"Dumnie wspieramy miłość!" - taki podpis i obrazek z tęczowym ciastkiem pojawił się wczoraj na oficjalnym profilu "najpopularniejszego ciasteczka w USA" -
Oreo. Nie wszystkim jednak spodobało się, że firma wyraziła swoje poparcie dla społeczności LGBT - pod obrazkiem pojawiło się
mnóstwo nieprzychylnych komentarzy nawołujących do bojkotu marki. Przypomnijmy: ostatni weekend był w Ameryce czasem parad i tęczowych wydarzeń -
USA obchodziło Miesiąc Dumy.
Ciastko Oreo, marka giganta
Kraft Foods, niedawno obchodziło swoje 100. urodziny. Strona Facebookowa Oreo jest uważana przez serwisy marketingowe za jedną z najlepiej prowadzonych stron fanowskich. Warto dodać, że
Oreo ma 26 mln fanów. Czy robią zatem wrażenie liczby
pod postem z tęczowym ciastkiem? Ponad 63 tys. udostępnień, 30 tys. komentarzy i 211 tys. "Lubię to". A jednak nie wszyscy "to polubili". "To absolutnie ohydne. Wasze próby do "znormalizowania" zachowań homoseksualnych kosztują was klienta", "Już nigdy więcej nie kupię Oreo" - nie zabrakło i nawoływań do bojkotu Kraft Foods i znanych nam argumentów o "promocji homoseksualności" wśród dzieci. Z drugiej strony pojawiły się wezwania do wprowadzenia tęczowego ciasteczka do sprzedaży. Nic z tego, to tylko obrazek stworzony z myślą o Miesiącu Dumy i urodzinami Oreo - powiedział rzecznik korporacji,
Basil Maglaris, dodając: "Chcemy w zabawny i pomysłowy sposób zilustrować rzeczy, które są dzisiaj ważne. Kraft Foods ma długą i dumną historię celebrowania różnorodności i inkluzywności".
Warto przypomnieć, że także i w Polsce Kraft Foods miało subtelny "branżowy" motyw w jednej z reklam Prince Polo. Pamiętacie
reklamę z chłopakiem wręczającym odrzuconemu przez dziewczynę koledze batonik z napisem miłość?
Wielkie koncerny produkujące produkty żywnościowe chętnie wyrażają swoje poparcie dla społeczności LGBT. Ben & Jerry's, firma produkująca lody, z okazji legalizacji małżeństw jednopłciowych w stanie Vermont, wprowadziła specjalną markę swoich najpopularniejszych lodów "Chubby Hubby", nazwaną "Hubby Hubby" (mężulki) - z tęczą i mężczyznami w smokingach na opakowaniu. Niepotrzebne angażowanie się w politykę, przemyślany i wyrachowany marketing, czy wysyłanie sygnału do społeczeństwa, że "gay is ok"? Jakie jest Wasze zdanie? "Teraz za każdym razem będę się delektować Oreo ze świadomością, że wkurzam tysiące homofobów na całym świecie!" - czytamy też pod postem na Facebooku.
(md)
Na czym polega fenomen Oreo? Właśnie na tym, że skoro NAWET bohater z serialu je lubi to znaczy, że warto spróbować. Kupiłaś? Kupiłaś. Ciebie akurat nie przekonały, ale wiele osób następnym razem też je kupi, mając w głowie obraz Wilsona z Oreo i zakodowaną informację odnośnie smaku, który przecież nie jest zły. Nie powala na kolana, ale przy takiej różnorodności produktów na rynku wolimy kupować to co już sprawdzone i pewne niż za każdym razem ryzykować. Nie da się od tego uciec :) Ja też raz kupiłam.
jak kawowe, to ja też podziękuję, z degustacji nici :D
Spodziewam się, że to bardzo wyrachowany marketing, ale jako że wiąże się to z dużymi nakładami na badania rynku, to spodziewałbym się raczej rachunku: przestanie nas kupować 100 tys. klientów, ale zacznie 200 tys. innych. Watpię by firma warta miliardy dolarów strzeliła sobie w kolano ot tak, by jedynie pokazać równość z bracio-siostrznią LGBTQ, bez zupełnie żadnego podtekstu. Podobnie jak przedmówca jestem również ucieszony taką reklamą. Darmowy i nieszkodliwy marketing również dla nas.
Ależ naturalnie, jest to oczywiste. Pytanie jednak tylko, czy jest w tym coś złego? Nie zapominać należy, że zdecydowana większość stosunków makrospołecznych w dzisiejszym świecie - a im dalej na Zachód, tym więcej - opiera się na interesie ekonomicznym. Uważam zatem, iż nie dość, że nie ma w tym nic złego, to jeszcze jest to doskonały sposób na budowanie wizerunku marki w duchu postępu społecznego. Poza tym, społeczność LGBT może na tym tylko i wyłącznie zyskać.
Brawo!
Prawda? :) Wueska, Frick, też nie rozumiem tego fenomenu (a cudowne hasło "przekręć, poliż, zamocz" jest co najmniej kuriozalne). Jadłem kilka razy, ale niczym mnie te ciastka nie zachwyciły. Niby dobre, niby słodkie, ale... wolę pierniczki z truskawkami. XD
"przekręć, poliż, zamocz" - przekręć i poliż - okej, bo z markizami zwykłymi też się tak robi :D
no, ale - czas w końcu go kiedyś spróbować i zobaczyć czym Amerykanie się jarają :)
Spodziewam się, że to bardzo wyrachowany marketing, ale jako że wiąże się to z dużymi nakładami na badania rynku, to spodziewałbym się raczej rachunku: przestanie nas kupować 100 tys. klientów, ale zacznie 200 tys. innych. Watpię by firma warta miliardy dolarów strzeliła sobie w kolano ot tak, by jedynie pokazać równość z bracio-siostrznią LGBTQ, bez zupełnie żadnego podtekstu. Podobnie jak przedmówca jestem również ucieszony taką reklamą. Darmowy i nieszkodliwy marketing również dla nas.