Protest Amerykańskiego Stowarzyszenia Rodzin
Zupa Campbella, kultowy produkt Ameryki, staje się w dziś obiektem nienawiści konserwatystów, porównywalnym do niebieskich sklepów IKEI w Polsce.
Grad protestów spadł na producenta słynnych biało-czerwonych puszek, po opublikowaniu w gejowskim magazynie The Advocate reklamy jednego ze swoich wyrobów. Na zdjęciu przedstawiono bowiem siedzące przy stole dwie kobiety oraz małego chłopca. Z tekstu towarzyszącego reklamie jasno wynikało, że panie są parą, a chłopiec jest ich synem.
Przeciw homoseksualnemu motywowi Campbella natychmiast zaprotestowało Amerykańskie Stowarzyszenie Rodzin (AFA).
"Sprzeciwiamy się przekazowi, jaki płynie z tej reklamy. Idei, jakoby dwoje homoseksualistów mogło tworzyć rodzinę" - piszą w oświadczeniu nawołującym do bojkotu wyrobów firmy. Apelują też o wysyłanie e-maili, domagających się "neutralności przedsiębiorstwa w obliczu wojny kulturowej i politycznej", czyli wycofaniu z promocji w mediach gejowskich.
AFA, której misję najkrócej można streścić słowami "tępić homoseksualizm", już wielokrotnie wsławiła się próbami bojkotu progejowskich firm. W lipcu tego roku oprotestowała giganta fast foodów, sieć McDonald's, za wsparcie finansowe, jakiego udzielił jednej z organizacji LGBT.
Jednak przedstawiciele Campbella stanowczo ucinają dyskusję w tej sprawie.
-Nasze stanowisko w tej kwestii jest jasne - mówi rzecznik koncernu Anthony Sanzio. - Od ponad stu lat nasze produkty trafiają do najróżniejszych ludzi. Stawiamy sobie za cel, by nasz przekaz marketingowy był jak oni- różnorodny. Nie wycofamy się z promocji w The Advocate -zapewnia.
(mk)
Specom od marketingu Campbella dziękujemy. :-) W szczególności za "Nasze stanowisko w tej kwestii jest jasne". :-)
Jutro idę poszukac w sklepie zup Cambpbella :)
Lepiej uważaj, bo to obusieczny argument. W ten sposób można sobie wytrącić z rąk argumenty przeciw reklamom tak "kontrowersyjnym" i "ostrym", że aż obraźliwym (ot choćby "To nas kręci" czy gładź szpachlowa). No co, swoboda działalności gospodarczej, także reklamowej. Swoboda gospodarcza nie może być wolnością nieograniczoną, prawo musi pilnować tego, by rynek działał w interesie ludzi, a nie samego siebie.
Dla mnie niepokojące jest sformułowanie "wojna kulturowa"... jeżeli TAK się określa problem, trudno się po takich ludziach spodziewać umiaru; można wręcz się cieszyć, że nie uciekają się do metod rzeczywiście wojennych...