Słowna igraszka Igrażki
Na stronie Weszpolaków pojawił się wyjątkowy paszkwil (nie pierwszy zresztą) na homoseksualistów po wydarzeniach w Poznaniu, zatytułowany "Niech płacą homoseksualiści!" Po jego przeczytaniu stwierdziłam, że przypisywane nam fobie i postawy są w gruncie rzeczy odzwierciedleniem fobii i postaw samych Wszechpolaków, dlatego zadałam sobie odrobinę trudu, by "przetłumaczyć" ich tekst na "naszą" mowę, a oto rezultat.Wybaczcie styl i interpunkcję, ale starałam się trzymać się możliwie blisko oryginału.
Niech płacą Wszechpolacy!
Kosztami wczorajszej wielkiej mobilizacji służb porządkowych powinni być obciążeni chuligani z Młodzieży Wszechpolskiej i ich zwolennicy.
Po raz kolejny różne środowiska prawicowe i faszystowskie próbowały zaprezentować i rozpropagować w przestrzeni publicznej swoją interpretację moralności i wizję rodziny. Postanowili ponownie w grodzie Przemysława zablokować pokojową manifestację, aby Poznaniacy uznali ich światopogląd i styl życia za jedyny słuszny. Wszystko wskazuje na to, iż taki był cel blokady "Marszu Równości", a nie deklarowane troski o moralność oraz chęć krzewienia nauk JPII, ponieważ środowiskom faszystowskim tak zależało na tym, aby "zadyma" odbyła się w najbardziej ruchliwym w weekend miejscu Poznania - ulicy Półwiejskiej, że nie chcieli przepuścić uczestników marszu ani na centymetr.
Otwarcie wyrażony sprzeciw większości Poznaniaków (zarówno tych przechodzących jak i tych, którzy postanowili się zatrzymać, aby wyrazić swój krytycyzm) wobec ich poglądów był szczególnie skumulowany właśnie w tym miejscu, które jest szczególnie oblężone w dni wolne od pracy. To co w zamyśle faszystów miało przynieść im chlubę stało się jednak przyczyną ich całkowitej porażki… (Cała Europa się śmieje z MW i LPR - to już kolejna wpadka prawicowców po niesmacznej ekspozycji w Europarlamencie)
Pomimo faktu, iż Marsz Równości, a raczej wiec był w myśl prawa i konstytucji legalny (wg. konstytucji każdy obywatel ma prawo w pokojowy sposób demonstrować swoje poglądy) prezydent miasta nie wydał zgody na pochód, a wojewoda zakaz podtrzymał. Mimo to organizatorzy i zwolennicy postanowili zamiar swój zrealizować licząc na zdrowy rozsądek Poznaniaków i odpowiednią reakcję ze strony krajów UE (za łamanie praw człowieka grozi Polsce utrata prawa głosu w UE). Tak należy interpretować intencje środowisk homoseksualnych, które chcą na równych prawach zaistnieć w życiu publicznym. To, co się stało później wyraźnie pokazało, iż zwolennicy takich poglądów nie mylili się (wielu przechodniów wyrażało poparcie dla naszej sprawy, część z "obdarowanych" przygotowanymi przez MW ulotkami, natychmiast je wyrzucała, część była wyraźnie zaniepokojona widokiem agresywnych łysoli wykrzykujących nienawistne hasła, pewna dziewczyna na widok kiboli aż się popłakała, w jednym oknie pojawiła się flaga unijna, potem polska, biało-czerwona)...
