Partnerstwo dla Związków w Kancelarii Prezydenta
Prezydent Bronisław Komorowski nie planuje inicjatywy legislacyjnej w temacie związków partnerskich, ale jest otwarty na współpracę i rozmowy. Szef Kancelarii Prezydenta spotkał się dziś z przedstawicielami koalicji Partnerstwo dla Związków.
Spotkanie z ministrem Jackiem Michałowskim, szefem Kancelarii Prezydenta, było odpowiedzią na list, który koalicja Partnerstwo dla Związków wystosowała do Bronisława Komorowskiego. Działacze i działaczki przedstawili swoje stanowisko w sprawie propozycji prezydenta dotyczącej regulacji poszczególnych ustaw w celu ułatwienia funkcjonowania par jednopłciowych. Podkreślili, że rozwiązanie takie rodzi wiele wątpliwości – zwłaszcza w kontekście wpisania do obecnie obowiązujących ustaw przesłanki faktycznego wspólnego pożycia, rozumianego jako więź łączącą dwie osoby. Rozwiązanie takie spowoduje, że w każdej sytuacji trzeba będzie udawać się do sądu, by ten stwierdził owo faktyczne pożycie. PdZ podkreśliło, że propozycja Bronisława Komorowskiego rodzi wiele problemów natury prawnej i społecznej. Jacek Michałowski poinformował przedstawicieli koalicji, że w chwili obecnej prezydent nie planuje inicjatywy legislacyjnej wprowadzającej proponowane rozwiązanie, ale obserwuje sytuację w parlamencie. Dodał też, że kancelaria jest otwarta na dalsze rozmowy i współpracę.
W spotkaniu uczestniczyła m.in. wiceprezeska Kampanii Przeciw Homofobii, Mirosława Makuchowska. „Cieszymy się ze kancelaria odpowiedziała na nasza prośbę o spotkanie. Mamy nadzieję, że Pan Prezydent wysłucha naszych argumentów i poprze rozwiązania rzeczywiście regulujące kwestie problematyczne dla par jednopłciowych, a jest to możliwe tylko przez wprowadzenie instytucji związku partnerskiego" - mówi naszemu portalowi.
Na początku lutego prezydent powiedział PAP, że w kwestii związków partnerskich rozwiązaniem może być nowelizacja obecnych ustaw i zmiana przepisów dotyczących m.in. dostępu do informacji medycznej, możliwości zawarcia w trybie umowy wspólnoty majątkowej tworzącej konsekwencje takie jak opodatkowanie dziedziczenia analogiczne do pierwszej grupy spadkowej oraz alimentacja, wstępowania w stosunek najmu mieszkania po zmarłym, prawa pochówku. „Warto rozważyć odstąpienie od nowej ustawy, by uniknąć ryzyka niekonstytucyjności” - mówił wtedy Bronisław Komorowski.
(md/mat.pras.)
Yga Kostrzewa Rzeczniczka Lambdy Warszawa, członkini Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich
Jestem bardzo zadowolona po tym spotkaniu, trzeba chodzić do przeróżnych instytucji rządowo-administracyjnych, to bardzo ważne - bo to już kolejna instytucja, która chce rozmawiać na ten temat i zaprasza osoby zaangażowane. Jest sygnał, jest otwarcie na dyskusję, na stworzenie platformy debatowania o związkach partnerskich. Mam też wrażenie, że nie są do końca przekonani, że Sejm sobie z tym tematem poradzi i trzeba będzie szukać innego rozwiązania. Ważne jest także to, że prezydent mógłby podjąć inicjatywę ustawodawczą, nie są na to zamknięci. Kluczowe są jednak słowa Bronisława Komorowskiego - jeżeli nie instytucja związków partnerskich to jakieś inne rozwiązanie, małymi kroczkami. Nie jest to dobra droga, ale jest wola rozmowy.
W przygotowaniu jest wystawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, w którą zaangażowana jest Kancelaria Prezydenta, zaproponowałam, że może włączyć w nią także temat związków partnerskich, ale moje zapytanie pozostało niestety bez odpowiedzi.
A za co Komorowski ma Cię przepraszać?
„Lumpagoxx a na kogo będziesz głosował?”
Na nikogo nie zagłosuje. Jaki mamy wybór ? Komorowski, który nęci nasze środowisko jak stara, zalotna panna tylko po to, by po uwiedzeniu, ostatecznie uderzyć nas w policzek ? Populista Palikot, który rozpaczliwie usiłuje odzyskać poparcie (coraz to bardziej malejące) poprzez urządzanie happeningów i robieniu wokół swojej osoby szumu, by było o nim głośno ? Nie, dziękuje.
Sęk w tym, że nie mamy żadnego, poważnego kandydata, któremu naprawdę zależy na związkach partnerskich. Oni tak naprawdę żerują na społeczności Lgbt. Myślisz, że Komorowski albo Palikot sami z siebie doszliby do wniosku, że należałoby wprowadzić w Polsce związki partnerskie ?
1. komorowski uwaza ze sprawa zwiakzow partnerskich jest na tyle dla niego niewygodna ze jesli dalej nic sie nie bedzie dzialo na korzysc homo to polskie wladze beda uwazane w swiecie za prymitywow i ciemnogrod
2. komorowski wymyslil ze jesli wrog jest silny - a sprawa homo to teraz duzza sila, tomy jestesmy na fali - to juz nie mozna go zwalczyc tupnieciem nogi
3. zawsze gdy ma sie do czynienia z wrogiem ktorty jest wciaz slabszy od nas ale ktory rosnie w sile to najlepszym rozwiazaniem jest sprobowac sie z nim dogadac - czyli dac mu mniej niz uzyyskalby gdyby troche jeszcze czasu uplynelo i jeszcze bardziej urosl w sile
4. w tych okolicznosciach omorowski zaprasza lgbt. leza do niego zaszczyceni ze na salony
5. komorowksi wita sie i mowi jak bardzo popiera sprawy homo ale..nio nie da sie teraz.....to wresz nierealne calkowice.....ale jednak on jako prezydent ma na sercu sprawe homo bo to przeciez tez jego trzoda.....no i z serca osobiscie on jako czlowiek to nie moze zniesc tego ze homo nie maja pewnych praw no i proponuje zmienic pare ustaw i dac pewne prawa ale zwiakzow nie dawac....
6. dzialacze homo sa zachwyceni - prezydent ich podjak u siebie, byl mily i cos obiecal, obiecal jakies prawa, rzucil ochlap jakis.....
7. dzialacze homo wracaja szczesliwi ze cos uzyskali zatem mozna sciszyc zodania zwiazkow homo, sciszyc je nie ze strony politykow ale ze strony dzialaczy homo, czyli oslabic machine ktora sie rozpedza i rosnie w sile....podciac galaz na ktorej sie siedzi.....
ta sytuacja jest klasycznym sposobem rozwiazywania interesow pomiedzy silnym i cwanym a rosnacym w sile a glupim.
może warto podejrzeć jak takie partnerstwo wygląda w innych krajach...
Mowisz na powaznie czy to sarkazm ? :)
Po co rozmawiać, jak coś się zakłada z góry?
Można rozmawiać z kimś kto jest otwarty na zmianę/ potrafi popatrzeć na problem oczami drugiej osoby/ chce poznać poglądy osoby drugiej osoby i uszanować je.
Rozmowa dla rozmowy. Tak wygląda polska polityka.