"Kiedy słyszę od niektórych 'wróćcie natychmiast z kolejnym projektem', ja im zawsze szczerze będę odpowiadał: jeśli będę miał choćby cień przekonania, że w Sejmie możliwa jest dyskusja, która doprowadzi do cywilizowanej regulacji w tej kwestii, to będę gotowy, tak jak wtedy włożyć jak najlepszą energię w to" – powiedział pytany podczas sobotniej konferencji prasowej o związki partnerskie premier Donald Tusk.
Rok po skandalicznej debacie w polskim Sejmie wokół ustaw o związkach partnerskich, zakończonej głosowaniem odrzucającym wszystkie trzy projekty, premier Donald Tusk zabrał głos. Pytany w sobotę przez dziennikarzy, czy
PO całkowicie z zrezygnowała z postulatu związków partnerskich, premier odpowiedział, że "jeśli będę miał choćby cień przekonania, że w Sejmie możliwa jest dyskusja, która doprowadzi do cywilizowanej regulacji w tej kwestii, to będę gotowy, tak jak wtedy włożyć jak najlepszą energię w to" – donosi PAP. Tusk dodał, że będzie pierwszym, który "w to się zaangażuje". Premier tłumaczył się też z faktu, że w kampanii wyborczej zobowiązał się do tego, by temat związków partnerskich rozpatrzył Sejm. "I został rozpatrzony, wiemy, z jakim skutkiem" – mówił Donald Tusk.
Zdaniem premiera powrót tematu związków partnerskich obecnie "oznacza niezwykle barwną awanturę i taką kolejną wojnę domową bez cienia gwarancji, że znajdziemy jakieś sensowne rozwiązanie". "Najwyraźniej polski parlament potrzebuje jeszcze trochę czasu, by dojrzeć do takiego konsensusu w tej kwestii" – dodał Donald Tusk.
Jaki projekt ma szansę na poparcie ze strony premiera? "Bez upokarzania kogokolwiek i bez przeginania w drugą stronę, bo my żadnych radykalnych projektów w Polsce nie potrzebujemy" – podkreślał Tusk.
Przed wyborami
Donald Tusk mówił, że "Zbliżamy się do momentu, kiedy związki partnerskie byłyby do zaakceptowania przez większość w przyszłym Sejmie, jak i przez Polaków". W czerwcu 2011 roku dodawał, że "Chyba nie będzie piekła, jeżeli damy sobie kilka miesięcy czasu, aby te kwestie spokojnie i precyzyjnie uregulować". Temat związków partnerskich na dobre pojawił się dopiero po... 15 miesiącach. Do tego czasu nad kolejną ustawą,
której długo nikt nie widział, pracował poseł Platformy Obywatelskiej, Artur Dunin. W styczniu, po aferze z "sejmową zamrażarką", odbyło się
pierwsze czytanie ustaw. Wszyscy pamiętamy sejmową debatę nad ustawami o związkach partnerskich i ostateczny wynik: 46 posłów i posłanek PO powiedziało "nie".
Temat związków na jakiś czas zagościł w debacie publicznej i mediach. Premier powołał poselski zespół, który
miał przygotować kompromisowy projekt ustawy – do maja. W maju jednak, podczas Kongresu Kobiet,
premier rozwiał wszelkie wątpliwości. „Najgorsze co mogłoby się stać to przygotowanie takiej ustawy, którą Trybunał Konstytucyjny uzna za niezgodną z konstytucją. To mogłoby zamrozić temat związków partnerskich na dekady. Bo dziś nie widzę szans, że w ciągu 10-15 lat w Sejmie znajdzie się większość dla radykalnych rozwiązań tej sprawy. Ja chciałbym żyć w kraju, gdzie wszelkie odmienności cieszą się szacunkiem wyrażonym w przepisach prawa, ale muszę być odpowiedzialny za skutki prawne i społeczne. Do efektów dojdziemy drogą ewolucji, choć może nie będą to efekty przez wszystkich tutaj pożądane” - mówił.
(md)
Oczywiście człowiek może decydować, odnośnie swojej osoby , jak chce , ale gdy wchodzi w grę życie lub śmierć innej osoby ,to już sobie nie może decydować jak chce . Kobieta w ramach swej wolności może zadecydować ,że nie chce mieć dzieci i wtedy nie zachodzi w ciążę , ale jeżeli to nowe życie już jest , to powinna je uszanować.
Tak samo nauczanie kościoła ,że Słońce krąży wokół Ziemi jest również nieaktualne Obecnie kościół uważa ,że życie ludzkie zaczyna się w momencie połaczenia komórek rozrodczych , co jest zgodne z tym co twierdzi na ten temat nauka .
Dlaczego w sytuacji kiedy zapłodnione jajeczko nie zagnieździ się w macicy, to katolicy nie urządzają pogrzebów? Przecież wg was umarł człowiek.
No właśnie ,jest oddzielnym organizmem odżywianym przez matkę. Gdybyś miał nieproszonego gościa , to nie wyrzuciłbyś go w ciemną noc gdzie za drzwiami czychaliby na niego jacyś wilcy zagrażajacy jego życiu . Pewnie wyczekałbyś moment gdy mogłby bezpiecznie opuścić Twój dom .
Zgadza się. Tylko nie rozumiesz, że byłaby to moja decyzja, moja wolna wola, mój wybór. A nie zasady narzucone przez księdza, boga czy parlament.
Tak samo nauczanie kościoła ,że Słońce krąży wokół Ziemi jest również nieaktualne Obecnie kościół uważa ,że życie ludzkie zaczyna się w momencie połaczenia komórek rozrodczych , co jest zgodne z tym co twierdzi na ten temat nauka .
No właśnie ,jest oddzielnym organizmem odżywianym przez matkę. Gdybyś miał nieproszonego gościa , to nie wyrzuciłbyś go w ciemną noc gdzie za drzwiami czychaliby na niego jacyś wilcy zagrażajacy jego życiu . Pewnie wyczekałbyś moment gdy mogłby bezpiecznie opuścić Twój dom .
Masz trochę nieświeże informacje . Dywagacje św. Augustyna na ten temat są raczej nieaktualne .
Nauczanie św. Augustyna zostało oficjalne odwołane? Kiedy i przez kogo?
A co to ja jakimś towarzyszem jestem ,że mówisz do mnie przez wy .Właśnie DNA jest najlepszym argumentem ,że embrion/płód nie jest częścią ciała kobiety.
Skoro nie jest częścią ciała kobiety, to oznacza, że jest "gościem" w ciele kobiety. Oburzyłbyś się chyba gdyby ktoś odebrał Tobie prawo do decydowania kto i jak długo będzie nocował w twoim domu?
To jakim cudem płód , ta niby cześć ciała kobiety , może mieć inną grupę krwi niż matka ?
Zarodek czy płód ma taką samą świadomość jak noworodek , czyli żadną .Czy też powiesz ,że noworodek nie jest człowiekiem ?
A co to ja jakimś towarzyszem jestem ,że mówisz do mnie przez wy .Właśnie DNA jest najlepszym argumentem ,że embrion/płód nie jest częścią ciała kobiety.