Brak związków partnerskich dla par różnopłciowych to dyskryminacja - stwierdził sąd apelacyjny w Londynie, ale i tak orzekł, że Rebecca Steinfeld i Charles Keidan nie mogą w taki wstąpić. Para od trzech lat walczy o rozszerzenie instytucji związków partnerskich także i dla par różnopłciowych.
Przypomnijmy, że pary jednopłciowe w Wielkiej Brytanii mogą wstępować w związki partnerskie od 2005 roku, od 2014 na Wyspach jest pełna równość małżeńska. Związki pozostają jednak zarezerwowane tylko dla par męsko-męskich i kobieco-kobiecych. Rząd porzucił otwarcie tej instytucji dla par różnopłciowych, albowiem sprawa cieszyła się małym zainteresowaniem podczas konsultacji społecznych.
Charles Keidan i Rebecca Steinfeld postanowili jednak to zmienić. Ich zdaniem małżeństwo to "seksistowska" i "patriarchalna" instytucja, a związki partnerskie lepiej oddałyby charakter ich relacji.
Od trzech lat prowadzą kampanię na rzecz otwarcia instytucji związków partnerskich także i dla par różnopłciowych - sprawa znalazła się w sądzie. We wtorek sąd apelacyjny w Londynie rozwiał wątpliwości pary - instytucja jest dla nich nadal zamknięta.
Co prawda sędziowie zgodzili się, że taka sytuacja to dyskryminacja, ale dwóch z trzech sędziów uznało, że brytyjski rząd ma jeszcze czas na zmianę prawa.
W związku z tym, że związki partnerskie cieszą się teraz bardzo małym zainteresowaniem - rząd musi zdecydować co dalej: czy powinny zostać usunięte, spauzowane, czy właśnie otwarte na pary różnopłciowe. Politycy grają na zwłokę i podkreślają, że sam proces jest drogi i potrzeba czasu, by stwierdzić jak faktycznie równość małżeńska na nie wpłynęła.
(md)
"Zwiazki partnerskie" to byl glupi kompromis zeby dac czesc praw zachowujac "wyjatkowosc" malzenstw hetero, w momencie kiedy jest juz rownosc malzenska po prostu niespecjalnie maja racje bytu. Moim zdaniem rozsadnym wyjsciem bylaby po prostu ich likwidacja (z zachowaniem istniejacych oczywiscie, ale bez mozliwosci zawierania nowych). Przypominam ze jak ktos chce to malzenstwo mozna zawrzec w wersji "okrojonej" chocby ze wspolnoty majatkowej.
Teoretycznie maja racje ze sytuacja jest dyskryminacja i ze jesli malzenstwa i zwiazki sa dostepne dla LGBT to powinny byc dostepne rowniez dla hetero, ale zbyt powaznie to nie wyglada, na co im to, kolejny ktorzy chca byc "celebrytami" na jakis glupotach?