"Katolik może i powinien głosować za ustawą wprowadzającą związki partnerskie" - powiedziała naszemu portalowi
przedstawicielka grupy polskich chrześcijan LGBT, Wiara i Tęcza, Barbara Kapturkiewicz. W połowie lipca
Marcin Święcicki pytał na portalu onet.pl "Czy katolik może głosować za ustawą wprowadzającą związki partnerskie?" Polityk doszedł do wniosku, że "Instytucje państwowe niosące z sobą prawa i sankcje państwowego przymusu muszą służyć wszystkim obywatelom, którzy to państwo tworzą a nie realizować pod przymusem doktrynę wyznaniową części obywateli choćby nawet byłaby to zdecydowana ich większość".
"Na wstępie należy uściślić pojęcie "katolik". W Polsce działa kilka kościołów katolickich, z których, co warto wiedzieć - Reformowany Kościół Katolicki akceptuje w pełni związki jednopłciowe, związki osób transpłciowych oraz kapłaństwo kobiet. Jednak jak łatwo się domyślić, pytanie zostało skierowane do członków Kościoła rzymskokatolickiego, najliczniejszego w Polsce" - komentuje Kapturkiewicz, podkreślając, że katolik jak najbardziej powinien wspierać związki partnerskie.
"Jeśli tak nie robi, to znaczy że albo nie ma świadomości krzywdy wyrządzanej licznym obywatelom poprzez brak takiej ustawy, lub mając taką świadomość boi się potępienia ze strony swojego kościoła" - dodaje. Strach ten jest zdaniem Kapturkiewicz niesłuszny z dwóch powodów:
"Po pierwsze - każdy katolik ma obowiązek kształtować własne dojrzałe sumienie i uważać je za najważniejszy wyznacznik podejmowanych decyzji. Pisał o tym zagadnieniu między innymi kardynał Henry Newman - w XIX wieku, gdy Kościół Rzymskokatolicki uchwalał dogmat o nieomylności papieża. Kardynał ten został w wieku XX beatyfikowany przez Jana Pawła II!". Drugim powodem jest uznawanie przez Kościół czynów homoseksualnych za "moralnie nieuporządkowane":
"Podejście to nie jest dogmatem, a jedynie tzw. "nauczaniem zwyczajnym", tak więc katolik nie ma obowiązku w to wierzyć, a jedynie starać się zrozumieć racje i w razie wątpliwości rozstrzygać zgodnie ze swoim sumieniem" - podkreśla przedstawicielka Wiary i Tęczy.
"Poza tym katolik musi pamiętać, że ustawa dotyczy również ludzi niewierzących, którym Kościół nie ma prawa narzucać swoich norm etyki seksualnej. O ile w przypadku prawa dotyczącego aborcji i eutanazji katolik ma problem moralny, o tyle tutaj może spokojnie nie mieć go wcale" - reasumuje, apelując:
"Warto przyswoić sobie hasło, które towarzyszyło wprowadzeniu ustawy o związkach partnerskich w Czechach: "Nikomu nie zaszkodzi, niektórym pomoże".
27 lipca, w przyszłą środę,
odbędzie się czytanie projektu ustawy o związkach partnerskich na Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
(md)
W grupie WiT pojawiła się krótka modlitwa w związku z ustawą o związkach partnerskich:
Panie Jezu, nasz najlepszy Przyjacielu.
Prosimy, napełniaj serca ludzi - także polityków - otwartością i pokojem.
Niech zobaczą piękno również naszych - pełnych oddania i miłości związków, tworzonych przez osoby tej samej płci lub osoby transpłciowe.
Niech wszyscy będą akceptowani, a prawo pomaga żyć godnie - w Polsce i na świecie.
Ty Jezu wiesz, co i kiedy nastąpi. Pomóż nam uczynić to co w naszej mocy, daj spokojnie oczekiwać dobrych zmian.
Błogosław nas. Dziękujemy, że z nami jesteś. Bądź uwielbiony!
Grupa polskich chrześcijan LGBT, Wiara i Tęcza działa w Krakowie, Poznaniu, Gdańsku oraz w Warszawie. Spotkania grupy mają charakter rozmów lub modlitw, zależnie od zapotrzebowania uczestników. W przyszłości będą powstawały kolejne grupy. Więcej informacji na
stronie grupy.
Antyklerykalizm to jedynie postulat zakładający podejmowanie decyzji politycznych na poziomie instytucji państwa, bez udziału Kościołów i innych organizacji ideologicznych. Wydaje mi się, że mylisz antyklerykalizm z nienawiścią do religii i/lub Kościoła. Antyklerykalizm zajmuje stanowisko jedynie wobec instytucji, a nie wiary czy religii ogółem. Ja przeszedłem przemianę z katolika do agnostyka po starciu się z treściami z takich portali jak racjonalista.pl i cóż w tym złego?Podobnie co jest złego w negowaniu Boga?Nikt nie wie czy on istnieje a kościelnym instytucjom tylko zdaje się, że mają monopol na wiedzę na ten temat. Poza tym uważam, że duchowość można pielęgnować poza Kościołami a życie wartościami zbliżonymi do katolickich jest możliwe nawet będąc ateista. No i wartości katolickie nie mają monopolu na bycie najlepszymi, jest wiele, wcale nie gorszych systemów moralnych.
