W drugiej połowie maja SLD złożył w Sejmie projekt ustawy o związkach partnerskich przygotowany we współpracy z nami, Grupą Inicjatywną ds. Związków Partnerskich. W konsekwencji po kilkuletniej przerwie na forum publiczne powróciła debata na temat związków.To świetny prezent na 2. urodziny naszego istnienia.
Marszałek
Grzegorz Schetyna powiedział 30 czerwca br. na spotkaniu z Ygą Kostrzewą i Tomkiem Szypułą z naszej Grupy oraz
Piotrem Pacewiczem i Ewą Siedlecką z „Gazety Wyborczej”, że skieruje projekt do pierwszego czytania. Ma się ono odbyć przed Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisją Polityki Społecznej i Rodziny Sejmu
27 lipca br. (o godz.13.00).Bylibyśmy niepoprawnymi optymistami, gdybyśmy wierzyli, że ustawa zostanie uchwalona przed końcem kadencji obecnego Sejmu. Niemniej, sama debata w Sejmie nt. związków partnerskich - pierwsza taka w Polsce - będzie ogromnym krokiem naprzód.
Martwy temat?W czerwcu 2009 r. zebraliśmy się w piątkę (Yga Kostrzewa, Mariusz Kurc, Krystian Legierski, Tomasz Szypuła oraz Katarzyna Szustow, która po kilku miesiącach zrezygnowała z udziału w pracach Grupy) i zastanawialiśmy, co możemy zrobić, by została uchwalona ustawa o związkach partnerskich. Od czasu, gdy na przełomie 2004 i 2005 r. senacki projekt ustawy autorstwa senator
Marii Szyszkowskiej trafił do Sejmu i utknął w „zamrażarce” marszałka
Włodzimierza Cimoszewicza, o związkach par tej samej płci nie mówiło się praktycznie nic. Ani w polityce, ani w mediach, ani nawet w społeczności LGBT. Temat był martwy.
Postanowiliśmy zacząć od ożywienia dyskusji i od przygotowania projektu ustawy. Ale jaki miałby być to projekt? Jego zarysy zaczęły powstawać podczas naszych debat. Jesienią i zimą 2009/2010 roku objechaliśmy 16 największych miast z otwartymi spotkaniami dotyczącymi związków partnerskich. Opowiadaliśmy o tym, jakie formy przybierają uregulowania prawne dotyczące jednopłciowych par (małżeństwo, związek partnerski, francuski model PACS oraz konkubinat) i o krajach, które je przyjęły. Pytaliśmy też o najlepszą strategię wprowadzenia legalnych związków jednopłciowych w Polsce. Owocem tych debat było sformułowanie jedenastu postulatów w formie założeń do przyszłej ustawy.
Jednocześnie do klubów parlamentarnych wysłaliśmy pismo z ofertą współpracy. Otrzymaliśmy tylko dwie odpowiedzi: od klubu PiS (odmowną) i od klubu SLD, który zaprosił nas na spotkanie. Zaczęliśmy współpracę z posłanką
Izabelą Jarugą-Nowacką. 2 marca 2010 r. zaprezentowaliśmy nasze postulaty klubowi parlamentarnemu SLD, który wstępnie się do nich przychylił i zadeklarował wolę wspólnego przygotowania projektu ustawy. Po śmierci Izabeli Jarugi-Nowackiej w katastrofie smoleńskiej naszą „skrzynką kontaktową” w SLD zostali wiceprzewodnicząca
Katarzyna Piekarska i poseł
Sławomir Kopyciński. Prace nad projektem ustawy trwały prawie rok. Gotowy tekst trafił do klubu parlamentarnego SLD w marcu 2011 r. a w maju – jak wspomnieliśmy na początku – do laski marszałkowskiej. Posłem-sprawozdawcą projektu jest
Ryszard Kalisz.Debata o związkach: reaktywacjaGdy piszemy te słowa w połowie lipca, widać już wyraźnie, że złożenie projektu na nowo wzbudziło publiczną debatę o związkach partnerskich. W ciągu ostatnich tygodni pojawiło się mnóstwo „związkowych” artykułów w prasie, audycji w radiu i programów w telewizji. Naszym najważniejszym sojusznikiem medialnym stała się „Gazeta Wyborcza”, ale nie tylko. „Polityka” jest właśnie w trakcie publikacji serii tekstów o związkach partnerskich, wspiera nas – oczywiście! – środowisko Krytyki Politycznej. Życzliwe miejsce dla naszej idei znalazło się też na łamach „Wprost” czy nawet „Newsweeka”.
