Wczoraj w
Krakowie, w Cafe Szafe, odbyła się
debata Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich. Dowiedzieliśmy się o przygotowywanej ustawie, rozmowach z politykami oraz planowanym spotkaniu z SLD oraz z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w marcu.
Yga Kostrzewa,
Mariusz Kurc,
Tomasz Szypuła i nieobecny ciałem, ale obecny duchem na filmie
Krystian Legierski, przez dwie godziny przybliżali przybyłym do Cafe Szafe zagadnienia związane z możliwościami jakie daje legalizacja związków jednopłciowych.
Po zapoznaniu się z sytuacją par jednopłciowych w Europie oraz historycznymi aspektami "homomałżeństw", które przedstawił Mariusz Kurc, Tomasz Szypuła i Yga Kostrzewa wyargumentowali nam prawne i pozaprawne powody, dla których trzeba walczyć w naszym kraju o ustawę o związkach partnerskich. Wystąpienie Krystiana Legierskiego, dotyczące rodzajów związków, mogliśmy obejrzeć na filmie. Po prezentacji Grupa Inicjatywna debatowała wraz z przybyłymi gośćmi.
Zatem
małżeństwo,
związki partnerskie,
PACS czy
konkubinat?
"Chcemy małżeństw, ale trzeba być realistą" - dało się słyszeć z sali.
"Jestem przeciwnikiem wszelkiego formalizowania związków, ale dyskusja z pewnym użytkownikiem na Innej Stronie dała mi do myślenia, że tylko pełne prawa małżeńskie ratują naszą godność" - także takie opinie mogliśmy wczoraj usłyszeć. Mariusz Kurc przywołał przykład Węgier,
gdzie geje i lesbijki od zeszłego roku mogą zawierać związki partnerskie, i gdzie ustawa o związkach partnerskich par zarówno homo jak i heteroseksualnych została podważona przez Trybunał Konstytucyjny jako niezgodna z Konstytucją.
"Mamy powody by przypuszczać, że to samo będzie u nas" - dodał Mariusz Kurc, próbując przekonać przybyłych, że w przypadku związków partnerskich, prawdopodobnie trzeba będzie wyrzucić "heteryków" z ustawy. Pomimo tego i tak większość osób zadeklarowała, że w chwili obecnej najlepszym rozwiązaniem dla par jednopłciowych są związki partnerskie zarówno homo i heteroseksualne. Anna Zawadzka, która przysłuchiwała się prezentacji, podkreśliła także rolę zaangażowania
"braci lesbijsko-gejowskiej" w walce o swoje prawa.
Gorącą dyskusję wywołała kwestia homoadopcji - Tomasz Szypuła wyraził swoje obawy związane z faktem, że zamiast skupić się na ustawie, przywilejach spadkowych i majątkowych, Kościół katolicki i media będą grzmiały o pedofilii.
"Z pewnością jednak nie zapomnimy o dzieciach, które już są wychowywane przez pary jednopłciowe" - dodał Tomasz Szypuła, a Yga Kostrzewa podkreśliła, że wg badań dzieci takich jest w naszym kraju prawie 13 tys.
Grupa Inicjatywna zapowiedziała także, że 2 marca identyczna debata odbędzie się dla posłów SLD. Działacze bardzo liczą na zebranie pod ustawą 15 podpisów, co pozwoli na złożenie ustawy do laski marszałkowskiej. Pod koniec marca natomiast, Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził wolę spotkania z Grupą. Z jakim skutkiem? Zobaczymy.
Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich, która działa od czerwca 2009 roku, od początku roku przypomina o swoich dążeniach do przygotowania ustawy dotyczącej uregulowania związków pozamałżeńskich w Polsce. Pełną parą rusza także strona http://www.zwiazkipartnerskie.info/. Można na niej znaleźć wiele przydatnych informacji, także o tym, co do tej pory udało się zrobić w sprawie związków partnerskich w naszym kraju, gdzie postulaty społeczności LGBT są przez rządzących uparcie ignorowane. Kolejną inicjatywą, która także przyczynia się do popularyzacji postulatów dotyczących uregulowania prawnego związków jednopłciowych jest akcja http://www.wszyscynatak.pl
Patronem medialnym debaty był portal Inna Strona. Dziękujemy wszystkim za przybycie.
