W niedzielę,
21 lutego, o godzinie 18.00, odbędzie się w
Krakowie, w
Cafe Szafe (ul. Felicjanek 10) debata na temat postulatu wprowadzenia w Polsce związków partnerskich. Na spotkanie zapraszają
Kampania Przeciw Homofobii Kraków oraz
Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich.
W spotkaniu udział wezmą goście z Grupy Inicjatywnej:
Yga Kostrzewa (Lambda Warszawa)
Mariusz Kurc (Kampania Przeciw Homofobii)
Krystian Legierski (Zieloni 2004)
Tomasz Szypuła (Kampania Przeciw Homofobii).
Debata objęta jest patronatem medialnym Innej Strony!
Wstęp wolny!
Dzień wcześniej, 20 lutego,
Kampania Przeciw Homofobii Lublin oraz
Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich zapraszają na debatę w
Lublinie, o godzinie 14.00, w siedzibie
Stowarzyszenia Homo Faber, ul. Krakowskie Przedmieście 39. Debata odbędzie się w ramach
Festiwalu Filmu Queer "a million different loves!?".
Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich, która działa od czerwca 2009 roku, od początku roku przypomina o swoich dążeniach do przygotowania ustawy dotyczącej uregulowania związków pozamałżeńskich w Polsce. Pełną parą rusza także strona http://www.zwiazkipartnerskie.info/. Można na niej znaleźć wiele przydatnych informacji, także o tym, co do tej pory udało się zrobić w sprawie związków partnerskich w naszym kraju, gdzie postulaty społeczności LGBT są przez rządzących uparcie ignorowane. Kolejną inicjatywą, która także przyczynia się do popularyzacji postulatów dotyczących uregulowania prawnego związków jednopłciowych jest akcja http://www.wszyscynatak.pl
Co ciekawe, jak moj przyszly maz, bedzie nosil moje nazwisko u naszym nowym kraju, i bedzie tak sie nazywal w calej europie, dla poslkich urzednikow bedzie ciagle figurowal pod 'panienskim'... non sens..."
Arek
Nie wiem czemu ludzie a właściwie urzędnicy robią sobie takie problemy... Biorę ślub za granicą a nie w polsce to do huja mają pierdolony problem wydać jeden głupi świstek papierku w każdym razie jeden huj gdzie biorę ślub co to do komu z kim za granicą jest możliwość wzięcia ślubu takiego i urzędnik ma obowiązek a nie prawo wydać taki dokument. Jeśli nie to wystąpił bym do sądu a jak sąd by nie pomógł to do sądu najwyższego. Ludzie szanujmy się, co my do huja mamy 5 lat żeby jeden drugiego bił za to że nie pożyczył mi zabawki abym mógł się pobawić w piaskownicy? Kiedy ta 3/4 pojebanych polaków zmądrzeje i zacznie brać się za robotę a nie pogawędki na dodatek bez celowe przy kawie? :/...
Czy mógłby się tutaj wypowiedzieć jakiś prawnik?..
Prawnikiem nie jestem ale internet jest pełen informacji na temat zagadnień tu omawianych. Zapisać w testamencie nawet wszystko możesz ale rodzina i tak ma prawo do zachowku. Teoretycznie mógłbyś pozbawić rodzinę zachowku wydziedziczając ją ale to też nie jest proste bo zgodnie z art. 1008 kc
"Art. 1008. Spadkodawca może w testamencie pozbawić zstępnych, małżonka i rodziców zachowku (wydziedziczenie), jeżeli uprawniony do zachowku:
1) wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego;
2) dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci;
3) uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych."
Jeśli żaden z tych trzech przypadków nie zaszedł (o udowodnienie czego pewnie w sądzie bywają wielkie batalie) to sorry Winnetou.
Myślę, że dobrze byłoby też szerzej wypromować informacje o pewnych rozwiązaniach prawnych. O PACS dowiedziałem się dopiero na spotkaniu i widzę spore możliwości dla tego typu umów również dla heteroseksualistów. Ze względu na swą elastyczność PACS mógłby być dobry dla par które w sposób niestandardowy chcą podejść do pewnych kwestii w swoim związku np. "związki otwarte". Jeśli bowiem dwie osoby świadomie chcą prowadzić wspólne gospodarstwo domowe ale nie chce by potencjalne kontakty seksualne z innymi partnerami mogły się potem stać pretekstem do rozwiązania wzajemnej więzi gospodarczej to dlaczego nie dać im takiej możliwości prawnej?
Myślę, że pewnym możliwym scenariuszem na wiele lat byłoby:
1. Uchwalenie ustawy o związkach typu PACS tylko dla homoseksualistów (ze względu na wątpliwości konstytucyjne podobne do tych które były na Węgrzech) i wprowadzenie jej w życie.
2. Zaskarżenie ustawy jako dyskryminującej heteroseksualistów (sic!) i objęcie ustawą również ich.
3. Ponowne przypomnienie o nierównym wobec prawa traktowaniu homoseksualistów i doprowadzenie do zmian konstytucji i KRiO tak by małżeństwem był związek dwóch niespokrewnionych ze sobą osób.
Mało tego sama miałam a raczej mam wątpliwą przyjemność doświadczyć jak działa prawo w naszym kraju,
i wierz mi na słowo nie jest tak kolorowo jak by się mogło wydawać.
