"Warto się zastanowić, czy lepiej mieć coś czy nic. Umówiłam się z organizacjami na dalsze rozmowy na ten temat" - powiedziała o związkach partnerskich w rozmowie z Ewą Siedlecką Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania, prof. Małgorzata Fuszara.
W wywiadzie, który ukazał się w "Gazecie Wyborczej" (
do przeczytania także na stronach dziennika), prof. Fuszara podkreśla, że jej
zeszłoroczna wypowiedź o związkach partnerskich została źle zrozumiana. "Ja zacytowałam swoją rozmowę z premierem Tuskiem, który mi powiedział, że w jego ocenie nie ma szans na przyjęcie tej ustawy przez obecny parlament" - mówi prof. Fuszara, dodając jednak, że duży wpływ na jej myślenie o kwestii związków miały wyniki
badania "Rodziny z wyboru", z których wynika, że "partnerom przeszkadza nie tylko brak legalizacji związków, ale też brak regulacji spraw życia codziennego, typu odbiór korespondencji na poczcie, kwestie informacji o zdrowiu, problemy majątkowe. Więc być może na początek trzeba uregulować te sprawy".
Pełnomocniczka podkreśla, że "warto się zastanowić, czy lepiej mieć coś czy nic" i zapowiedziała, że będą dalsze rozmowy z organizacjami.
"Sprawy LGBT wchodzą do moich szerszych przedsięwzięć, głównie dotyczących edukacji i mediów, gdzie o równości mówi się w szerokim kontekście, także płci, niepełnosprawności, narodowości" - mówi także w rozmowie z "Wyborczą" prof. Fuszara, dodając, że
interweniowała u poprzedniego i obecnego Ministra Sprawiedliwości ws. nowelizacji kodeksu karnego. Cezary Grabarczyk stwierdził, że sprawę trzeba uregulować.
"Jedną z moich ambicji jest pozostawienie po sobie projektu nowego urzędu albo wręcz nowej ustawy o równym traktowaniu. Prawdopodobnie pod koniec maja odbędzie się konferencja, na której nad takim projektem będziemy dyskutować m.in. z wszystkimi byłymi pełnomocniczkami" - podkreśla w rozmowie z Ewą Siedlecką Pełnomocniczka.
Przypomnijmy, że organizacje pozarządowe
apelują do rzecznika praw obywatelskich o zaskarżenie obecnej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, albowiem chroni ona przed dyskryminacją tylko ze względu na niektóre cechy i nie we wszystkich dziedzinach życia.
(red)
Oczywiście ustawa nie może być kompletną wydmuszką, więc tak jak proponuje prof. Fuszara - trzeba rozmawiać. Oby szybko. Moim zdaniem istotniejsze jest uchwalenie takiej ustawy w tej kadencji sejmu niż jej zakres. A może nie, nie "moim zdaniem". Wiem to, bo w każdym kraju na świecie właśnie doładnie tak było: najpierw konserwatywna ustawa o związkach partnerskich a potem jej rozszerzenie, wreszcie zrównanie praw.
Swoja droga zabawne ze to cale slynne "sumienie" ZAWSZE za "odpowiednia" cene jest na sprzedaz.