Wbrew zapowiedziom (MW odgrażała się, że nie będzie więcej swoją obecnością "promować homoseksualistów") przeciwnicy marszu pojawili się przed godziną 15 w okolicach Starego Browaru. Ich liczebność potwierdza tezę o wyobcowaniu tych chuliganów z realnego świata - pojawiło się ich najwyżej kilkanaście może ze 20 osób. To, że było ich mało nie oznacza wcale, że trudno było ich zauważyć. Ciemne stroje do złudzenia przypominające uniformy "szalikowców" i "dresów", smutne szare twarze, zacięte miny, łyso ogolone głowy prędko przyciągnęły wzrok zaciekawionych gapiów. Ich pojawienie się było poprzedzone przybyciem kilkuset policjantów, około setki dużych wozów policyjnych i kilkunastu ciężarówek bojowych (ciekawe, jakie były koszty tej mobilizacji, bo gdyby nie groźby faszystów oraz ich agresywne w przeszłości zachowanie, marsz nie wymagałby takiej mobilizacji sił).
Około dwudziestu działaczy MW pojawiło się w miejscu pokojowej manifestacji, aby zbierać materiały na manifestujących. Byli wyposażeni w aparaty fotograficzne, którymi zrobili kilkaset zdjęć. Dzięki temu będą być może próbowali zastraszać uczestników manifestacji i szantażować podaniem do sądu. Ponadto rozdawali niezorientowanym w sytuacji przechodniom gotowe wzory powiadomienia prokuratury o popełnieniu przestępstwa - większość z nich natychmiast lądowała w koszu. Działacze MW i tzw. szalikowcy próbowali wciągnąć przechodniów w swój chory protest - bezskutecznie...
Policja prędko utworzyła szczelny kordon rozdzielając tłum uczestników niedoszłego marszu od garstki ich przeciwników, którzy zaczęli rzucać jajami i pomidorami w stronę demonstrujących jak i policjantów, tym samym narażając na obrażenia przechodniów, którzy nie życzyli sobie, aby elegancka, reprezentacyjna dla Poznania ulica Półwiejska była miejscem faszystowskich burd.
Z jednej strony mamy skromną liczebnie ale hałaśliwą grupkę chuliganów. Ich zachowanie i powierzchowność są sprzeczne z deklarowanymi ideami. Bo tak naprawdę zamiast deklarowanych nauk JPII, mamy ich zaprzeczenie oraz ohydną i wynaturzoną karykaturę. Prawdziwa miłość stawia wymagania człowiekowi a nie schlebia jego najniższym instynktom i to jeszcze w nienaturalny sposób. Wykrzykiwane hasła w stylu "pedofile", "seks po ślubie", "wypier...lać" świadczą nie o spokoju wypływającym z pewności słuszności wyznawanych poglądów, lecz o nienawiści. Ta frustracja z czasem coraz bardziej się pogłębiała, ponieważ przeciwnicy marszu zawiedli się na poznaniakach, na których z pewnością liczyli.
Z drugiej strony coraz więcej osób, które chciały wyrazić sprzeciw, wobec próby faszyzacji kraju i obalenia porządku społecznego. Wśród nich była spora liczba dziewczyn, były całe rodziny oraz zwykli przechodnie udający się na zakupy, którzy nie mogli pozostać obojętni. Po wielu przeprowadzonych rozmowach można stwierdzić, że wszystkich tych, przypadkowych względem siebie ludzi połączyło jedno: takie wewnętrzne poczucie, że oto dzieje się coś złego, wobec czego nie można przejść obojętnie. Coś tak budzącego grozę (mimo, iż wygląd zgoła groteskowy) i wstręt, że u prawie każdego człowieka rodzi się naturalna reakcja sprzeciwu.
19 letnia Basia, studentka powiedziała mi, że nie wyobraża sobie, aby władze zakazywały pokojowych manifestacji pod naciskiem neonazistów.
Darek i Dorota, para na oko trzydziestolatków prowadzący wózek z dzieckiem boi się myśleć, jak wyglądałoby społeczeństwo za kilkadziesiąt lat w przypadku lansowania takich postaw na szerszą skalę (normalnie hitleryzm się kłania, stwierdzili zgodnie).
Pan Artur, prywatny przedsiębiorca, któremu agresywni łysole przeszkodzili w zakupach stwierdził, że nie dość, że zachowania faszystów są szkodliwe społecznie to jeszcze angażuje się do tego społeczne środki przez mobilizację policji.