(md)
.. dokladnie tak.
>Ok. Nikt Cię nie zmusza, ale miej na względzie też to, że nie możesz zmuszać członków grupy inicjatywnej do działań pod swoje dyktando. Oni mają swoją wizję, Ty masz swoją, ja mam swoją. Cóż, pluralizm. Jesli grupa inicjatywna się z Tobą nie zgadza i nie daje się przekonać to nie masz wyboru. Musisz znaleźć inną grupę mogącą reprezentować twój punkt widzenia. Taką grupę również jestem skłonny poprzeć.
Moge argumentowac, i wlasnie to robie.
>Swoją drogą szkoda, że nie rozpoczęłaś własnych działań bo widzę u Ciebie sporą siłę przebicia.
Kto powiedzial ze nie rozpoczelam wlasnych dzialan? Mozna robic wiele rzeczy w wielu miejscach wieloma sposobami, a relacja miedzy widocznoscia a efektywnoscia jest zadna. Zreszta, do publicznych wystapien ani mnie nie ciagnie, ani sie nie nadaje, 20 min przy mikrofonie i kaszlalabym krwia.
>Odnośnie metodyki działania to pomyślałem tak smutno sobie, że najprawdopodobniej największe szansę na poprawę sytuacji mamy nie przez nasze wewnętrzne działania a przez regulacje ogólnounijne.
Zgadza sie. Stosujac dalej metody ktore nie zmienily nic (przypominam - ostatnia realna zmiana w prawie nas dotyczaca to byl rok 1932, a zmiany w prawie pracy okazaly sie kompletnie martwe) jedyne na co mozemy liczyc to to ze Unii w koncu wyrosna jaja i postawi odpowiednie zadania za nas.
>Wreszcie się dowiedziałem o co chodzi w krytycznych głosach do mojej wypowiedzi. Jak dotąd były bowiem puste "minusy" bez nijakiego uzasadnienia.
> Aby nie było niejasności. Ja nie "minusuję".
Nie ode mnie. Jedyny minus ktory wystawilam w ciagu ostatnich kilku dni poszedl dla hes_disabled1 nizej, za chamstwo i glupote.
>Gdyby PACS we Francji było niepotrzebne to heteroseksualiści nie rezygnowaliby z małżeństw na rzecz PACS. Co jest grupą docelową? Są nią wszyscy pełnoletni obywatele stanu wolnego. No trudno jest zatem by ta grupa nie pokrywała się z grupą docelową dla małżeństw. Poza tym motocykl też ma wiele wspólnego z ciężarówką.
Bledem jest zakladac ze polski PACS bedzie zawieral chocby 20% mozliwosci ktore zawiera francuski. Jak juz mowilam, wlasnie ta elastycznosc jest pulapka i bardzo wiele mozliwosci poleci w ramach kompromisu.
Nawet te nieszczesne "zwiazki partnerskie" sa lepsze, poniewaz sa pewne rzeczy ktore je definiuja i po ich odjeciu w pewnym momencie nie mozna dluzej udawac ze to nadal ma cokolwiek wspolnego z pierwotnym zalozeniem, natomiast PACS mozesz "kompromisowac" praktycznie w nieskonczonosc, patrz przyklad z nazwiskiem.
>Jak stwiedziło moje szczęście PACS to taki związek w stylu McDonald's - dostajesz to co zamawiasz.
Ale tylko w pewnych granicach.
>To, że Ty lilianne_blaze nie jesteś zainteresowana PACS nie oznacza, że dla wszystkich jest to rzecz mało interesująca. Walczmy wspólnie i o to i o to. Myślę, że właśnie homofobom mogłoby zależeć na tym by skłócić nasze środowisko tak by jego część była przeciw pewnym zmianom.
