Powstała petycja dot. zwolnienia dyscyplinarnego wykładowcy
Profesor pedagogiki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, Aleksander Nalaskowski, opublikował skrajnie homofobiczny artykuł pt. "Wędrowni gwałciciele" na łamach tygodnika "W Sieci". Profesor nazywa w nim uczestników Marszów Równości m.in. "gwałcicielami". W internecie pojawiła się petycja, w której pomysłodawca domaga się zwolnienia dyscyplinarnego od władz uczelni.
Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski jest wykładowcą na uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Mężczyzna jest zasłużonym człowiekiem dla nauki, zajmuje się m. in.
pedagogiką ogólną, teorią rozwoju szkoły i teoriami rozwoju człowieka. Na koncie ma ponad 20 książek i znacznie więcej artykułów; był dziekanem Wydziału Nauk Pedagogicznych, obecnie związany z Katedrą Edukacji Dziecka. Jednak jak widać żadna ilość tytułów naukowych nie uchroni człowieka przed homofobią.
Naukowiec od kilku lat wygłasza skrajnie homofobiczne i dyskryminacyjne poglądy. W 2011 r. stwierdził, że homoseksualizm to choroba, podważając tym samym ustalenia WHO, nazywając ją organizacją polityczną. Mężczyzna kilka lat temu został ekspertem Ministerstwa Edukacji Narodowej ds. podręczników do edukacji seksualnej, gdzie w komisji zasiadał m. in. z dr. Chazanem.
Tym razem profesor Nalaskowski pokazał swój brak tolerancji na forum publicznym. Jest bowiem twórcą felietonu pt. "Wędrowni gwałciciele", który ukazał się w tygodniku "Sieci" nr 34/2019. Skrajnie homofobiczny tekst traktuje m. in. o Marszach Równości i jego uczestnikach, których mężczyzna nazywa "nieszczęśnikami, których dopadła tęczowa zaraza".
Jednak "tęczowa zaraza" to najłagodniejszy epitet, który przydziela osobom LGBT profesor. Dalej możemy przeczytać, że bywalcy Marszów są: "zniewieściałymi gogusiami, wesołkami na utrzymaniu mamusi, facecikami, chcącymi się wiecznie bawić, obleśnymi, grubymi, wytatuowanymi babami, które ostentacyjnie się całują jak na wyuzdanych filmach i osobnikami, którym trudno przypisać jakąś płeć".
"Oszukani, zmanipulowani uwierzyli, że gwałt to znakomita i uprawniona rozrywka. Jest gwałt, jest fun" ciągnie dalej Nalaskowski. Dodaje, że "już dawno zgwałcili Warszawę, Poznań, Wrocław i Gdańsk. Niedawno brutalnie zdeflorowali Białystok (...). Wzmacniani przez zaciężną armię policyjną pojawią się zapewne znów pod Jasną Górą. Nie mam wątpliwości. Przyjdą ponownie zgwałcić dziewicę".
W artykule Nalaskowski ocenia także środowisko prawicowe za milczące przyzwolenie i wzywa do obrony. "Nie bójmy się już dłużej, bo za chwilę będzie jak w Holokaustem, za który to nam, a nie Niemcom, każą się wstydzić", mówi także, aby dać odpór "obcej kulturowo i historycznie tęczowej zarazie".
Wykładowca dodaje, iż brak widocznego oporu sprawi, że powiększać się będzie ekspansja osób LGBT "Muszą wszak stale powiększać pole łowne. Jeden kochanek na jeden tydzień. Ta ideologia uwielbia niestałość. Dlatego gwałci wszystko, co napotka na drodze".
W internecie pojawiła się petycja autorstwa Oktawiusza Chrzanowskiego, który domaga się od władz uczelni zwolnienia dyscyplinarnego dla Nalaskowskiego. "Pan Nalaskowski złamał podstawowe zasady obowiązujące na UMK poprzez dopuszczenie się obrzydliwego, homofobicznego ataku na polską społeczność LGBT+, w tym każdego i każdą nieheteronormatywną studentkę czy pracowniczkę Pańskiego Uniwersytetu" - czytamy w petycji.
Chrzanowski uzasadnia: "Bezkarna nienawiść pana Nalaskowskiego na UMK będzie oznaczać dla mnie i wielu osób LGBT+ w Polsce, a w szczególności studentów i studentek toruńskiego Uniwersytetu przyzwolenie na łamanie praw człowieka, ataki werbalne i fizyczne w przestrzeni UMK. Postępowanie dyscyplinarne musi zostać zatem wszczęte i przeprowadzone dla zachowania bezpieczeństwa i dobrostanu Pana studentów i studentek LGBT+". Jak dotąd petycję podpisało 700 osób.
Warto przypomnieć, że rektorem UMK w Toruniu jest prof. dr hab. Andrzej Tretyn, który jest zarazem wiceprzewodniczącym Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP), dokładnie tej samej organizacji, która poparła ostatnio rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Andrzeja Lesickiego, w jego oświadczeniu o przeciwdziałaniu dyskryminacji ze względu na: "narodowość, płeć, religię, przekonania polityczne, niepełnosprawność czy orientację seksualną".
Próbowaliśmy się skontaktować z rektorem UMK, prof. Andrzejem Tretynem, jednak bez powodzenia. Komentarza nie doczekaliśmy się także ze strony rzeczników uniwersytetu.
Wysokie Obcasy skontaktowały z Ewą Bednarek-Walusiak, z biura prasowego UMK. "Dajemy naszym pracownikom swobodę wypowiedzi, a granica między tym, co wolno, a czego nie, jest cienka" przekonywała. "Ale mamy świadomość, że ta sytuacja jest trudna. W przyszłym tygodniu kolegium rektorskie przyjrzy się sprawie i wówczas może będziemy w stanie powiedzieć coś więcej" dodała.
LINK DO PETYCJI.
(kb)
Nic dziwnego jaki ojciec taki syn