A swój sprzeciw wyrażają m.in. „Rzeczpospolita” (tradycyjnie) oraz nowy tygodnik opinii „Uważam Rze”. W dniu katolickiego święta Bożego Ciała przeciwko związkom partnerskim wypowiedzieli się niektórzy biskupi, powtarzając znane „argumenty” o
demontażu rodziny czy pomyśle nie licującym z historią narodu polskiego. Nie spodziewając się niczego LGBT-friendly ze strony hierarchów Kościoła katolickiego, odbieramy te słowa jako dobry znak: fakt, że biskupi postanowili wypowiedzieć się o homoseksualnych związkach świadczy o tym, że uznali temat za ważny. Obojętność byłaby dużo gorsza od wrogości.
Do jasnego określenia się w „związkowej” kwestii zostali też niejako przymuszeni politycy. Na „dzień dobry” wszystkie kluby parlamentarne, oprócz SLD, opowiedziały się przeciw projektowi. Szef klubu PO
Tomasz Tomczykiewicz podnosił nawet rzekomą niekonstytucyjność projektu. Na początku czerwca wypowiedział się premier
Donald Tusk: Jeżeli chodzi o związki partnerskie, ja jestem gotowy do dyskusji w tej kwestii. Nie chciałbym, żeby ona była taką „wrzutką wyborczą” ze strony niektórych. (...) Ponieważ wiemy, że raczej nie zdążymy do końca kadencji, więc dajmy sobie spokojnie czas. Możemy zrobić takie porozumienie między ugrupowaniami, co do których można sądzić, że znajdą się w przyszłym parlamencie. Można to wziąć na tapetę jako jeden z pierwszych projektów w przyszłej kadencji. Uważam, że tak będzie uczciwie.Dwa sondażeW czerwcu br. opublikowano również dwa sondaże opinii publicznej dotyczące związków partnerskich. Na pytanie TNS OBOP o poparcie dla związków partnerskich (zarówno jedno- jak i różnopłciowych), 54% respondentów opowiedziało się „za”. Natomiast w badaniu CBOS, gdy oddzielnie zapytano o pary homo i hetero, okazało się, że 83% Polaków i Polek jest za heteroseksualnymi związkami partnerskimi, a (tylko) 35% - za homoseksualnymi. Tak rozbieżne wyniki dwóch badań robionych praktycznie w tym samym czasie komentował na łamach „Gazety Wyborczej” socjolog,
dr Wiesław Baryła: Badani często rozumują tak, że skoro ankieterzy pytają oddzielnie o związki hetero- i homoseksualne, to pewnie jest to coś innego. Skoro więc zgodzili się na pierwsze, powinni być przeciw drugim.Naszym zdaniem, właściwsze jest pytanie stawiane przez OBOP, a więc bez rozróżnienia na pary hetero- i homoseksualne. Nie dlatego, że wynik jest korzystniejszy dla jednopłciowych par, ale dlatego, że proponowana umowa związku partnerskiego nie rozróżnia związków ze względu na płeć czy orientację osób ją podpisujących.
Po wypowiedzi premiera oraz opublikowaniu wyników badań wypowiedzi polityków PO zaczęły się niuansować (m.in. poseł
Jarosław Gowin i wicemarszałek
Stefan Niesiołowski opowiedzieli się przeciw, a m.in. ministrowie
Krzysztof Kwiatkowski i Radosław Sikorski oraz posłanki
Małgorzata Kidawa-Błońska, Joanna Mucha i Agnieszka Kozłowska-Rajewicz - za).
Bartosz Arłukowicz, związany do niedawna z lewicą minister ds,. wykluczonych, opowiadający się za projektem, zadeklarował, że będzie przekonywał polityków PO do jego poparcia.