Nie popre PACSow nie dlatego ze jestem przeciwko PACSom, tylko dlatego ze jestem przeciwko "betonowanym kompromisom" i ze wiem ze to odsunie w czasie wprowadzenie malzenstw. Tym, nazwijmy ich "umiarkowanym" homofobom wprowadzenie PACSow, tak zeby UE sie nie czepiala, ale jednoczesnie zeby nie dawaly zadnych dalszych praw, tylko to co teraz jest do uzyskania osobnymi papierkami albo mniej, jest wlasnie najbardziej na reke, ich "sprawa" skorzysta na tym najbardziej. Dadza nam ochlap, nazwa to kompromisem, koniec debaty. Dla nich to bedzie mala taktyczna porazka i wielkie strategiczne zwyciestwo. To co ja proponuje to taktyczne opoznienie teraz w zamian za szybsze strategiczne zwyciestwo. Troche myslenia perspektywicznego. To tak czy inaczej potrwa lata.
Od 5 lat w moich "przepowiedniach" politycznych i spolecznych pomylilam sie raz, obstawialam ze Marcinkiewicz bedzie premierem dwa miesiace dluzej niz byl. W tym wypadku moge bez wahania postawic trzyletnie zarobki na 4:1 ze jesli nie zmienimy taktyki z "tolerancja, rownosc, lewica, ptaszki, motylki, la la la" na "zadamy rownosci wobec prawa, teraz i bezwarunkowo" sprawy potocza sie dokladnie t
lilianne_blaze:
>To o 3/4 niewolnictwa uważam za niestety nietrafioną figurę retoryczną.
Szczerze, ja uwazam ze nietrafne jest porownanie TIR vs motocykl.
> Wyjaśniliśmy sobie już chyba, że PACS nie ma być małżeństwem 3/4 tylko osobnym instrumentem prawnym.
Nie do konca. Grupa docelowa i zastosowanie pokrywa sie w bardzo duzym stopniu.
Oczywiscie, dwoje znajomych prowadzacych wspolnie dom moze dla wygody wziac PACS, a raczej nie bedzie sie zenic, ale to jest/bylaby uboczna korzysc, nie target.
Gdyby PACS we Francji było niepotrzebne to heteroseksualiści nie rezygnowaliby z małżeństw na rzecz PACS. Co jest grupą docelową? Są nią wszyscy pełnoletni obywatele stanu wolnego. No trudno jest zatem by ta grupa nie pokrywała się z grupą docelową dla małżeństw. Poza tym motocykl też ma wiele wspólnego z ciężarówką.
Jak stwiedziło moje szczęście PACS to taki związek w stylu McDonald's - dostajesz to co zamawiasz. Myślę, że z czasem to rozwiązanie będzie się jeszcze bardziej upowszechniać.
To, że Ty lilianne_blaze nie jesteś zainteresowana PACS nie oznacza, że dla wszystkich jest to rzecz mało interesująca. Walczmy wspólnie i o to i o to. Myślę, że właśnie homofobom mogłoby zależeć na tym by skłócić nasze środowisko tak by jego część była przeciw pewnym zmianom.
lilianne_blaze:
Nie robie i nie zamierzam robic "wystapien publicznych". Jestem osoba prywatna, pieniadze ktore poswiecam "na sprawe" wyciagam glownie z wlasnej kieszeni, to co robie robie wlasnymi srodkami i metodami, i taki stan rzeczy mi odpowiada. Jezeli ktos chce uzyc calosci lub fragmentow moich wypowiedzi i argumentacji w liscie do Radziszewskiej, Tuska albo Swietego Mikolaja i/lub projekcie ustawy moze to zrobic bez pytania lub koordynacji ze mna, jezeli chce sie ze mna skontaktowac moze to zrobic w kazdej chwili chocby przez portalowa skrzynke.
