Prezydent Bronisław Komorowski wraca do swojego pomysłu o „liście zmian w kilku obowiązujących już regulacjach prawnych” – donosi dzisiejsza „Rzeczpospolita”. Związki partnerskie powinny najpierw zaistnieć w polskim prawie – odpowiada Ewa Kopacz.
Ułatwienia w uzyskiwaniu informacji o stanie zdrowia partnera oraz zwolnienie z podatku spadkowego w razie jego śmierci – te dwie kwestie chce rozwiązać prezydent Komorowski, żeby ułatwić życie parom w nieformalnych związkach. Kancelaria Prezydenta rezygnuje jednak z przejęcia prawa do najmu lokalu po śmierci partnera oraz prawa do pochówku partnera i spoczywania we wspólnym grobie – czytamy w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”. Kwestię pochówku komentuje w gazecie prezydencki prawnik Krzysztof Łaszkiewicz: „Uznaliśmy, że nie ma jak uregulować tej kwestii. Państwo nie powinno decydować, czy osoby z wolnych związków mają prawo leżeć ze sobą w grobie. Już dziś rodzą się konflikty, gdy chowana jest osoba, która miała kilka żon albo mężów. Nie chcemy prowokować nowych sporów przy organizacji pogrzebów”.
Do pomysłu Kancelarii Prezydenta negatywnie odnosi się Ewa Kopacz. Marszałkini mówiła rano w radiowej Trójce, że PO nie rezygnuje z pomysłu przygotowania własnego projektu. „Spotkałam się z prawnikami, powołałam nawet zespół w Kancelarii Sejmu, żeby wypowiedzieli się na temat tego, czy rzeczywiście można dzisiaj zmieniać przepisy w innych ustawach i czy to załatwi sprawę. Usłyszałam od prawników jednoznacznie, że nie można tego zrobić nie nazywając, czyli nie instytucjonalizując tego związku. Musi być nazwa wspólnego pożycia, w przypadku par np. homoseksualnych, żeby można te przepisy w innych ustawach do tego podmiotu nowelizacji przysposobić” – mówiła Kopacz.
Przypomnijmy: na początku marca szef Kancelarii Prezydenta
spotkał się z przedstawicielami koalicji Partnerstwo dla Związków. Prezydent Bronisław Komorowski nie planuje inicjatywy legislacyjnej w temacie związków partnerskich, ale jest otwarty na współpracę i rozmowy - usłyszeli przedstawiciele i przedstawicielki organizacji LGBT.
(md)
Smutne to, ale wydaje się, że to faktycznie jest ich główna taktyka na wygraną. Zresztą nawet ostatnio w wywiadzie dla Wyborczej premier z dobitną szczerością powiedział, że jego "partia-wydmuszka", "bezideowa partia władzy" jest mniejszym złem wobec "autorytarnego fanatyzmu". Potem mówił z kolei, że "dopóki partia Jarosława Kaczyńskiego ma realne szanse na zdobycie władzy, polska demokracja, nawet kulawa, jest zagrożona, i trzeba jej bronić."
Jak to się mówi, do trzech razy sztuka.
Nie o to mi chodziło :-P domminika pytał(a) jak długo to potrwa. Ja sądzę, że do wyborów, żeby nie stracić nieheteroseksualnego elektoratu a co będzie po wyborach to już inna bajka
A ile jeszcze zostało do wyborów? ;-)
Nie o to mi chodziło :-P domminika pytał(a) jak długo to potrwa. Ja sądzę, że do wyborów, żeby nie stracić nieheteroseksualnego elektoratu a co będzie po wyborach to już inna bajka