Mowa nienawiści to "prywatne opinie"?
We wtorek w sądzie w Lublinie spotkali się Bartosz Staszewski i wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek. Poszło o wypowiedzi wojewody z Prawa i Sprawiedliwości, który nazwał homoseksualność "wynaturzeniem, zboczeniem i dewiacją". Co na to sąd? Umorzył postępowanie, podkreślając, że były to... prywatne opinie polityka, więc nie ma podstaw do ich prawnej oceny. Wyrok nie jest prawomocny.
Przypomnijmy, że wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek, który we wrześniu apelował do prezydenta Lublina o zakaz organizacji Marszu Równości w tym mieście, nazywając homoseksualność "wynaturzeniem, zboczeniem i dewiacją", po Marszu dziękował lubelskiej Policji za "znakomicie wykonaną pracę".
Prywatny akt oskarżenia przeciwko Czarnkowi złożył Bartosz Staszewski, jeden z organizatorów Marszu Równości w Lublinie. "Nie kierowałem do niego moich słów. Nie stwierdziłem nigdy, że jest dewiantem ani zboczeńcem ani wynaturzeńcem. Nie mogłem tego stwierdzić, bo mnie nie interesuje jego orientacja seksualna" - tłumaczył się w sądzie wojewoda lubelski. Pełnomocnik Staszewskiego podkreślał, że takie słowa nie powinny paść z ust przedstawiciela administracji, dodając, że "Stopień społecznej szkodliwości tych słów nie może być więc uznany za znikomy".
Sąd postępowanie umorzył, uzasadniając, że mowa nienawiści nie może być kneblem dla wolności słowa.
Stary Testament w... sądzie?
Staszewski złożył prywatny akt oskarżenia, zarzucając Czarnkowi zniesławienie "mnie jako organizatora lubelskiego Marszu Równości za pomocą środków masowego przekazu wypowiedzią, dotyczącą wydarzenia". Jak sąd uzasadniał swoją decyzję? Podkreślając, że to "słowa wypowiedziane w ramach debaty publicznej i politycznej w kontekście wyborów samorządowych". Sędzia powiedział, że "umorzenie nie jest ucieczką" przed... prawdą, powołując się na wolność wypowiedzi w ramach debaty publicznej.
Ale nie brakowało "ciekawostek". Sędzia przypomniał historyczne podejście do homoseksualności, nawiązując m.in. do historii starożytnej oraz... Starego Testamentu i Księgi Rodzaju. Mogliśmy się też dowiedzieć, że część polskiego społeczeństwa podziela opinię wojewody lubelskiego.
Wyrok nie jest prawomocny. Staszewski zapowiada, że będzie ciąg dalszy.
(md)
Jesli ktos ma problem z homoseksualnymi ludzmi I powoluje sie na stary testament to Pragne zaznaczyc ze skoro jestesmy tacy szczegolowi to patrzec po historii powstania ludzkosci pochodzimy od zbiorowego kaziroctwa.
To jest nie do pomyślenia! Jeżeli w służbie prawa ktokolwiek uzasadnia swoją decyzję powołując się na archaizmy z prawem niemające nic wspólnego to powinienem dostać natychmiast dyscyplinarkę!
A poza tym dlaczego Bartek sam to robi, to powinien być pozew zbiorowy!
Nie część, a większość. Tak mówią badania.
Większa część, to nadal część.
No tak, ale to jest tak jakby zamiast "prawie pusta szklanka" pisać "szklana z odrobiną wody"... Samooszukiwanie.