Ok. Nikt Cię nie zmusza, ale miej na względzie też to, że nie możesz zmuszać członków grupy inicjatywnej do działań pod swoje dyktando. Oni mają swoją wizję, Ty masz swoją, ja mam swoją. Cóż, pluralizm. Jesli grupa inicjatywna się z Tobą nie zgadza i nie daje się przekonać to nie masz wyboru. Musisz znaleźć inną grupę mogącą reprezentować twój punkt widzenia. Taką grupę również jestem skłonny poprzeć.
Swoją drogą szkoda, że nie rozpoczęłaś własnych działań bo widzę u Ciebie sporą siłę przebicia.
Odnośnie metodyki działania to pomyślałem tak smutno sobie, że najprawdopodobniej największe szansę na poprawę sytuacji mamy nie przez nasze wewnętrzne działania a przez regulacje ogólnounijne.
Nie. Wszyscy z wyjatkiem najbardziej ekstremalnych relatywistow, solipsystow i totalitarystow zgodza sie ze pewne podstawowe prawa - konkretnie zycie, wolnosc, wlasnosc i dazenie do szczescia - sa naturalne, przyrodzone i niezbywalne. Tylko kompletny idiota albo wariat postulowalby zniesienie zakazu kradziezy albo morderstwa, albo nakaz pracy w zawodzie wybranym przez panstwo, a przeciez niemozliwosc zawarcia malzenstwa i wybrana inna dorosla osoba jest czyms rownie barbarzynskim.
Chcesz bronic relatywizmu i solipsyzmu, ok, bede mnie. Chcesz dyskutowac czy te prawa istnieja i sa niezbywalne - podyskutuj z Jeffersonem i Franklinem.
Naprawde uwazasz ze demokracja polega na tym ze wiekszosc moze w dowolnej chwili przeglosowac ze od tej chwili grupa X jest podludzmi? Uwazasz ze to czy jestes czlowiekiem czy smieciem zalezy od jakiegos za przeproszeniem sondazu?
> Ponadto, gadanina o naturalnych prawach jest dokładna kalka kościelnej gadaniny o naturalnych, przyrodzonych prawach zabraniających małżeństw homoseksualnych czy innych "nienaturalnych" zjawisk.
Mylisz sie, i to bardzo. Kosciol nie wymyslil pojecia "prawo naturalne", on je tylko - jak wiele innych rzeczy - ukradl i wypaczyl na wlasne chore potrzeby. Czas je odzyskac i przywrocic mu pierwotne znaczenie.
>Jak dla mnie to naiwność. Do tego niebezpieczna.
Wydaje mi sie ze dokladnie wytlumaczylam co w tym przypadku jest niebezpieczna naiwnoscia.
> Żyjemy w demokracji. Tak, ja wiem, demokracja (w liberalnym rozumieniu) to nie tyrania większości i pewnych rzeczy większość nie może narzucać mniejszości tylko dlatego, że tak jej się podoba. Jednakże istnieje subtelna różnica między instytucjonalną ochroną przed tyranią większości w postaci narzucania niewłaściwych praw (te wszystkie trybunały konstytucyjne i inne to instytucje, które na poziomie prawnym i administracyjnym ucieleśniają zasady liberalnej demokracji - w tym zasadę ochrony mniejszości) a instytucjonalnym wymuszeniem zmiany prawa które jest rażąco sprzeczne z zasadami takiego demokratycznego państwa.
Zakaz malzenstw homo jest dokladnie tym - tyrania wiekszosci i narzuconym nielegalnym prawem. Tak, doslownie i dokladnie nielegalnym, poniewaz lamie kilka podstawowych zasad, chocby rownosc wobec prawa i neutralnosc religijna i swiatopogladowa.
Ja wiem ze trybunal moze sobie przeglosowac najwieksza bzdure, ale na to rowniez juz odpowiadalam - rzeczywistosc istnieje niezaleznie od tego ile osob wierzy ze 2 2 = 4.
