"Masz przestać odpierd... te pedalskie manifestacje w Bydgoszczy, bo nie są mile widziane. Myślisz, że jak zasłonisz twarz, to cię nie dorwiemy? Wiemy, którymi ścieżkami chadzasz" - to w Nowy Rok w Bydgoszczy usłyszał od trzech mężczyzn działacz LGBT i ruchów antyfaszystowskich, Kosma Kołodziej. O sprawie donosi bydgoska "Gazeta Wyborcza".
Kosma Kołodziej jest bydgoskim działaczem LGBT, w lipcu przemawiał podczas demonstracji w obronie niezawisłych sądów, w listopadzie współorganizował antyfaszystowski protest w mieście.
W Nowym Roku wracał z Poznania -
w okolicach dworca został zaczepiony przez trzech mężczyzn. Jak mówi
w rozmowie z "Gazetą Wyborczą": "Nagle otoczyło mnie trzech mężczyzn. Dwóch miało twarze zasłonięte kominiarkami, jeden – oliwkową kurtkę i czapkę z emblematem Zawiszy". Najpierw powiedzieli mu, że "muszą coś sobie wyjaśnić", a potem zaczęły się wulgaryzmy i groźby: "Masz wypierd... z Bydgoszczy, to nie twoje miasto! Wiemy, czym się zajmujesz i jakimi drogami chodzisz, masz się przestać lansować na bydgoskich ulicach" - usłyszał m.in. Kołodziej dodaje, że na koniec mężczyźni powiedzieli,
żeby na siebie uważał, "bo ich kolejne spotkanie nie skończy się już tak dobrze".
Działacz zadzwonił na policję, kazano mu jechać na komendę, gdzie stawił się koło 22.00. "
Tam z kolei usłyszałem, że jest Nowy Rok, mało policjantów na służbie i duża kolejka. I że skoro mam czekać cztery godziny, to lepiej, żebym przyszedł jutro" - relacjonuje i dodaje: "Policjant, który mnie przesłuchiwał, był opryskliwy, stwierdził, że nie widzi podstaw, by zająć się sprawą. Nie chciał się nawet przedstawić". Zgłoszenie zostało jednak w końcu przyjęte, Kołodziej złożył też ustną skargę na policjanta. Pomoc zaoferowali Obywatele RP: szukają adwokata, który pro bono zajmie się sprawą.
Chociaż policja odmawia komentarza, bydgoska "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że zgłoszeniem się zajęto.
(md)
w krajach gdzie ludzie obawiają się innych narodowości.. w Polsce Polacy boją się Polaków.