Związki partnerskie na dobre zagościły w naszej debacie publicznej. Obrońcy „tradycyjnej rodziny” mówią o przywilejach, pierwszym kroku do adopcji i paramałżeństwach. Równocześnie od początku roku co chwilę słyszymy o kolejnych krajach, w których stawia się nie na związki partnerskie, a na równość małżeńską właśnie. Czy mamy szansę w Polsce na debatę publiczną dotyczącą równości małżeńskiej, czy powinniśmy unikać dyskusji o adopcji przez pary jednopłciowe? Jakie są drogi do równości? O tym porozmawiamy z Anną Grodzką, posłanką Ruchu Palikota oraz z Krystianem Legierskim, członkiem Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich i radnym m. st. Warszawa. Wydarzenie odbędzie się w ramach festiwalu Queerowy Maj.
Poniedziałek, 28.06.2010 Nieprzyzwoitość czy łamanie prawa - kandydaci o homozwiązkach
Poniedziałek, 01.02.2010 Związki na tak!
Środa, 23.01.2013 Tak było wczoraj: czytanie ustaw o związkach partnerskich
Piątek, 14.12.2012 Równość małżeńska i niegodne uczynki
Wtorek, 16.10.2012 Tusk: nie dla małżeństw, tak dla pewnych praw...
To coś jak z targowaniem, trzeba zażądać czegoś dużego, żeby można było trochę opuścić. A i tak najlepiej to za dużo nie popuszczać.
W sumie jak się ludzie przy tych ustawach ruszyli, to trzeba to teraz wykorzystać. Im głupsze rzeczy będą robić "zwolennicy tradycyjnego modelu rodziny" (a fuj, obrzydziło mnie jak to pisałam) im więcej nienawiści do LGBT pokażą, tym szybciej sprawa ruszy do przodu.
Trzeba skończyć z miernotą-ciemnotą naszego społeczeństwa, bo mnie jest za nich normalnie wstyd!
Najbardziej interesuje mnie jak przekonać przeciwników i sojuszników, by włączyli się w walkę o równość?
Przeciwnikom, heterykom się wydaje, że jak wejdzie takie prawo to zaraz po domami dziecka ustawią się kolei pedałów i lesb żeby adoptować ich dzieci i wychować na zboczeńców. Oczywiście dziecko będzie skrzywdzone bo tak jak w każdej polskiej rodzinie dziecko wychowuje tatuś i mamusia a nie jakaś inna kombinacja.
O co ten krzyk?
Heteryki mają teraz taką możliwość i jakoś za chętnie z niej nie korzystają. Nie widziałem kolejek do domów dziecka a i nie każdy takie dziecko dostanie z wielu przyczyn. Dzieci wychowują samotne matki i ojcowie o czym wszyscy wiedzą.
Po co adopcja?
-Pedały chcą mieć dzieci? Niech sobie zrobią!- Grzmią heterycy. A jak się potem okazuje takie dzieci już są "zrobione". Potrzebna jest adopcja przez partnerów i partnerki ojców i matek tak aby dziecko po utracie biologicznego rodzica, zostało z partnerem/ką i miało zapewniony dom.
Czy chcemy adopcji?
Takiej pełnej adopcji, cudzego dziecka to raczej mało kto chce. My wiemy, że to dziecko będzie kochane i będzie miało wszystko. A skrzywdzone będzie przez otaczający świat. Ze względu też na styl życia niewielu z nas zdecyduje się na taki krok. Jakiś mały % małego % osób LGBT w Polsce.
Nie ma co udawać, że nadejdzie czas na małżeństwa... i co w tym złego? To oczywista oczywistość, że działacze lgbt kiedy dostaną związki będą dalej walczyć o małżeństwa i adopcje, i nie ma kogo okłamywać, że będzie inaczej. Żyć normalnie to nie przywilej, a najwięcej mówią o nich właśnie ci co mają w tym kraju liczne przywileje, między innymi kler i politycy.
To, że ktoś sam nie potrzebuje małżeństwa czy zostania ojcem/matką nie oznacza jednak, że możliwość taka nam się nie należy. Jesteśmy równi, a przynajmniej z założenia wszyscy równi wobec prawa być powinniśmy. Walczmy więc o to do jasnej Anielci.
A że za wcześnie? Możemy czekać w nieskończoność aż społeczeństwo samo dojrzeje do pewnych spraw, albo swymi żądaniami i wywoływaniem ciągłej monotonnej, obalającej stereotypy debaty, zmieniać nastawienie Polaków bardziej dynamicznie. Ja osobiście wybieram drugą opcję.