Homoseksualny może i powinien się wyleczyć.
Czym taki Kościół wtedy jest? Stowarzyszeniem mody liturgicznej? Jest oczywiste, że częścią działalności wspólnoty religijnej jest angażowanie się w tzw. 'politykę' zgodnie ze stawianymi sobie celami. Politycy mogą z kolei wypowiadać się, uczestniczyć w sprawach wspólnot. Czy inaczej nie popadamy w, proszę wybaczyć określenie, schizofrenię, postulując porzucanie osobistych przekonań w przestrzeni publicznej? Temu grzechowi winny jest Kościół, który zwolnił 'narody' i oficjeli z przestrzegania zasad ewangelicznych. Oczywiście mowa o tych ważniejszych niż (domniemana) kwestia homoseksualizmu - np. miłości wrogów. Znane z polski upartyjnienie Kościoła, który reprezentuje paskudnie betonowy front kilku spraw etycznych oraz swoje własne interesy i swoją własną godność, jest denerwujące i oburzające. Nie wszędzie tak jest, naturalnie. Ale nawet jeśli, to postulat 'wyrzucenia' Kościoła z polityki równa się w praktyce ograniczeniu wolności ekspresji. A czym różni się to od wzbraniania 'propagandy gejowskiej' w szkołach? Wszystko jest kwestią światopoglądu. Zresztą nie wiem, w czym takie rozgraniczenie ma się przejawiać - poza dość oczywistym zaprzestaniem popieranie konkretnych partii politycznych (co dzieje się tak naprawdę rzadko)? Łatwo jest mówić o ograniczaniu czegoś zamiast proponować rozsądną alternatywę. A potem pojawiają się oskarżenia o faszyzm...
Inna rzecz to sprawy finansowe. Tutaj zasady wspierania powinny być przede wszystkim tożsame, a prawo powinno wymagać transparentnego obchodzenia się ze środkami - to jest w tej chwili największy problem, nie same kwoty.
To może byłoby rozwiązanie kompromisowe, ale tutaj należy sobie zadać ważne pytanie: czy chcemy obecności wiary chrześcijańskiej w sferze publicznej. Ja osobiście tego chcę. Również jestem zwolennikiem rodziału Kościoła, ale pokojowego. Popieram tutaj Jarosława Gowina, który mówi, że przecież rodział jest. Polega on na tym, że Kościół nie miesza się do polityki a politycy nie zajmują się sprawami Kościoła. Ale niestety Gowin mówi, tego się nie przestrzega. Bo zarówno politycy zabiegają o względy Kościoła tak Kościół "poucza" polityków. Ta kwestia jest nierozwiązana. Ale np. finansowanie KRK z publicznych finansów jest jak najbardziej prawidłowe, bo z "usług" Kościoła korzysta niemal 70% Polaków. Gdyby wszyscy ci ludzie musieli płacić podatek, byłoby to niesprawiedliwe. Poza tym kto decyduje o tym na co wydawać pieniadze z podaktów a na co nie. Czy refundacja in vitro jest sprawiedliwa? Czy utrzymywanie bezdomnych i bezrobotnych także? Tak. Bo po to jest solidarne państwo, by takimi sprawami się zajmować. Utrzymywaniem wiernych od konieczności dodatkowych opłat także.
Hmmm... kurcze... madrze napisales :). Tak byc powinno. Co zas do finansowania kosciolow ze srodkow publicznych, tu jednak by sie przydaly chyba pewne zmiany, m.in. religia, tak dlugo jak jest katechezą sadze, ze powinna byc prowadzona poza szkolami. natomiast nie jestem przeciwnikiem konkordatu, ktory jest umowa miedzynarodowa, fakt, z innymi kosciolami nie mamy zawartych takich umow, ale to dlatego, ze nie posiadaja one swojej stolicy, nie maja podmiotowosci prawnomiedzynarodowej. Natomiast nuncjusz juz chyba nie musi bys glowa korpusu dyplomatycznego... Zatem chcialbym, jesli to jest nam- Polakom potrzebne, by wiara miala swoje miejsce w przestrzeni publicznej, ale juz nie koniecznie w polityce :)
To może byłoby rozwiązanie kompromisowe, ale tutaj należy sobie zadać ważne pytanie: czy chcemy obecności wiary chrześcijańskiej w sferze publicznej. Ja osobiście tego chcę. Również jestem zwolennikiem rodziału Kościoła, ale pokojowego. Popieram tutaj Jarosława Gowina, który mówi, że przecież rodział jest. Polega on na tym, że Kościół nie miesza się do polityki a politycy nie zajmują się sprawami Kościoła. Ale niestety Gowin mówi, tego się nie przestrzega. Bo zarówno politycy zabiegają o względy Kościoła tak Kościół "poucza" polityków. Ta kwestia jest nierozwiązana. Ale np. finansowanie KRK z publicznych finansów jest jak najbardziej prawidłowe, bo z "usług" Kościoła korzysta niemal 70% Polaków. Gdyby wszyscy ci ludzie musieli płacić podatek, byłoby to niesprawiedliwe. Poza tym kto decyduje o tym na co wydawać pieniadze z podaktów a na co nie. Czy refundacja in vitro jest sprawiedliwa? Czy utrzymywanie bezdomnych i bezrobotnych także? Tak. Bo po to jest solidarne państwo, by takimi sprawami się zajmować. Utrzymywaniem wiernych od konieczności dodatkowych opłat także.
