„Kanoniczny dokument o reprezentacji osób LGBT w Hollywood, entuzjastycznie przyjęty zarówno przez krytyków, jak i widzów."
„Kanoniczny dokument o reprezentacji osób LGBT w Hollywood, entuzjastycznie przyjęty zarówno przez krytyków, jak i widzów."
Dokument Roba Epsteina i Jeffreya Friedmana prześwietla niemal sto lat Hollywood, pokazując, jak przemysł filmowy przedstawiał — i przez dekady ukrywał — osoby LGBT. Oparty na klasycznej książce Vita Russo, z narracją Lily Tomlin i wypowiedziami gwiazd od Toma Hanksa po Whoopi Goldberg.
Pułapka z celuloidu to dokument eseistyczny, który prześwietla blisko sto lat amerykańskiego kina przez pryzmat jednego pytania: jak Hollywood pokazywało — i ukrywało — osoby homoseksualne, lesbijki, bi i trans. Rob Epstein i Jeffrey Friedman prowadzą widzkę i widza od niemych krótkometrażówek z aluzjami do "sissy", przez epokę Production Code, gdy queerowość mogła istnieć wyłącznie w kodach, gestach i spojrzeniach, aż po lata 90. i pierwsze otwarcie gejowskie produkcje mainstreamowe. Po drodze pokazują cały katalog stereotypów, którymi karmiono publiczność: zniewieściałego komika, morderczego geja, tragiczną lesbijkę skazaną fabularnie na karę.
Zobacz recenzje filmu „Pułapka z celuloidu" na YouTube
Film zbudowany jest z setek fragmentów filmowych i rozmów z aktorkami, aktorami, scenarzystkami i historyczkami kina — od Toma Hanksa i Susan Sarandon po Gore'a Vidala i Whoopi Goldberg. Całość spina narracja Lily Tomlin, której ciepły, ironiczny ton nadaje materiałowi rytm gdzieś między wykładem a osobistym wyznaniem. Scenariusz napisał Armistead Maupin, autor Opowieści z miasta, a punktem wyjścia była głośna książka Vita Russo The Celluloid Closet: Homosexuality in the Movies z 1981 roku — efekt lat jego wykładów i pokazów filmowych. Russo zmarł na AIDS w 1990 roku, więc dokument jest też formą hołdu dla jego pracy.
Krytyka przyjęła film entuzjastycznie — na Rotten Tomatoes ma 96% pozytywnych recenzji, a recenzentki chwaliły zarówno klarowność struktury, jak i emocjonalny ciężar materiału archiwalnego. Nagrody posypały się lawinowo: Teddy Award za najlepszy dokument na Berlinale 1996, Freedom of Expression Award w Sundance, Vito Russo Award od GLAAD oraz Peabody Award. Film otrzymał także nominację do Independent Spirit Award w kategorii Truer Than Fiction oraz liczne nominacje do nagród Primetime Emmy — między innymi za najlepszy program informacyjny, a także za indywidualne osiągnięcia w kategoriach reżyseria, zdjęcia, montaż i dźwięk. To jeden z tych dokumentów, które ugruntowały pozycję HBO jako miejsca dla poważnego, społecznie zaangażowanego kina non-fiction.
Najmocniejsze są w Pułapce momenty, gdy osoby z branży mówią wprost o tym, co przez dekady musiało zostawać niewypowiedziane — twórczynie i twórcy zdradzają, jak przemycali queerowe podteksty do scen, kostiumów, dialogów, a aktorzy związani z Liną Alfreda Hitchcocka dopiero po latach mogli otwarcie mówić o homoerotycznym napięciu, które wcześniej istniało wyłącznie jako sugestia. Film pokazuje przy tym, że brak reprezentacji też jest komunikatem — a kara fabularna spadająca na queerowe postaci przez dziesięciolecia kształtowała wyobrażenia całych pokoleń widzek i widzów.
Trzy dekady po premierze dokument nie zestarzał się ani trochę — wręcz przeciwnie, dziś czyta się go jako fundament współczesnego myślenia o queerowej reprezentacji w popkulturze. Bez Pułapki z celuloidu trudno byłoby sobie wyobrazić późniejsze prace o widzialności LGBT, łącznie z netfliksowym Disclosure o aktorkach i aktorach transpłciowych. To pozycja obowiązkowa — i wciąż jeden z najlepiej zmontowanych dokumentów o tym, że kino nigdy nie było neutralne.