>Prawodawca potrafi być bardzo oporny nawet w przypadkach znacznie bardziej klarownych - spójrz choćby na sprawę Alicji Tysiąc - Polska wciąż nie zmieniła prawa jak w sentencji ETPC. A przecież teza jakoby brak małżeństw homoseksualnych był sprzeczny z konstytucją nie jest nawet poparta analogicznym wyrokiem odpowiedniego sądu - a ty mimo wszytko twierdzisz, że najlepszą drogą jest obejść typową demokratyczną procedurę przekonania dostatecznej części społeczeństwa a zamiast tego wierzysz, że da się do odpowiednich działań zmusić samych polityków "bo nam się należny i to nasze niezbywalne prawa"?
Tak. Tlumaczylam dlaczego.
>Już raz dyskutowaliśmy o tym - i choc wiem, że to cię nie przekona - nie ma praw niezbywalnych. W istocie, wystarczy zmienić zapis w kodeksach i PUFF prawa nie ma. Albo BLINK i oto jest. I taka jest rzeczywistość. Niezależnie od teoretyzowania prawnych naturalistów. Prawa to nie kamienie czy szafy, które po prostu są i trzeba je tylko znaleźć. Trzeba je wymyślić, i jeszcze przekonać władzę danej społeczności (w społeczeństwie demokratycznym samą społeczność), że warto dane prawo wprowadzić i stosować.
Nie. Wszyscy z wyjatkiem najbardziej ekstremalnych relatywistow, solipsystow i totalitarystow zgodza sie ze pewne podstawowe prawa - konkretnie zycie, wolnosc, wlasnosc i dazenie do szczescia - sa naturalne, przyrodzone i niezbywalne. Tylko kompletny idiota albo wariat postulowalby zniesienie zakazu kradziezy albo morderstwa, alb
Musiałem się tu jednak wtrącić z komentarzem.
Jak dla mnie to naiwność. Do tego niebezpieczna.
Żyjemy w demokracji. Tak, ja wiem, demokracja (w liberalnym rozumieniu) to nie tyrania większości i pewnych rzeczy większość nie może narzucać mniejszości tylko dlatego, że tak jej się podoba. Jednakże istnieje subtelna różnica między instytucjonalną ochroną przed tyranią większości w postaci narzucania niewłaściwych praw (te wszystkie trybunały konstytucyjne i inne to instytucje, które na poziomie prawnym i administracyjnym ucieleśniają zasady liberalnej demokracji - w tym zasadę ochrony mniejszości) a instytucjonalnym wymuszeniem zmiany prawa które jest rażąco sprzeczne z zasadami takiego demokratycznego państwa. Prawodawca potrafi być bardzo oporny nawet w przypadkach znacznie bardziej klarownych - spójrz choćby na sprawę Alicji Tysiąc - Polska wciąż nie zmieniła prawa jak w sentencji ETPC. A przecież teza jakoby brak małżeństw homoseksualnych był sprzeczny z konstytucją nie jest nawet poparta analogicznym wyrokiem odpowiedniego sądu - a ty mimo wszytko twierdzisz, że najlepszą drogą jest obejść typową demokratyczną procedurę przekonania dostatecznej części społeczeństwa a zamiast tego wierzysz, że da się do odpowiednich działań zmusić samych polityków "bo nam się należny i to nasze niezbywalne prawa"?
Już raz dyskutowaliśmy o tym - i choc wiem, że to cię nie przekona - nie ma praw niezbywalnych. W istocie, wystarczy zmienić zapis w kodeksach i PUFF prawa nie ma. Albo BLINK i oto jest. I taka jest rzeczywistość. Niezależnie od teoretyzowania prawnych naturalistów. Prawa to nie kamienie czy szafy, które po prostu są i trzeba je tylko znaleźć. Trzeba je wymyślić, i jeszcze przekonać władzę danej społeczności (w społeczeństwie demokratycznym samą społeczność), że warto dane prawo wprowadzić i stosować.
Ponadto, gadanina o naturalnych prawach jest dokładna kalka kościelnej gadaniny o naturalnych, przyrodzonych prawach zabraniających małżeństw homoseksualnych czy innych "nienaturalnych" zjawisk.
Pozdrawiam.
>To o 3/4 niewolnictwa uważam za niestety nietrafioną figurę retoryczną.
