. Piotr Petrykowski, dziekan Wydziału Nauk Pedagogicznych na UMK. W rozmowie z Dziennikiem Toruńskim Nowości mówił, że tekst swojego kolegi przeczytał w całości i chociaż uznaje go za kontrowersyjny - wciąż staje w jego obronie. "To felieton w stylu prof. Nalaskowskiego. Rzeczywiście balansuje na granicy, ale wydaje mi się, że ta granica nie została jeszcze przekroczona. Poza tym nigdzie w tekście nie pojawia się informacja, że prof. Nalaskowski pracuje na UMK, że kieruje Katedrą Edukacji Dziecka. Wiemy z tekstu, że jest pedagogiem, co jest faktem" mówił prof. Petrykowski.
Nowości skontaktowały się także z dr Ewą Walusiak-Bednarek z biura prasowego UMK. Twierdzi ona, że uniwersytet odcina się od tego, co napisał Nalaskowski. "Nie podzielamy poglądów profesora. 9 września zbierze się kolegium rektorskie, które przyjrzy się tej sprawie" zadeklarowała.
Link do petycji!
(kb)