Przemysław Czarnek oskarżył naukowca o zniesławienie
Jesienią UMCS przyznał ówczesnemu wojewodzie lubelskiemu, Przemysławowi Czarnkowi, medal za szczególne zasługi. Wzbudził on szereg kontrowersji, ze względu na nieskrywaną homofobię i ksenofobię polityka. Sprzeciwił się temu ujawniony wykładowca UMCS - Tomasz Kitliński - jednak został pozwany przez Czarnka, który zarzucił wykładowcy obrazę urzędu państwowego. Prokuratura umorzyła śledztwo.
W październiku ubiegłego roku Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej przyznał medal Przemysławowi Czarnkowi, ówczesnemu wojewodzie lubelskiemu, a obecnie posłowi PiS. Wyróżnienie wywołało ogromne kontrowersje ze względu na jawne homofobiczne, antysemickie i ksenofobiczne poglądy. Sprzeciwił się temu Tomasz Kitliński, ujawniony wykładowca UMCS.
Mężczyzna na swoim profilu facebookowym pisał: "dziś medal Przyjaciół Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej władze uczelni - - bez żadnych konsultacji z nami, pracownicami i pracownikami - - przekazują wojewodzie lubelskiemu, Przemysławowi Czarnkowi, który szczyci się nienawiścią do Ukraińców, LGBT, muzułmanów, a rolę kobiet ogranicza do reprodukcji".
Czarnek odpowiadał. "Do nikogo personalnie swoich uwag nie kierowałem. Kierowałem je zawsze do ideologii, a zawsze podkreślam szacunek do człowieka. (...) W życiu nie odnosiłem się też do religii muzułmańskiej, nie znam się na niej, więc jaki sposób miałbym się odnosić z nienawiścią do muzułmanów? Pan Kitliński postradał zmysły i po prostu przesadzi". Polityk PiS złożył zawiadomienie do prokuratury, twierdząc, że Kitliński dopuścił się znieważenia urzędu państwowego, jakim jest wojewoda.
Sprawa została skierowana do Prokuratury Okręgowej w Radomiu, która rozpoczęła postępowanie z art. 212 Kodeksu karnego, który mówi o zniesławieniu, ale nie o zniesławieniu urzędu publicznego, za które grozi do 2 lat pozbawienia wolności.
Finalnie postępowanie zostało umorzone. "Prokuratura zakończyła postępowanie, umarzając dochodzenie prowadzone w sprawie pomówienia za pomocą środków masowego przekazu" komentowała dla TOK.fm prokuratorka Beata Galas, rzeczniczka radomskiej prokuratury. Śledczy uznali, że nie ma "interesu społecznego w objęciu ściganiem z urzędu czynu prywatnoskargowego". Wyrok nie jest prawomocny.
"Bardzo się cieszę z decyzji prokuratora, choć dowiedziałem się o niej z mediów" - przyznaje Tomasz Kitliński na łamach Kuriera Lubelskiego.
(kb)