Niedoszły marsz, który posunął się najwyżej o kilka kroków już się miał zakończyć około godziny 17 kiedy zniecierpliwiona policja przypuściła szturm na siedzących spokojnie na ziemi manifestantów. Funkcjonariusze zaczęli brutalnie wyrywać uczestników jednego po drugim, a następnie z dala od kamer bili w wozach policyjnych po nerkach i nie tylko. Część poszkodowanych już złożyła doniesienie o nadużyciu siły przez funkcjonariuszy, dokumentując brutalność policji dowodami z obdukcji.
Na koniec nasuwa mi się kilka refleksji związanych z tym w gruncie rzeczy smutnym wydarzeniem:
- próba ukrycia prawdziwych celów przeciwników marszu poprzez powoływanie się na nauki JPII (który Młodzieżą Wszechpolską i tą międzywojenną i tą dzisiejszą oficjalnie pogardzał) jest wyjątkowo niemoralna,
- wszechpolacy i wyznawcy ideologii endeckiej to w gruncie rzeczy nieszczęśliwi ludzie, których poziom ubóstwa zarówno materialnego jak i intelektualnego (biedota małomiasteczkowa często z patologicznych rodzin - vide Radosław Parda) i brak perspektyw jest wprost proporcjonalny do ich agresji, frustracji i odmienności w wyglądzie
- jako światli Europejczycy powinniśmy starać się im pomóc, rozmawiać z nimi, wskazywać że możliwość uzdrowienia jest realna,
- jednocześnie naszym obowiązkiem wobec Narodu i Ojczyzny jest niedopuszczenie do promocji postaw faszystowskich.
- jest to także obowiązkiem wobec sprawców dzisiejszego zajścia - nasze Sumienie nakazuje, aby zstępujących na drogę bezprawia napomnieć,
- niedobrze się stało, że prawo ugięło się pod naciskiem chuliganów, a policja (z kilkoma wyjątkami) nie popisała się,
- kosztami tej wielkiej mobilizacji powinni być obciążeni przeciwnicy i organizatorzy nielegalnego zbiegowiska blokującego konstytucyjnie zagwarantowaną każdemu obywatelowi pokojową manifestację,
- wczorajszy niedoszły "marsz" pokazał, że postulaty gejów nie są bezpodstawne, gdyż geje i lesbijki w Polsce są z roku na rok coraz bardziej dyskryminowani zarówno przez obecne władze, które uginają się pod naciskiem mniejszościowych grup faszystowskich - dzisiaj grożą nam, jutro przyjdzie kolej na innych!
Zabawę w "tłumaczenie" ich tekstów na nasze nazwałam "Słowo za słowo" - zachęcam do udziału - rezultaty mogą was zaskoczyć!
igrażka - LesFormacja
Dla porównania oryginał: http://www.wszechpolacy.pl/t.php?id=1377
Rzeczony Parda jest synem milicjanta z Wrocławia - może by tak w ramach lustracji i grzebania w dziadkach oraz w genach babek sprawdzić - co robił w stanie wojennym Parda-senior? Dlaczego syn ma tak ciemną karnację (Rom, pardon, Cygan może w rodzie jakiś się trafił?)? Dlaczego mówi takim cienkim głosikiem - jąderka nie urosły? "Kastrat? Daliście mi tu kastrata?!" (ja tylko cytuję ścieżkę dźwiękową z filmu "CK Dezerterzy", proszę Wysokiego Sądu, nie chciałem obrazić Pana Osła Pardy!)? A może jesteśmy kryptociotką (przeciez wszyscy geje są zniewieściali i wyglądają np. jak pan Wierzejski), nakładającą w nocy kabaretki, szpileczki i sruuu, w miasto?...
i sklonilo mnie to do skontaktowania się z kochanymi MW.. jednak nic z tego zapewne nie wyniknie, bo redektor nie opisze, ale cóż.. zawsze warto próbować