Zaczęło się od "ogłoszenia", zamieszczonego przez Arkadiusza Karskiego jako komentarz do zdjęcia na portalu "Nasza Klasa". Dziennikarz "Rzeczpospolitej" alarmował:
"Geje mogą ominąć procedurę adopcyjną i uzyskać prawa do ojcostwa. Państwo jest bezradne". Karski został okrzyknięty "działaczem", "aktywistą" i zainteresował nie tylko media, lecz także Rzecznika Praw Obywatelskich ("Rzecznik praw obywatelskich dr Janusz Kochanowski podjął dzisiaj decyzję o podjęciu tej sprawy"), Komendy Głównej Policji oraz administratora serwisu naszaklasa.pl, który zablokował profil "heterofoba".
TVP: to krok wbrew naturzeRównocześnie w polskich mediach rozpoczęła się nagonka na "gejów" (polskie media nie uznają lesbijek). Posłowie PiS zaproponowali zmianę prawa, aby uciąć łeb omijaniu prawa. Politycy proponują, aby osoba wnioskująca o uznanie dziecka musiała przedstawić wynik badań DNA. Pomysł podoba się politykom PO. "Taką możliwość nadużywania prawa trzeba wyeliminować. Badania DNA w takiej sytuacji są najlepszym rozwiązaniem" - mówi poseł Marek Cebula (PO) na łamach "Rzeczpospolitej".
Sprawę podłapała również redakcja "Wiadomości"
TVP. "Żeby powstało nowe życie, potrzebni są rodzice: kobieta i mężczyzna. To naturalne a zatem oddanie tego nowego życia dwóm wujkom albo dwóm ciociom to krok wbrew naturze" -
komentuje przejęty dziennikarz "Wiadomości".Rzeczpospolita" manipuluje: najpierw riposta, potem tekst, do którego się odnosi"Rzeczpospolita", która rozpętała całą aferę, dopuściła do głosu Roberta Biedronia z KPH i pozwoliła mu przestawić
swój punkt widzenia. W tym samym momencie na stronach dziennika ukazała się
riposta Wojciecha Wybranowskiego - dziennikarza "Rzeczpospolitej" i autora "sensacyjnego" materiału o gejach adoptujących dzieci i "bezradnym" państwie. Porównując adresy obu tekstów nasuwa się uzasadnione podejrzenie, że riposta została opublikowana
przed tekstem Biedronia (ID wypowiedzi Biedronia to 390723 - riposta ma numer 390722).
Napieralski ma wątpliwości, ale jest za - "Dziennik" przeinacza wypowiedźSprawę komentuje także
Grzegorz Napieralski. Szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej ma wprawdzie "wątpliwości czy (pary jednopłciowe) stworzą identyczne warunki dla wychowania dziecka jak normalna, prawdziwa rodzina, która dzisiaj jest normą",
opowiada się jednak za prawem adopcji. Inaczej wypowiedź szefa SLD interpretuje redakcja "Dziennika":
"Grzegorz Napieralski stwierdził, że jest katolikiem i dlatego nie zgadza się na śluby homoseksualistów i adoptowanie przez nich dzieci" - twierdzi gazeta a za nią niektóre - także gejowsko-lesbijskie - portale internetowe. Skąd taki wniosek? Oto fragment rozmowy Moniki Olejnik z Napieralskim:
Monika Olejnik: Czyli pan, jako katolik aprobuje szczęście homoseksualistów w związku i to, że powinni mieć prawo do tego żeby adoptować dzieci.
Grzegorz Napieralski: I powinny, te pary powinny mieć prawo do tego żeby wspólnie rozliczać się z podatków...
Redakcja "Dziennika" czyta najwidoczniej między wierszami... lub z fusów.
(ro)
1. nie każdy "nadaje się" do wychowywania dzieci i nie ma to nic wspólnego z orientacją
2. proponuję mniej generalizować (wszyscy wiemy, wszyscy czujemy, wszyscy rozumiemy)
3. jeżeli Twoim zdaniem dwóch gejów w związku odgrywa role (jeden mężczyzny, drugi kobiety), to jesteś zaskakującym wyjątkiem, wśród osób dysponujących jakąkolwiek wiedzą na temat związków homoseksualnych
4. dziecku do prawidłowego rozwoju powinno się zapewnić odpowiednie warunki, są nimi np. opieka, poczucie bezpieczeństwa, danie możliwości obserwowania społeczeństwa i poznawania norm nim rządzących, a z tych bardziej przyziemnych, pożywienie, czy dostęp do edukacji (zachęcam ekspertów z zakresu pedagogiki, czy psychologii rozwojowej do sprostowania, jeśli się mylę)
kwestia pełnej rodziny i płci rodziców jest podnoszona ze względu na pewne schematy funkcjonujące w społeczeństwie jakie tworzą np. mieszkańcy Polski
5. rozumiem, że to jak "odbierasz dzieci w związkach homoseksualnych" jest poparte wiedzą płynącą z badań na reprezentatywnej grupie złożonej z gejów i lesbijek wychowujących potomstwo, opublikuj te badania, chętnie je przeczytam
Natomiast, kiedy dziecko mieszka w sierocińcu i dorasta bez czułości i miłości to zdecydowanie lepiej, żeby miało dwie mamusie, czy tatusiów, którzy będą je kochać i o nie dbać.
Bo wiesz, cały czas w Polsce sierocińce są pełne, to może zacznij akcje, żeby "matki i ojcowie" zaczęli je masowo z tych sierocińców zabierać i adoptować.
bydg26:
A może nie chcieli, by w przypadku gdy jeden z partnerów umiera ich dziecko poszło do domu dziecka ? Hmm?
Przytoczona przez Ciebie wypowiedz zostala zacytowana w tekscie powyzej (choc nie z duzych liter). Napieralski mowi, ze ma watpliwosci, ale jest za. Caly wywiad jest na stronie radia zet.
I to na prośbę samych rodziców i za zgodą samych dzieci. Nie da się ukryć, że ostatnie dziesięć dni było najdziwniejsze w moim życiu. A dzieciak tylko się pochwalił w klasie, że od teraz to on jest "kąskiem"...
No ale przynajmniej wreszcie nauczyły się wymawiać moje imię, hi hi hi
http://www.youtube.com/user/ark951#g/u