Serwis przeprasza i obiecuje zmiany
Drag queen górą? Facebook przeprosił performerki i performerów, ludzi transpłciowych oraz ogółem ludzi LGBT za wojnę, którą wypowiedział im w ostatnich tygodniach. O co poszło? O zawieszone z powodu "nieprawdziwych" imion i nazwisk profile.
Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu, gdy z Facebooka zaczęły znikać profile bardziej i mniej znanych drag queen - wszystko z powodu posługiwania się w serwisie scenicznymi pseudonimami. Ale zawieszeniu uległy też profile ludzi transpłciowych, którzy posługiwali się w serwisie innymi danymi lub ludzi LGB, którzy bali się ujawnienia. Drag queen wypowiedziały Facebookowi wojnę, której skutkiem było spotkanie przedstawicieli serwisu z performerkami oraz organizacjami LGBT.
Facebook wydał po spotkaniu długie oświadczenie, w którym obok przeprosin znalazło się tłumaczenie, że polityka "prawdziwych imion i nazwisk" jest dla serwisu bardzo ważna, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Portal podkreślił też, że rozumie kwestię "autentyczności" - dla niektórych "autentyczna" jest ta nazwa, którą posługujemy się codziennie i z którą się identyfikujemy - niekoniecznie ta, którą mamy w dokumentach. "Widzimy, że musimy jeszcze dużo poprawić, by wszystkie Sister Romas [jedna z pierwszych drag queen, na której wymuszono zmianę nazwy profilu - przyp. red.] czuły się bezpiecznie na Facebooku" - dowiadujemy się z oświadczenia. Sprawę podchwyciły amerykańskie media, które zwróciły też uwagę, że facebookowa polityka dotknęła nie tylko społeczność LGBT, ale też ukrywające się ofiary przemocy domowej, czy pracowników.
"W showbiznesie nie ma czegoś takiego jak zła prasa, dopóki dobrze zapisują twoje nazwisko. Ale nie jest dobrą polityką, jeżeli Facebook próbuje wyrwać kreatywnym ludziom prawo do bycia fantastycznymi i bajecznymi, co jest ważniejsze niż imię, które mamuśka dała nam podczas narodzin" - tymi słowami "facebookową aferę" skomentowała sama Ru Paul.
(md)
Jej Perfekcyjność Socjolożka, medioznawca, bloggerka, dziennikarz
Nareszcie Facebook zaczyna działać. Dotychczasowe deklaracje wspierania postulatów ruchu LGBT i uczestnictwo w marszach gay pride to za mało. Cieszę się, że portal zrozumiał, że od słów ważniejsze są działania. Polityka „prawdziwych imion” mnie osobiście dotknęła już w 2010 roku, kiedy usunięto mój pierwszy profil Jej Perfekcyjność. Pamiętam, że próba odzyskania profilu wiązała się m.in. z koniecznością przesłania skanu dowodu osobistego… Oczywiście, odpowiednio profesjonalnie spreparowany w Photoshopie skan okazał się niewystarczający. Tak więc mimo dostarczenia dowodów, profil nie został przywrócony. Dziś jestem – jakkolwiek źle to nie zabrzmi – stroną facebookową. A to jednak nie to samo, co być po prostu użytkowniczką.
Pamiętajmy, że w całej sprawie nie chodzi tylko o drag queen, dla których używanie scenicznego imienia nie zawsze jest priorytetem na facebooku. Chodzi także o osoby transpłciowe, dla których konieczność używania imienia nadanego przez rodziców jest często traumatycznym doświadczeniem, przypominającym im za każdym razem o trudnym doświadczeniu nie bycia w pełni akceptowaną_ym jako osoba trans. Nie we wszystkich krajach możliwość zmiany dokumentów czy oznaczenia płci jest prosta i wygodna (w Polsce – jest to droga przez mękę). Jednakże transfobia rządów i administracji niektórych krajów nie powinna być wzorem do naśladowania dla firm, które chwalą się swoją otwartością na kwestie osób LGBT.
Jakie niebezpieczeństwo kryje się w polityce „prawdziwych imion” zrozumiał mniejszy konkurent facebooka – Google Plus. Już jakiś miesiąc temu postanowił się z niej wycofać.
Facebook.com/JejPerfekcyjnosc
Tym razem zero racji po naszej stronie. I jeszcze afera skręcona.. Hehehe.
Ja lubię drag queen i transwestytów, jednak uważam, że niektórym z nich przydałoby sie trochę R0ZUMU.
a co ci szkodzi ze ktoś używa innego imienia? nie wiem czy Jej Perfekcyjnosc jest drag queen czy trans, ale nie widzę powodu dlaczego nie mozna by uszanować tego, jak chce sie nazywać, tym bardziej że nikomu to nie szkodzi.
Jak dla mnie to już jest totalne panoszenie się lgbt.. Każdemu innemu fejkowi konto zamkną, ale drag queen lub komuś kto boi sie ujawnienia i zmienia dane nie.. No do cholery, przeciez to sie robi smieszne.
Pieprzenie. Moja znajoma ma w znajomych profil kolesia "Zaiste DeGrengolada".
Ktoś wierzy, że to jego prawdziwe imię i nazwisko wzięte z dowodu osobistego?
Poza tym wolelibyście na fb profile Reginalda Kennetha Dwighta, Marshalla Bruce"a Mathersa III i Shawna Coreya Cartera czy jednak Eltona Johna, Eminema i Jay'a Z?
Ja lubię drag queen i transwestytów, jednak uważam, że niektórym z nich przydałoby sie trochę R0ZUMU.
Mi też zawiesili konto z tego samego powodu. Ale założyłem nowe konto. Nie zamierzam oddawać im mojego nazwiska na sprzedaż. Oni handlują danymi osobowymi. Im więcej poda się ich na profilu, tym więcej kasy z tego mogą mieć. Konta mi nie oddali, "bo tak". Ale nie szkodzi. :)