No nie do końca. Nycz mówił o innych związkach, ale miał głównie na myśli osoby heteroseksualne i możlwiość zawieranie przez nie substytutu małżeństwa, czyli związków partnerskich (bo to także przedwiduje ustawa SLD). Trzeba zrozumieć, ze KK chce i będzie chciał być obecnym w sferze publicznej. Ktoś kto postuluje jego wycofanie się z tej sfery nie rząda, jak sam często twierdzi państwa świeckiego tylko państwa ateistycznego. Czyli żeby księza poza kościół się nie wychylali, najlepiej żeby w ogole się na ulicy nie pokazaywali. KK ma prawo przemawiać do wiernych i zabierać głos w tak ważnych dla społeczeństwa kwestach. Gdyby tego nie zrobił, w moim mniemaniu zaniedbałby swoje podstawowe obowiązki przewodzenia wiernym.
Masz racje... kosciol ma obowiazek zabierac glos w sprawach dla niego istotnych, kosciol ma prawo i musi miec prawo mowic glosno.... ale kosciol nie moze byc partnerem w tworzeniu prawa dla panstwa... i wiesz... tak wiele zlego mowi sie o biskupach, ale czy faktycznie oni sa czemus winni? Przeciez to politycy im sie podlizuja... w kazdym razie nie jestem zwolennikiem wrogiej separacji... raczej bym chcial by koscioly oparte byly na prawie prywatnym, jak spolki prawa handlowego, osobowosc prawna ok. ale nie szzcegolna ochrona na gruncie publicznego prawa. Chodzi o to by nie tyranizowac mniejszosci.... moim zdaniem idealna sytuacja to taka ze episkopat kieruje swoje apele i uwagi ale nie rzuca to cienia na projekt ustawy. gdyby kosciol nie byl zbyt potezny, nie bylo by tej dyskusji.
No nie do końca. Nycz mówił o innych związkach, ale miał głównie na myśli osoby heteroseksualne i możlwiość zawieranie przez nie substytutu małżeństwa, czyli związków partnerskich (bo to także przedwiduje ustawa SLD). Trzeba zrozumieć, ze KK chce i będzie chciał być obecnym w sferze publicznej. Ktoś kto postuluje jego wycofanie się z tej sfery nie rząda, jak sam często twierdzi państwa świeckiego tylko państwa ateistycznego. Czyli żeby księza poza kościół się nie wychylali, najlepiej żeby w ogole się na ulicy nie pokazaywali. KK ma prawo przemawiać do wiernych i zabierać głos w tak ważnych dla społeczeństwa kwestach. Gdyby tego nie zrobił, w moim mniemaniu zaniedbałby swoje podstawowe obowiązki przewodzenia wiernym.
Zastanawia mnie, kiedy ostatni raz (jezeli w ogole) byłeś w kościele. Od kiedy pamiętam, w moim parafialnym kościele nie padło słowo na temat homoseksualizmu. Myślę, że ateiści-geje mają pewne wyobrażenie, nieprawdziwe, że w kosciołach o niczym innym się nie mowi tylko o gejach i jacy oni są źli i niedobrzy. Otóż tak nie jest. Pierwszy raz w swoim życiu usłyszałem słowo nt. gejów od księdza będąc w Warszawie na liturgii Bożego Ciała (akurat było o związkach patnerskich). Nawet na religii o tym nie mówiliśmy.
A... i zdaje sie kard. Nycz Ci na to pytanie odpowiedział, żądając aby związków homoseksualnych nie zrównywać z hetero... tzn. nie wyjasnil, dal do zrozumienia, ze takie zwiazki sa gorsze, a zatem geje jak rozumiem tez... ok, on jest zwiazany ze swoim Audi A8 a ja szukam faceta....
Reszte pytan lepiej kierowac na Miodowa do kurii bo ja nie wiem co pisze.
nie załamuj się i trwaj w wierze siostro :D popieram cie ;D
hehe dzięki bracie :p ktoś tam na pewno na mnie czeka :P