Ja mam testament po ojcu,były 2-ie rozprawy na których wszystkie strony się ze sobą zgadzały,potem była jeszcze jedna na której poszliśmy na ugodę,a teraz dostałam pismo z sądu że jedna ze stron jednak podważa ten testament i moje szanse na wygranie są nikłe.
Więc jakim problemem będzie podważenie takiego gdzie w świetle prawa nic was nie łączy !?
I właśnie dlatego potrzebne są takie spotkania żeby uświadomić ludzi na czym stoją,
bo wielu z nich żyje w błogiej nieświadomości i potem budzą się z przysłowiową "ręką w nocniku" i pretensją nie wiadomo do kogo.
Dlatego są te spotkania,bo żeby zmieniać myślenie innych czasami musimy zacząć od siebie samych,i jeśli jest możliwość zasięgnięcia rady od ludzi którzy juz w tym dłużej siedzą to why not!?
Tak. Polskie prawo nie uznaje nawet czegos takiego jak konkubinat homoseksualny, po prostu "sie nie liczy", wiec podwazyc taki testament jest bardzo latwo, o wiele latwiej niz nawet w przypadku uznawanego jednak przez prawo konkubinatu hetero, bo to jest "osoba obca" i koniec.
Ale o jakim "konkubinacie" my mówimy? Przecież ludzie przepisują swój majątek różnym osobom i organizacjom, notariusza nie interesuje to, co mnie bezpośrednio łączy z jakimś panem Kowalskim albo określoną organizacją ekologiczną. Ja przepisuje majątek tej i tej osobie i już.
Czy mógłby się tutaj wypowiedzieć jakiś prawnik?..
Tak, i wtedy rowniez zdarza sie ze rodzina probuje to podwazyc i czesto jej sie to udaje. Zwracam uwage ze prawnie nie ma roznicy czy zapiszesz majatek komus z kim jestes w de facto malzenstwie od kilkudziesieciu lat, czy komus wybranemu na chybil trafil z ksiazki telefonicznej, dla sadu jest to dokladnie to samo. Jak widzisz sa prawne podstawy zeby uznac konkubinat, ale tylko heteroseksualny. Mozna probowac podwazac, a to czy sie da zalezy tylko od dobrej woli sadu. A "bezstronnosc" sadow mozna wlozyc miedzy Swietego Mikolaja a Wrozke Zebatke, wielu sedziow traktuje osoby homoseksualne jako automatycznie niewiarygodne, zdemoralizowane i sklonne do wszelkiego rodzaju patologii. Sady po prostu wszystkie watpliwosci rozstrzygaja na korzysc rodzin.
Tak. Polskie prawo nie uznaje nawet czegos takiego jak konkubinat homoseksualny, po prostu "sie nie liczy", wiec podwazyc taki testament jest bardzo latwo, o wiele latwiej niz nawet w przypadku uznawanego jednak przez prawo konkubinatu hetero, bo to jest "osoba obca" i koniec.
Ale o jakim "konkubinacie" my mówimy? Przecież ludzie przepisują swój majątek różnym osobom i organizacjom, notariusza nie interesuje to, co mnie bezpośrednio łączy z jakimś panem Kowalskim albo określoną organizacją ekologiczną. Ja przepisuje majątek tej i tej osobie i już.
Czy mógłby się tutaj wypowiedzieć jakiś prawnik?..
Abstrahując chwilowo od tego, czy związki są potrzebne czy też nie (dla później łapiących mnie za słowo od razu zaznaczam, że jestem za), to ja się chcę zapytać, dlaczego to jest nazwane debatą, a nie po polsku np. indoktrynacją.
Patrząc na zaproszone organizacje nie trudno dojść do wniosku, że wszyscy postulują wprowadzenie takich związków. Dziwna to debata, gdzie wiodące głosy są z góry wiadome i nie ma przedstawicieli przeciw (chyba że się mylę i któraś z tych organizacji jest przeciw).
Zniżamy się do poziomu ciut niższego od programów Pospieszalskiego? (on przynajmniej zapraszał przecwników, a że nie dopuszczał do głosu to już inna sprawa...)
Mnie z tego powodu nie będzie, ale liczę na jakąś relację :]
Taa... "jakich zwiazkow partnerskich chcemy i dlaczego wlasnie PACSow"
Jaki to byl kawal z tym "i dlaczego wlasnie Lenin"?
Idz i powiedz ze chcesz malzenstw to Cie zakrzycza. To nie jest debata, ani z przeciwnikami ani - surprise! - ze zwolennikami prawdziwej rownosci wobec prawa, tylko silowe promowanie rozwiazania minimum.
Abstrahując chwilowo od tego, czy związki są potrzebne czy też nie (dla później łapiących mnie za słowo od razu zaznaczam, że jestem za), to ja się chcę zapytać, dlaczego to jest nazwane debatą, a nie po polsku np. indoktrynacją.
Patrząc na zaproszone organizacje nie trudno dojść do wniosku, że wszyscy postulują wprowadzenie takich związków. Dziwna to debata, gdzie wiodące głosy są z góry wiadome i nie ma przedstawicieli przeciw (chyba że się mylę i któraś z tych organizacji jest przeciw).
Zniżamy się do poziomu ciut niższego od programów Pospieszalskiego? (on przynajmniej zapraszał przecwników, a że nie dopuszczał do głosu to już inna sprawa...)
Mnie z tego powodu nie będzie, ale liczę na jakąś relację :]