„Ugrzeczniona, cukierkowa fantazja queerowa, która przedkłada gatunkowe klisze nad realizm."
„Ugrzeczniona, cukierkowa fantazja queerowa, która przedkłada gatunkowe klisze nad realizm."
Amazon Prime Video Zabawne, niezobowiązujące marzenie o romansie na świeczniku.
Alex Claremont-Diaz, syn urzędującej prezydentki USA, i Henry, brytyjski książę, nie znoszą się z wzajemnością – i nawet nie próbują tego ukrywać. Kiedy ich publiczna kłótnia przeradza się w medialną kompromitację, sztaby kryzysowe po obu stronach Atlantyku wymyślają plan: chłopaki mają udawać zgodę i ocieplić wizerunek serią wspólnych wystąpień. Tyle że udawany rozejm szybko zaczyna brzmieć jak coś znacznie bardziej prywatnego.
Zobacz recenzje filmu „Red, White & Royal Blue" na YouTube
Największa frajda w Red, White & Royal Blue bierze się z pomysłu, który jest bezwstydnie „zbyt dobry, żeby był prawdziwy”: queerowy romans w samym środku dwóch konserwatywnych bastionów, opowiedziany językiem współczesnej komedii romantycznej. To film, który świadomie wybiera fantazję zamiast realizmu politycznego – i w tej konwencji czuje się jak u siebie. Nie trzeba tu doktoratu z protokołu dyplomatycznego, by kupić emocje; wystarczy zgodzić się na regułę gry: świat jest wielki, piękny i odrobinę z plastiku, bo ma unieść historię, która ma po prostu działać.
Właśnie to „plastikowe” bywało też kością niezgody. Adrian Matuszkiewicz pisał w Kąciku Popkultury, że to „gejowski harlekin”, a bohaterowie są „pięknymi kukiełkami” tańczącymi wśród dekoracji – i trudno nie uznać tego zarzutu, gdy film idzie na skróty, a drugoplanowe wątki przelatują jak nagłówki w tabloidzie. Z drugiej strony, właśnie w tej „harlekinowości” tkwi część uroku: to nie opowieść o tym, jak naprawdę działa władza, tylko o tym, jak mogłaby wyglądać kultura popularna, gdyby częściej pozwalała gejowskim bohaterom na lekkość, śmiech i happy end bez dopisku „ale”.
Ciekawy jest też sam rytm adaptacji: materiał z powieści musiał zostać mocno skondensowany, co widać w tempie i w tym, jak szybko relacja przechodzi od złośliwych docinków do intymności. Recenzja z The Loyola Maroon trafia w punkt, nazywając film „twoim nowym ulubionym, tandetnym rom-comem” i dodając: „By no definition is ‘Red, White & Royal Blue’ a spectacular display of cinema and screenwriting, but despite its weaknesses, the film still manages to be a fairly good time.” Jeśli więc szukasz dopieszczonej psychologii i politycznego realizmu – to nie ten adres. Jeśli chcesz dwóch charyzmatycznych aktorów (Taylor Zakhar Perez i Nicholas Galitzine), szybkich dialogów i queerowego romansu, który nie udaje, że wstydzi się własnej słodyczy – tu dostaniesz dokładnie to.