ProjektProjekt zakłada możliwość zawierania umów o związek partnerski między parami zarówno tej samej, jak i różnej płci. Przewiduje prawo m.in. do dziedziczenia po zmarłym partnerze/rce, do pochówku zmarłego partnera/rki, do wspólnego opodatkowania, do odmowy zeznań obciążających partnera/rkę.
Związek partnerski zawierałoby się podpisując u notariusza umowę, którą następnie trzeba byłoby zarejestrować w Urzędzie Stanu Cywilnego. Jej zapisy nabierałyby mocy po roku.
Rozwód byłby łatwiejszy niż w przypadku małżeństw: Następowałby za zgodnym porozumieniem stron lub w wypadku braku porozumienia - 6 miesięcy po tym, jak jedna strona powiadomi pisemnie drugą o chęci rozstania się.
Istotą umowy związku partnerskiego byłaby swoboda - w granicach wyznaczonych przez prawo - w wyborze kwestii stanowiących jej zakres. Alimenty? Zobowiązanie się do pomocy finansowej partnerowi/rce w wypadku rozstania? Może być, jeśli tylko strony zechcą stosowne zapisy w umowie ująć.
Nie ma natomiast w projekcie adopcji, ani przysposobienia dzieci partnera/rki, pomimo że taki postulat zgłaszaliśmy. Brak takich zapisów wynika z kompromisu z SLD, a ten z kolei nie wziął się bynajmniej z różnic światopoglądowych, ale ze względu na opinię publiczną, która wciąż adopcji dzieci przez pary jednopłciowe mówi bardzo stanowcze „nie” (ok. 85%-90%).
Co dalej?W czerwcu rozpoczęliśmy drugą serię debat w największych polskich miast. Już nie o związkach partnerskich „w ogóle”, tylko o projekcie ustawy złożonym w Sejmie. Za nami spotkania w Poznaniu, Warszawie i Krakowie z udziałem m.in. przedstawicielek/li SLD (posłanka
Krystyna Łybacka, wiceprzewodnicząca
Katarzyna Piekarska, Grzegorz Gondek) i PO (posłanki
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Joanna Mucha). Kolejne we wrześniu.
Ze strony SLD uzyskaliśmy zapewnienie, że w razie nieuchwalenia ustawy do końca kadencji obecnego Sejmu, projekt ustawy zostanie złożony ponownie do laski marszałkowskiej niezwłocznie po wyborach.
Jak długa droga przed nami do uchwalenia ustawy? Trudno powiedzieć. Doświadczenie innych krajów (np. Czech) pokazuje, że powinniśmy liczyć się z przegranymi głosowaniami, zanim osiągniemy ostateczne zwycięstwo. Na razie jednak trzymajmy kciuki za małe zwycięstwo: niech w ogóle dojdzie do debaty w Sejmie o związkach, niech w ogóle dojdzie do glosowania.
Piąty elementTymczasem od połowy lipca nasza Grupa działa w zwiększonym, pięcioosobowym składzie. Kilka dni po tym, jak zostało zrobione zdjęcie ilustrujące niniejszy tekst, dołączył do nas
, szef Innej Strony, największego polskiego portalu LGBT, człowiek-instytucja, którego w społeczności LGBT przedstawiać nie trzeba. Mamy nadzieję, że z Radkiem na pokładzie będziemy w stanie łatwiej dotrzeć do wszystkich zainteresowanych z informacjami o działaniach naszej Grupy i o postępach na drodze do legalizacji związków partnerskich w Polsce.
*Grupę tworzą Yga Kostrzewa (Lambda Warszawa), Mariusz Kurc (Kampania Przeciw Homofobii), Krystian Legierski (Zieloni 2004), (Inna Strona), Tomasz Szypuła (Kampania Przeciw Homofobii)Więcej informacji:
www.zwiazkipartnerskie.info

Tekst ukazał się w ostatnim numerze wydawanego przez KPH magazynie "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.
Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 51 2130 0004 2001 0344 2274 0004
, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.
Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
w pełni zgadzam się, że parada to argument przeciwko przyznaniu prawa małżeństw (/związków partnerskich jako kroku do małżeństw) i adopcji dzieci parom homoseksualnym