Zapowiada się gorący sezon parad i imprez
Tegoroczne obchody słynnego na całym świecie gejowskiego święta Mardi Gras w Sydney / Australia były wielkim sukcesem - pomimo że ubiegłoroczna impreza zakończyła się finansową katastrofą. Organizatorzy mówią o 250 tysiącach uczestników i gości. W paradzie wzięło udział 6000 osób i 140 pojazdów. Jak zwykle, kolumnę otwierały lesbijki na motocyklach "Dykes on Bikes". W pochodzie widoczne były transparenty z treściami politycznymi, skierowanymi przeciwko wojnie z Irakiem a także równouprawnienia gejów i lesbijek. Imprezy trwały do niedzieli rano.
Tradycja Mardi Gras w Sydney wywodzi się z 1978 roku, kiedy marsz około tysiąca gejów i lesbijek został brutalnie zaatakowany przez policję.
Ogromnym sukcesem jest także gejowski karnawał w Rio de Janeiro / Brazylia i to pomimo ostrych środków bezpieczeństwa podjętych przez władze. Panujący w Brazylii groteskowy kult męskości "machismo" wywołuje agresywne odruchy homofobiczne. Podczas poprzednich obchodów gejowskiego karnawału, nieznani sprawcy zamordowali już dziesięć osób. Tym razem, w całym mieście bezpieczeństwa strzeże wojsko i policja wyposażona w kamizelki kuloochronne. Biuro promocji turystyki w Rio oczekuje w najbliższych dniach przybycia około 400 tysięcy gości gejowskiego karnawału. "To rekord" - twierdzi Claudio Nascimento szef lokalnej organizacji "Rainbow Group".
Sobotnią paradę otworzyła gejowska kapela grająca sambę "Banda de Ipanema". Zespół ten istnieje już od lat sześćdziesiątych, kiedy w Brazylii rządziła wojskowa junta.
Z Londynu nadeszły informacje, że tegoroczne obchody gejowskie święta Mardi Gras rozpoczną się w słynnym Hyde Parku 26 lipca. Pochód przejdzie przez centrum miasta obok Parlamentu. Oczekuje się udziału około 60 tysięcy osób. Bogaty program imprez obejmuje koncerty pod gołym niebem i balangi w znanych dyskotekach. Patronat nad Mardi Gras w Londynie objął burmistrz Ken Livingstone, który już od lat jest rzecznikiem praw mniejszości seksualnych.
(TJ)
No i niech mi ktoś jeszcze powie, że z tego kraju, w jakim teraz żyjemy, nie należy jak najszybciej uciekać.