Także inne imprezy mają problemy finansowe
Firma, organizująca największy gejowski festiwał na świecie, święto Mardi Gras w Sydney/Australia splajtowała. Aby pokryć niedobór 275 tysięcy dolarów zorganizowana zostanie aukcja, na której sprzedany zostanie cały jej dobytek: tysiące kostiumów, dekoracje, elementy scenografii a nawet wyposażenie biurowe.
Katastrofa wydarzyła się tego lata, kiedy wydatki na organizację festiwalu przewyższyły wpływy z koncesji i biletów wstępu na imprezy. Wszelkie apele o pomoc finansową przebrzmiały bez echa. Najwidoczniej, geje i les lubią się bawić ale nie lubią za to płacić. Podobne problemy mają organizatorzy innych tęczowych imprez w Niemczech i Wielkiej Brytanii.
Jeśli do pierwszego października nie uda sią zgromadzić sumy potrzebnej na pokrycie rachunków, Mardi Gras w Sydney przestanie istnieć.
(PS)
przebierance to dobre na karnawal. rzeczywiscie w tym roku na CSD w berlinie przyszlo 500 tys. ludzi, ale niestety mniej niz w ubieglym roku bylo na niej gejow. wystarczy popatrzec na filmy i relacje. impreza sie skomercjalizowala, o czym mowia sami geje. dominuja "wozy" z chlopakami i dziewczynami wyciagniatymi z silowni (reklamy silowni). komercha zakrada sie juz od kilku lat, a sami geje zaczynaja miec tego dosyc.
czarny tulipan.
PS. ciekawe jak zostala by przyjata demonstracja gejow bez piorek z pupach :)))
ILGCN zbiera pieniądze na polską paradę. Jeżeli chcesz ją wspomóc, to możesz wpłacić dotację na konto ILGCN Polska z adnotacją PARADA RÓWNOŚCI.
Podobnie jak w tym roku, przyszłoroczna parada będzie wymagała wielu nakładów.
Gdyby każdy polski gej dał złotówkę...
A może ILGCN założy konto, na które będzie można wpłacać pieniądze na wsparcie takich (przede wszystkim polskich) imprez?
Ja ze swojej strony deklaruję 10 złotych na Mardi Gras.
Pozdrawiam.
Człowieku!!!
Jeżeli nie podobają Ci się parady, nikt nie każe Ci brać w nich udziału.
Ale nie bierz na siebie roli wyroczni, która bezwarunkowo wie, co jest dla innych dobre a co złe.
To, że ty boisz się pokazać swoją twarz publicznie, nie oznacza, ze wszyscy się tego boją. Dla niektórych to wielkie wydarzenie, podczas którego mogą zamanifestować swoje żądania i swoją wolę walki o prawa ludzi takich jak oni (a również takich jak ty)