„Nierówna komedia drogi z Melissą McCarthy, która mimo świetnej obsady nie unosi chaotycznego scenariusza. Sprawdzi się jednak jako lekki seans na rozluźnienie."
„Nierówna komedia drogi z Melissą McCarthy, która mimo świetnej obsady nie unosi chaotycznego scenariusza. Sprawdzi się jednak jako lekki seans na rozluźnienie."
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
CHILI
Rakuten TV
Pilot WP
Apple TV Store
Amazon Video
CHILI
Rakuten TV
Pilot WP Tammy to komedia drogi Bena Falcone'a, w której Melissa McCarthy wciela się w tytułową bohaterkę uciekającą od zrujnowanego życia w towarzystwie swojej niesfornej babci granej przez Susan Sarandon. Po drodze trafiają m.in. do domu zamożnej lesbijki, kuzynki Pearl.
Tytułowa Tammy Banks (Melissa McCarthy) ma za sobą fatalny tydzień: rozbija samochód, wjeżdżając w jelenia, traci pracę w fast foodzie z powodu wiecznych spóźnień, a po powrocie do domu przyłapuje męża na zdradzie z sąsiadką. Bez pieniędzy i bez auta postanawia rzucić wszystko i uciec z dotychczasowego życia, ale jedyną osobą gotową ruszyć z nią w drogę okazuje się jej ekscentryczna, zaglądająca do kieliszka babcia Pearl (Susan Sarandon), która ma samochód, gotówkę i marzenie, by wreszcie zobaczyć wodospad Niagara.
Zobacz recenzje filmu „Tammy" na YouTube
Obie kobiety wyruszają więc w chaotyczną podróż przez amerykańską prowincję, zaliczając po drodze bary, motele i szereg spotkań, które szybko wymykają się spod kontroli. Tammy poznaje sympatycznego Bobby'ego (Mark Duplass), Pearl wdaje się we flircik z jego ojcem, a rodzinne napięcia prowadzą je aż do domu zamożnej kuzynki Lenore (Kathy Bates) i jej partnerki Susanne (Sandra Oh). To międzypokoleniowa komedia drogi o tym, jak dwie kobiety, każda na swoim etapie życia, próbują wziąć się w garść.
Przesłanie filmu przypomina mi trochę rolę Alana z "Kac Vegas", każdy oczekuje w tych filmach, że obie postacie wreszcie dojrzeją. Koniec filmu "Tammy" bardzo, hm.. oczyszczający :)
Sięgnęłam po film w ramach rozluźnienia i ten spełnił swoją rolę, polecam.
No i trailer był lepszy od filmu ;-)