Szczerze, ja uwazam ze nietrafne jest porownanie TIR vs motocykl.
> Wyjaśniliśmy sobie już chyba, że PACS nie ma być małżeństwem 3/4 tylko osobnym instrumentem prawnym.
Nie do konca. Grupa docelowa i zastosowanie pokrywa sie w bardzo duzym stopniu.
Oczywiscie, dwoje znajomych prowadzacych wspolnie dom moze dla wygody wziac PACS, a raczej nie bedzie sie zenic, ale to jest/bylaby uboczna korzysc, nie target.
>Proponuję zakończyć spory w tej kwestii. Jeśli jest to możliwe to niech powstaną 2 projekty ustaw. Chcemy tego samego więc w sumie obie grupy powinny się wspierać. Liliano czy byłabyś skłonna zacząć organizować własną grupę inicjatywną?
Nie robie i nie zamierzam robic "wystapien publicznych". Jestem osoba prywatna, pieniadze ktore poswiecam "na sprawe" wyciagam glownie z wlasnej kieszeni, to co robie robie wlasnymi srodkami i metodami, i taki stan rzeczy mi odpowiada. Jezeli ktos chce uzyc calosci lub fragmentow moich wypowiedzi i argumentacji w liscie do Radziszewskiej, Tuska albo Swietego Mikolaja i/lub projekcie ustawy moze to zrobic bez pytania lub koordynacji ze mna, jezeli chce sie ze mna skontaktowac moze to zrobic w kazdej chwili chocby przez portalowa skrzynke.
>Drogi mamy dwie albo przez 15 posłów albo przez 100 tyś. podpisów.
Tak, juz to mowilam, mowilam rowniez ze mozna i tak bedzie efektywniej od razu zaczac od grupy 15 poslow. Z drugiej strony nadmierny nacisk na podpisy to legitymizowanie barbarzynskiego przekonania ze poparcie spoleczne ma tu jakiekolwiek znaczenie. Polska jako cywilizowany kraj zniosla kare smierci mimo poparcia spolecznego dla niej przekraczajacego 50% i jesli chce sie uwazac za cywilizowany kraj zniesie ograniczenie "malzenstwo = kobieta mezczyzna". Jedno i drugie wynika z naturalnych, przyrodzonych i niezbywalnych praw, wiec jedno i drugie nie moze byc rozstrzygane przez plebiscyty i sondaze.
>Wyniki akcji internetowej wskazują, że na podpisy raczej nie ma co liczyć choć jak już zaznaczyłem nie wykorzystano całego możliwego potencjału medialnego.
Zgadza sie. I tak dlugo jak bedziemy mowic o "rownosci-tolerancji" zamiast o rownosci wobec prawa to bedzie bardzo silna przeszkoda.
> Różnią nas nie cele a to jaką przyszłość przewidujemy
Prosze Cie - nie, blagam Was - przeanalizujcie historie. Przetasowania i obietnice partyjne. Okragly Stol. Debate n/t kary smierci. Wejscie do Unii. Pelna historie ustawy antyaborcyjnej i przygody Alicji Tysiac. "Debate" z kosciolem na te tematy. Wszystko jest na tacy, kazdy z Was moze to wszystko samodzielnie posprawdzac, przemyslec, przeanalizowac, wyciagnac wnioski. Nie wierzcie mi - sprawdzcie to samodzielnie. Wystarzy przesledzic ostatnie dwie dekad
Proponuję zakończyć spory w tej kwestii. Jeśli jest to możliwe to niech powstaną 2 projekty ustaw. Chcemy tego samego więc w sumie obie grupy powinny się wspierać. Liliano czy byłabyś skłonna zacząć organizować własną grupę inicjatywną?
Drogi mamy dwie albo przez 15 posłów albo przez 100 tyś. podpisów. Wyniki akcji internetowej wskazują, że na podpisy raczej nie ma co liczyć choć jak już zaznaczyłem nie wykorzystano całego możliwego potencjału medialnego.